Żołnierz de la Fuente, perełka Urbana

Mikel Merino swoimi golami ratuje La Furia Roja, a wszystko rozpoczęło się pod okiem polskiego selekcjonera…

Merino stał się gwiazdą nieoczywistą, ale w pełni zasłużoną. Fot. PAP/EPA

HISZPANIA

23 sierpnia 2014 roku Osasuna mierzyła się z FC Barceloną B w drugiej lidze hiszpańskiej. Drużyna z Pampeluny wygrała tamto starcie 2:0, a debiut w pierwszym zespole zanotował pewien 18-latek w środku pola. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie Jan Urban, któremu pomocnik wpadł w oko! Młody chłopak nazywał się Mikel Merino i aktualnie jest gwiazdą reprezentacji Hiszpanii. Mało powiedziane; w roli „superdżokera” podbija amerykańskie boiska!

Piłkarz poszedł w ślady ojca, Angela Merino, który zasłynął z występów w Osasunie czy Celcie Vigo. Jego klubowym kolegą był właśnie Urban. Z kolei syn rozegrał dla Los Rojillos 67 spotkań, w których strzelił osiem goli i zaliczył pięć asyst. 

– Przyznaję, że miałem swój pewien udział w tym, żeby jego kariera się szybko rozpoczęła. Ale niewątpliwie dzięki swoim umiejętnościom i tak osiągnąłby poziom, który prezentuje dziś – wspominał jakiś czas temu obecny selekcjoner w rozmowie ze „Sportem”. W roli pierwszego trenera pracował w klubie z Pampeluny od lipca 2014 do lutego 2015, konsekwentnie stawiając w tym okresie na nastoletniego jeszcze wówczas zawodnika. Kariera Merino rozwinęła się później w Realu Sociedad, w którym spędził 6 lat i z którego trafił do angielskiego Arsenalu za 50 milionów euro!

Hiszpański pomocnik nie zapomniał, że to właśnie obecny opiekun Biało-czerwonych dał mu prawdziwą szansę i wielokrotnie podkreślał, jak wiele szacunku ma do naszegoszkoleniowca. – Co powiedziałbym Janowi Urbanowi? Bardzo dziękuję. Za odwagę przy włączeniu mnie do pierwszej drużyny i rzucenie dzieciaka... lwom – mówił Merino-junior w 2025 roku cytowany przez hiszpańską „Marcę”.

Jego ojciec również nie ukrywa, że Polak zajmuje szczególne miejsce w jego pamięci. – Jestem szczęśliwy, że właśnie on umożliwił Mikelowi debiut w pierwszym zespole Osasuny. To był ważny etap w karierze mojego syna i zawsze będziemy o tym pamiętać. Jan miał odwagę zaufać młodemu zawodnikowi, a Mikel zrobił wszystko, by tę szansę dobrze wykorzystać – zaznaczył Angel Merino w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.

Na zbliżającym się ku końcowi mundialu Merino nie jest pierwszym wyborem selekcjonera Luisa de la Fuente, Jest za to jego żołnierzem od zadań specjalnych, superrezerwowym. 30-latek wchodził na murawę w końcówkach spotkań i strzelał decydujące gole z Portugalią (1:0) i Belgią (2:1). Już przeszedł w ten sposób do historii mistrzostw, zostając pierwszym zmiennikiem, zdobywającym zwycięskie bramki w dwóch różnych meczach fazy pucharowej. W starciu z rozpędzonymi Francuzami znowu może się okazać, że piłkarze wchodzący z ławki okażą się kluczowi. Merino już zaciera ręce!

Miłosz Cebo

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się