Zmęczeni, ale zwycięscy

Dzięki wygranej z Brazylią Polacy zapewnili sobie prawo gry w turnieju finałowym, ale nie spoczęli na laurach…

Bartłomiej Bołądź wyrasta na lidera Biało-czerwonych. Fot. volleyballworld.com

LIGA NARODÓW

Biało-czerwoni w Chicago kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa. Po triumfie - na rozpoczęcie zawodów - z Bułgarią w kolejnych starciach odprawili z kwitkiem Brazylię oraz Francję. W pokonaniu Trójkolorowych nie przeszkodziła im nawet krótka, bo tylko 18-godzinna przerwa między spotkaniami.

Determinacja rywali

Wygrana z Brazylią miała zapewnić naszej drużynie miejsce w turnieju finałowym – wystąpi w nim siedem najlepszych ekip plus gospodarz, Chiny. Brazylijczycy też mieli o co grać, bo byli pod ścianą. Aby zachować szansę na grę w Ningbo – miejsce rozgrywania finałowych zawodów – musieli zwyciężyć.

Nic dziwnego, że wyszli na parkiet mocno zmotywowani. Prowadzeni przez niezawodnego Darlana przez dwie partie toczyli twardą walkę z naszą drużyną. Gdy „odskoczyli” na trzy „oczka” (10:7), trener Nikola Grbić poprosił o przerwę. Pomogła, ale na krótko. Jego podopieczni błyskawicznie odrobili większość strat (10:11), lecz równie szybko stracili koncentrację (14:17) i Serb znów musiał interweniować. Tym razem jego uwagi przyniosły pożądany efekt. Polacy w końcu doprowadzili do remisu (18:18) i poszli za ciosem - po potężnym ataku Tomasza Fornala zdobyli ostatni punkt.

W drugiej partii długo prowadzili (15:11), jednak rywale nie rezygnowali. Set rozstrzygnęła dopiero gra na przewagi. W wymianie ciosów więcej zimnej krwi wykazali Biało-czerwoni.

– Brazylijczycy nie mieli nic do stracenia. Musieli wyjść i pokazać najlepszą siatkówkę. Spodziewaliśmy się, że będą „pruć” z zagrywki. Nie grało się z nimi łatwo. Przez dwa sety mecz stał na wysokim poziomie – przyznał nasz przyjmujący, Tomasz Fornal. Dwie przegrane partie odebrały Brazylijczykom ochotę do gry. Odpuścili i mecz zakończył się w trzech setach.

Asy w talii Grbicia

W starciu z Francją Polacy byli faworytami. Trójkolorowi do USA przyjechali w mocno zmienionym składzie, w większości z młodymi, dopiero wchodzącymi do seniorskiej siatkówki zawodnikami. Nie oznaczało to jednak, że naszą drużynę czekało łatwe zadanie. Już pierwszy set pokazał, że przeciwnicy nie zamierzają oddać meczu bez walki.

Po kilku wyrównanych akcjach nieoczekiwanie objęli prowadzenie 9:5. Dystans powiększył się przy zagrywce Antoine’a Brizarda (14:6). Trener Grbić próbował ratować sytuację zmianami, jednak nie pomogły one znacząco. Gdy Francuzi w kolejnej partii wygrywali 20:16, wydawało się, że dojdzie do niespodzianki. Wtedy selekcjoner wyciągnął pierwszego asa. Na zagrywkę wszedł Artur Szalpuk i Polacy wywalczyli 6 kolejnych punktów i szansy na doprowadzenie do remisu w setach już nie wypuścili.

Drugim asem okazał się Bartłomiej Bołądź. Atakujący na parkiet wszedł już w pierwszej odsłonie, zastępując bezproduktywnego Kewina Sasaka. Gdy się rozgrzał, to grał niesamowicie. Miał sposób na blok rywali. Punkty zdobywał po potężnych uderzeniach i technicznych „kiwkach”. Kapitalnie wykorzystywał też umiejętności techniczne, obijając ręce blokujących. Coraz lepiej prezentowali się też Wilfredo Leon – tym razem wyszedł w pierwszej szóstce za Fornala - i Kamil Semeniuk. To wystarczyło na Trójkolorowych. Już do końca spotkania Biało-czerwoni kontrolowali wydarzenia na parkiecie.

(mic)

WYNIKI

Grupa 8 (Chicago/USA)

◼ Brazylia – Polska 0:3 (22:25, 26:28, 19:25)

BRAZYLIA: Cachopa, Adriano (2), Flavio Gualberto (9), Darlan (12), Lucarelli (12), Pinta (6), Maique (libero) oraz Pureza (libero), Matheus G., Honorato, Barreto, Bryan (5), Arthur (1). Trener Bernardo REZENDE.  

POLSKA: Komenda (2), Fornal (13), Nowak (2), Bołądź (12), Semeniuk (12), Lemański (7), Popiwczak (libero) oraz Leon, Jakubiszak (3). Trener Nikola GRBIĆ.

Sędziowali: Walter Hugo Vera Mechan (Peru) i Sinisa Ovuka (Bośnia i Hercegowina). Widzów 5327.

