Zwycięski powrót
Mocny początek drugiej połowy w głównej mierze zdecydował o wygranej Białej Gwiazdy nad pucharowiczem.
W Krakowie próba sił odbywała się także na wysokości. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
GKS Katowice znów źle zaczyna sezon. Pod Wawelem miał tylko kilka dobrych momentów.
Goście zaczęli z czterema zmianami w porównaniu ze składem na spotkanie eliminacji europejskich pucharów. Ich doświadczenie w ekstraklasie było znacznie większe niż zawodników beniaminka, w którym debiutowało aż ośmiu wiślaków wybranych do wyjściowej jedenastki. Największy dorobek miał kapitan Alan Uryga, któremu po niespełna pięciu latach licznik „przeskoczył” na 214.
Łubik w akcji
Po Krakowianach było widać, że są nowicjuszami. Na początku byli nerwowi i pozwalali gościom przedostawać się w pole karne. Tam jednak Marcel Łubik dwa razy udowodnił, że jest bardzo dobrym bramkarzem. W znakomitej okazji powstrzymał Bartosza Nowaka, w świetnej - Emana Markovicia. Krakowianie więcej niż w 1. lidze grali w obronie niskiej. Z czasem wspierani przez ponad 30 tysięcy kibiców zaczęli zagrażać bramce rywala. Kilka prób zablokowali zawodnicy z pola, którzy świetnie chronili pole karne. Nowy bramkarz GKS-u Gabriel Kobylak odbił zaś piłkę uderzoną przez Frederica Duarte, a w drugiej próbie Portugalczykowi przeszkodził słupek.
Szturm beniaminka
Po przerwie Wisła była lepsza i udokumentowała to golami. Kobylak po raz pierwszy skapitulował przy rzucie karnym autorstwa Marka Bożicia. Sędzia nie miał wątpliwości, że należał się gospodarzom za przytrzymywanie Alana Urygi przez Marcina Wasielewskiego. Podopieczni Mariusza Jopa poszli za ciosem i zaatakowali prawą stroną. Fantastyczne dośrodkowanie Raoula Gigera na dalszy słupek głową zamknął Jordi Sanchez. Hiszpan schodził z boiska z dwoma trafieniami, ale skończył z jednym. Po długiej analizie VAR bramka zdobyta po zamieszaniu została anulowana. Prawdopodobnym powodem było zagranie napastnika ręką przy wcześniejszym strzale Macieja Kuziemki.
GKS nieco się otrząsnął, ale wyjechał z Krakowa z niczym. Gol debiutanta Szymona Bartlewicza tylko osłodził przegraną.
Michał Knura
OCENA MECZU⭐⭐⭐
◼ Wisła Kraków – GKS Katowice 2:1 (0:0)
1:0 – Bożić, 56 min (karny), 2:0 – Sanchez, 60 min (asysta Giger), 2:1 – Bartlewicz, 79 min (bez asysty)
WISŁA: Łubik 7 – Giger 6, Uryga 5, Maisonneuve 5, Krzyżanowski 5 – Duda 5 (90. Lelieveld niesklas.), Igbekeme 5 – Kuziemka 5 (67. Ertlthaler 5), Duarte 6 (82. Carbo niesklas.), Bożić 6 (82. Youan niesklas.) – Sanchez 6 (67. Rodado 5). Trener Mariusz JOP. Rezerwowi: Letkiewicz, Omić, Kutwa, Biedrzycki.
GKS: Kobylak 5 – Wasielewski 4 (61. Jirka 6), Klemenz 4 (61. Czerwiński 5), Jędrych 4, Resta 4, Galan 4 (82. Wdowiak niesklas.) – Marković 5, Łukasiak 5, Wolski 3 (75. Bartlewicz niesklas.), Nowak 5 – Szkurin 5 (61. Zrelak 6). Trener Rafał GÓRAK. Rezerwowi: Kikolski, Bosch, Wędrychowski, Olsen, Kokosiński, Milewski.
Sędziował Łukasz Kuźma (Białystok) – 6. Sędzia VAR: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów 31 344. Czas gry 95 min (46+49). Żółte kartki: Maisonneuve (45. faul) – Klemenz (52. faul), Wasielewski (54. faul), Resta (83. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| WISŁA | GKS | |
| 45 | posiadanie piłki | 55 |
| 21 | strzały | 14 |
| 3 | strzały celne | 4 |
| 7 | rzuty rożne | 7 |
| 14 | faule | 9 |
| 1 | żółte kartki | 3 |
