Zielony sentyment braci

Jakub Kamiński właśnie na pięć lat związał się z Lizboną. Jego starszy brat coraz mocniej angażuje się zaś w macierzysty klub „Kamyka”, który zamierza powalczyć o III ligę.

No i patrzcie, co z nich wyrosło! Z lewej – Kuba, z prawej – Kacper. Fot. archiwum prywatne rodziny Kamińskich

SZOMBIERKI BYTOM

Przy Modrzewskiego w Bytomiu w ostatnich kilkudziesięciu godzinach uważnie nasłuchiwano wieści z dalekiej Lizbony. Raz w historii zdarza się przecież, by wychowanek klubu podpisywał kontrakt z wielką Benficą. – Mocno trzymaliśmy kciuki za Kubę. Jeszcze w niedzielę się spotkaliśmy, wpadł na chwilę do nas – zdradza prezes Szombierek, Tomasz Buczyk. Kuba to oczywiście Jakub Kamiński, odwiedzający macierzysty klub, gdy tylko nadarzy się ku temu okazja. Teraz, po przeprowadzce (na pięć lat) na Półwysep Iberyjski, będzie mieć do Bytomia dużo dalej niż z Wolfsburga czy Kolonii...

Solidarność i... przekora

Szombierki – pisaliśmy już o tym – zarobią co nieco z tytułu „solidarity payment” (funduszu solidarnościowego) za wykupienie Kamińskiego z Wilków przez Koziołki i oczywiście z racji sprzedaży go do Lizbony. To może być zastrzyk gotówki, choć nawet na poziomie IV ligi 50 tysięcy euro nie będzie „game changerem”. Może natomiast okazać się elementem przechylającym szalę na stronę Bytomian, którzy – po szóstym miejscu w roli beniaminka IV ligi śląskiej – teraz chcieliby zrobić kolejny krok w górę.

– Gramy o utrzymanie – mówi prezes Buczyk, gdy pytamy go o cel na kolejne rozgrywki, ale jest w tym trochę przekory i chyba asekuracji. Kolejne wieści personalne płynące z Modrzewskiego wskazują jednak, że cel będzie zupełnie inny.

Defensywa do poprawki

– Największym wzmocnieniem jest fakt, że zostaje z nami trzon zespołu – przyznał ostatnio w jednym z podcastów trener Paweł Cygnar, który sam przedłużył kontrakt z Zielonymi o dwa lata. Jest w tym gronie m.in. najlepszy strzelec Kamil Moritz i całe grono doświadczonych graczy, m.in. Michał Chrabąszcz, Bartosz Sobotka, Dominik Małkowski. – Generalnie planujemy jednak sześć-siedem wzmocnień drużyny – przyznawał szkoleniowiec, mając na myśli głównie defensywę. Po pierwsze – rozstają się z klubem Piotr Pacholski i Marcin Sierczyński. Po drugie – właśnie ta formacja (a raczej gra obronna całego zespołu) przyprawiała czasami trenera o ból głowy. – Zazwyczaj mocno parliśmy do przodu, przez co się otwieraliśmy w tyłach i przeciwnik nas „gasił”. Zbyt prosto traciliśmy bramki, w wielu wypadkach przez błędy indywidualne – dzielił się swymi spostrzeżeniami we wspomnianym podcaście.

Życie zaczyna się po „trzydziestce”

Dwa z trzech „zaklepanych” już kontraktów obejmuje więc obrońców. 31-letni Ołeksandr Kotow dołącza do Szombierek po czterech latach gry w barwach Szczakowianki Jaworzno (wcześniej grywał jedynie w ojczystych klubach na Ukrainie). Starszy o rok Dominik Sadzawicki w ciągu kilku minionych lat grywał w niższych ligach województwa mazowieckiego; w CV ma jednak także kluby drugo- i pierwszoligowe, a przede wszystkim – ekstraklasową przygodę z Górnikiem Zabrze. – Dla nas najważniejsza jest jednak forma pozyskiwanego zawodnika, jaką prezentował w minionym sezonie. Patrzymy też, jak charakterologicznie pasować będzie do nas i naszego sposobu gry – wyjaśniał trener Cygnar. Pod tym względem trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia do trzeciego z zaangażowanych już graczy. Choć Marcinowi Wodeckiemu blisko już do „czterdziestki”, z powodzeniem radził sobie w trzecioligowych rezerwach Górnika. No i wciąż ma apetyt na strzelanie goli!

Awansować i... odejść

Te nabytki jasno wskazują, że Bytomian miejsce w środku stawki nie zadowoli. Potwierdza to w końcu i prezes. – Chciałbym zrobić awans do III ligi – mówi Buczyk. – Jestem w klubie już 20 lat, a u jego steru od 14. W tym czasie spadliśmy i z III, i z IV ligi tylko dlatego, że akurat przeprowadzano reformę i zmniejszano te klasy rozgrywkowe. Więc marzy mi się ten awans i... mógłbym wtedy ze spokojną głową i sercem oddać zarządzanie młodszym – dodaje.

Tych młodszych, chcących na rzecz Szombierek pracować, na szczęście nie brakuje. Jeden z nich – już członek zarządu – nazywa się... Kamiński. To nie przypadek – Kacper jest starszym bratem naszego reprezentanta. Też kiedyś grał w piłkę, choć bez takich sukcesów jak Kuba. Próbował też swych sił w... futbolu amerykańskim, w Silesia Rebels Garden. Studiował na katowickiej AWF, a teraz „pilnuje na miejscu” ukochanego klubu swego młodszego „bracika”.

Dariusz Leśnikowski

 Kacper Kamiński w rynsztunku bojowym futbolisty amerykańskiego. Fot. archiwum prywatne rodziny Kamińskich

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się