Przebieg meczu

I: 10:7, 15:14, 19:20, 22:25.
II:   6:10, 11:15, 17:20, 24:25, 26:28.
III: 6:10, 10:15, 14:20, 19:25.
BohaterTomasz FORNAL

 

◼ Francja – Polska 1:3 (25:17, 22:25, 21:25, 18:25)

FRANCJA: Brizard (5), M. Henno (11), Huetz (7), Boyer (14), Pothron (12), Iyegbekedo (10), Ramon (libero) oraz Tizi-Oualou, Faure (4), Magnin, Dulfos Rossi (1). Trener Andrea GIANI.

POLSKA: Komenda (1), Leon (13), Nowak (3), Sasak, Semeniuk (13), Jakubiszak (2), Popiwczak (libero) oraz Granieczny (libero), Lemański (5), Śliwka (1), Szalpuk (2), Bołądź (18), Firlej. Trener Nikoa GRBIĆ.

Sędziowali: Luis Gerardo Macias (Meksyk) i Walter Hugo Vera Mechan (Peru). Widzów 4543.

Przebieg meczu
I: 10:6, 15:7, 20:11, 25:17.
II: 10:9, 15:13, 20:16, 22:25.
III: 8:10, 13:15, 17:20, 21:25.
IV:   5:10, 11:15, 16:20, 18:25.

BohaterBartłomiej BOŁĄDŹ

◼  Chiny – Bułgaria 1:3 (25;22, 14:25, 20:25, 20:25) 

◼ USA – Bułgaria 1:3 (25:27, 25:22, 24:26, 18:25)

Grupa 7 (Belgrad/Serbia)

◼ Iran – Słowenia 0:3 (25:27, 19:25, 24:26) 
◼ Turcja – Słowenia 1:3 (22;25, 25:20, 21:25, 23:25)
◼ Serbia – Niemcy 2:3 (25:21, 28:26, 16:25, 18:25, 13:15) 
◼ Turcja – Iran 3:1 (17:25, 25:22, 25:16, 25:19) 

◼ Ukraina – Niemcy 3:1 (25:23, 20:25, 25:22, 26;24)

Grupa 9 (Osaka/Japonia)

◼ Kanada – Kuba 0:3 (22:25, 21:25, 27:29) 
◼ Argentyna – Włochy 0:3 (22;25, 22;25, 22:25) 
◼ Belgia – Kanada 3:0 (25:22, 25:22, 25:19) 
◼ Kuba – Włochy 1:3 (25:17, 19:25, 21;25, 17:25) 
◼ Japonia – Argentyna 3:0 (25:22, 25:22, 25:16)

 

1. Japonia

12

12/0

30

36:15

2. POLSKA

11

9/2

26

31:15

3. Słowenia

11

9/2

23

29:17

4. Włochy

12

8/4

26

30:18

5. USA

11

8/3

25

29:13

6. Turcja

12

8/4

22

28:19

7. Ukraina

12

7/5

23

27:20

8. Bułgaria

11

7/4

20

24:20

9. Brazylia

11

6/5

16

20:21

10. Serbia

11

5/6

16

19:22

11. Niemcy

12

5/7

15

23:28

12. Francja

11

5/6

13

20:24

13. Belgia

12

4/8

12

17:28

14. Iran

11

3/8

11

17:27

15. Argentyna

12

3/9

10

18:31

16. Kuba

12

3/9

10

16:29

17. Kanada

12

1/11

10

19:34

18. Chiny

11

1/10

4

10:30

______________________

Problem ze skrótami

TRZY PYTANIA DO… KAMILA SEMENIUKA, przyjmującego reprezentacji Polski

1. Francuzi w Lidze Narodów grają słabo i po raz pierwszy zabraknie ich w turnieju finałowym. Tymczasem sprawili wam sporo problemów. Spodziewaliście się, że stawią aż taki opór?

- Rzeczywiście łatwo nie było, ale spodziewaliśmy się, że to będzie trudne spotkanie, bo tak zwykle bywa z Francją. Inna sprawa, że nie weszliśmy dobrze w mecz. W pierwszym secie dostaliśmy srogie lanie. Być może taki kubeł zimnej wody nam się przydał. Od drugiego seta zaczęliśmy grać lepiej i pokazaliśmy większą jakość. Zaczęliśmy kontrolować spotkanie.

2. Z czego wynikały problemy w pierwszym secie?

- Rywale zaskoczyli nas zagrywką. Nagle wszyscy zaczęli serwować skróty i to nas trochę rozbroiło.

3. Po wygranej z Brazylią zapewniliście sobie udział w turnieju finałowym. Czy z tego mógł wynikać brak odpowiedniej mobilizacji na początku spotkania?

- Każdy mecz traktujemy tak samo, chcemy wygrywać. Po prostu nie spodziewaliśmy się tego typu zagrywek. W kolejnych setach byliśmy już bardziej czujni i potrafiliśmy sobie poradzić z takimi serwisami. Ale oczywiście lepiej będzie, jak będziemy dobrze funkcjonować od pierwszej akcji.

Kamil Semeniuk błyszczał w obronie i ataku. Fot.Norbert Barczyk/Pressfocus.pl

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się