Żegnaj Cincinnati, witaj Nowy Jorku!
Iga Świątek nie obroni tytułu w Cincinnati po półfinałowej „szalonej” porażce z Jessicą Pegulą. Była liderka rankingu rozpoczęła tryb przygotowania do US Open.
Polka na kortach twardych zwykle uznaje wyższość Jessiki Peguli... Fot. Trent Patterson/SIPA USA/PressFocus
Sobotnia porażka ze światową „trójką” nie zmienia faktu, że dwa turnieje, które miały przygotować najlepszą polską tenisistkę do wielkoszlemowych zmagań w Nowym Jorku, i tak wypadły dla niej na plus, zwłaszcza w kontekście słabszego niż zwykle dotychczasowego sezonu. Iga Świątek najpierw triumfowała w tysięczniku w Toronto – zdobywając pierwszy tytuł w tym roku – a potem osiągnęła półfinał w imprezie tej samej rangi Cincinnati.
W nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu Polka po prawie trzech godzinach gry uległa Jessice Peguli 5:7, 6:4, 4:6. Amerykanka zakończyła serię 10 zwycięstw Raszynianki, ale rokowania przed US Open są dla Igi obiecujące.
Kierunek nieznany
W decydującym secie Polka prowadziła już 3:1, ale rywalka zdołała odwrócić losy rywalizacji i zapewnić sobie awans do niedzielnego finału. Amerykanka określiła ten mecz mianem „szalonego”. - Miałam wrażenie, że momentami obie grałyśmy dobrze, a potem znów nie grałyśmy dobrze, więc naprawdę trudno było ocenić, w jakim kierunku zmierza ten mecz – mówiła zwyciężczyni, która zbliżyła się w bilansie wzajemnych potyczek na 6-7. Z tych sześciu wygranych Peguli nad Świątek aż pięć miało miejsce na kortach twardych.
To było trzecie z rzędu trzysetowe zwycięstwo Amerykanki w ciągu czterech dni – i jej 17. takie spotkanie w sezonie, a jej bilans to 17-5, a na kortach twardych 11-2. - Zdecydowanie pobiję ten rekord, bo sezon nawet nie zbliża się jeszcze do końca - zaśmiała się Pegula.
Siedem podwójnych...
Tenisistki zafundowały sobie i kibicom prawdziwą huśtawkę emocji. Spotkanie rozpoczęło się od krótkiej przerwy spowodowanej deszczem, a następnie zostało na moment przerwane już po dwóch gemach. Pierwszych pięć gemów padło łupem zawodniczek serwujących inaczej niż zwykle – każda z nich straciła swoje podanie, gdy na korcie zaczął wirować wiatr. Świątek prowadziła, ale Pegula ponownie przełamała Polkę i wyszła na 6:5. Amerykanka zapisała pierwszego seta na swoim koncie, gdy przy piłce setowej Iga posłała woleja - wydawało się prostego - w siatkę.
Mecz ostatecznie przyniósł aż 13 przełamań serwisu, z czego dwa Świątek oddała po podwójnych błędach serwisowych. Kluczowy okazał się dziewiąty gem decydującego seta, który serwująca Polka zaczęła od 0:40 – doprowadziła wprawdzie do równowagi, ale potem wyrzuciła forhend w aut, a chwilę później popełniła siódmy podwójny błąd serwisowy – tak kiepskich statystyk serwisowych dawno nie miała... Serwująca na zwycięstwo w meczu Amerykanka szansy nie zmarnowała.
Serena na horyzoncie!
Iga nie obroniła więc wszystkich punktów za ubiegłoroczny triumf i w poniedziałkowym notowaniu rankingu spadnie na ósme miejsce.
Amerykański finał
Rywalką Peguli o tytuł w stanie Ohio w nocy polskiego czasu miała być jej rodaczka, Coco Gauff (4.) - to pierwszy finał w Cincinnati z udziałem dwóch Amerykanek od 1970 roku. Gauff w ćwierćfinale odprawiła 6:2, 6:2 Ukrainkę Martę Kostjuk (11.), a w walce o finał sensacyjną Sarę Bejlek 6:4, 6:1; 20-letnia Czeszka w 1/8 finału „pogoniła” liderkę rankingu Arynę Sabalenkę.Z dziewięciu poprzednich spotkań Peguli z Gauff sześć wygrała starsza z tenisistek, ale w czterech ostatnich aż trzykrotnie lepsza była Gauff, w tym w ćwierćfinale tegorocznego Wimbledonu.
W finale turnieju ATP Masters 1000 w Cincinnati także w nocy polskiego czasu mierzyli się Francuz Arthur Fils (21. ATP) oraz Amerykanin Frances Tiafoe (23.). W półfinałach Fils pokonał 6:3, 6:4 Włocha Flavio Cobolliego (10.), a Tiafoe swojego rodaka Brandona Nakashimę (22.) 7:5, 6:3.
(ToM)
