Zegarmistrzowska precyzja coacha

Czy w Gdańsku niepokonana Polska zatrzyma Niemców?

Polacy rozbili Izrael i czekają na mistrzów świata. Fot. Facebook Kosz Kadra/Wojciech Figurski

ELIMINACJE MŚ

Przed kilku miesiącami selekcjoner Igor Milicić zapowiedział, że jego celem jest przywiezienie medalu z dużej imprezy. Trener i jego zespół realizują wytyczone zadanie z precyzją zegarmistrza. W czwartek Biało-czerwoni ograli w Rydze Izrael i była to siódma kolejna wygrana w eliminacjach mistrzostw świata. Występ w Katarze Polacy mają już niemal pewny, a mogą to przypieczętować już w niedzielę w Gdańsku, gdy zmierzą się z Niemcami.

Pochwały za spotkanie w Rydze płyną z całego świata. Izraelskie media podkreślają, że Polacy prowadzili niemal przez całe 40 minut (Izrael nie prowadził nawet przez sekundę). Polska narzuciła niezwykle wysokie tempo w ataku i błyskawicznie obnażyła braki fizyczne rywali.

Dziennikarze z Izraela (m.in. The Jerusalem Post czy portale sportowe) skupiają się na bezradności swojej drużyny wobec geniuszu jednego Polaka. Niemal wszystkie nagłówki skradł Mateusz Ponitka. Izraelscy komentatorzy są pod wrażeniem jego niesamowitych statystyk: 24 punkty, 9 asyst, 6 zbiórek i 4 bloki. Portal Eurobasket nazwał jego grę „profesorską”, a obrońcy Izraela kompletnie nie potrafili znaleźć na niego sposobu.

Perfekcyjne 12-0

Oficjalny portal FIBA zastanawia się czy Polska będzie pierwszym krajem w historii eliminacji mistrzostw świata, który skończy rywalizację z bilansem 12-0. „Polska jest coraz bliżej przypieczętowania awansu na Mistrzostwa Świata FIBA 2027, śrubując perfekcyjny bilans 7-0 w drugiej rundzie kwalifikacji - czytamy. - Mateusz Ponitka był bezapelacyjną gwiazdą spotkania, osiągając kosmiczny wskaźnik efektywności EVAL - 38. Nieuchwytny na razie bilans 12-0 to wyzwanie widoczne nie tylko w Europie – do tej pory wiele czołowych reprezentacji kończyło zmagania z zaledwie jedną porażką na koncie”.

Co po czwartkowym meczu mówił jego główny bohater? Mateusz Ponitka podkreślał przede wszystkim znakomitą atmosferę w zespole, zaznaczając, że gra u boku tych zawodników oraz praca ze sztabem szkoleniowym to dla niego czysta przyjemność. Kapitan reprezentacji nie krył dumy z postawy całej drużyny i wyraźnie zaznaczył, że jego indywidualne osiągnięcia to wyłączna zasługa wspólnego wysiłku na parkiecie.

– Nie byłoby mnie tu jednak, gdyby nie wsparcie mojej „małej drużyny”: żony i syna. Czuję po prostu ogromną dumę i szczęście – podsumował lider Biało-czerwonych.

Dumny Milicić

Igor Milicić nie krył po spotkaniu zadowolenia. Szkoleniowiec podkreślił, że zespół krok po kroku zbliża się do nadrzędnego celu, jakim jest awans na turniej w Katarze. Zaznaczył, że kluczem do sukcesu było całkowite skupienie na tym konkretnym spotkaniu – bez wybiegania w przyszłość czy rozliczania przeszłości. Trener wyraził ogromną dumę z postawy zawodników, zwracając uwagę na świetne dzielenie się piłką oraz wygraną walkę na tablicach i w elementach fizycznych. – Dla nas to kolejny milowy krok w tych kwalifikacjach. Jesteśmy już bardzo, bardzo blisko osiągnięcia celu – podsumował Milicić.

Obrona piętą achillesową

Teraz przed Polakami mecz z Niemcami. W niedzielne popołudnie w Ergo Arenie najlepszy zespół eliminacji mistrzostw świata zagra z aktualnymi mistrzami świata i Europy. Szykuje się wielki przebój tego okienka eliminacji.

Niemieckie media żyją czwartkowym zwycięstwem reprezentacji swojego kraju nad Holandią (99:83) w Kolonii. Podopieczni Aleksa Mumbru zagrali z ogromną swobodą w ataku. Już po pierwszej kwarcie mieli 38 punktów, a do przerwy prowadzili 64:50, rzucając rywalom wyzwanie tempem gry i indywidualnymi umiejętnościami.

Niekwestionowanym graczem wieczoru przed ponad 15-tysięczną publicznością był kapitan Dennis Schröder, który zdobył 23 pkt. Solidne wsparcie pod koszem zapewnił mu Oscar da Silva, kończąc mecz z dorobkiem 15 „oczek". Łącznie aż czterech reprezentantów Niemiec zaliczyło dwucyfrową zdobycz punktową.


Niemieckie media zgodnie zauważają, że popełnione z Holandią błędy w obronie mogą zostać brutalnie wykorzystane w niedzielę przez niepokonanych Polaków. Isaac Bonga w pomeczowych wypowiedziach przestrzegał kolegów, że w Gdańsku poprzeczka powędruje znacznie wyżej. - Każdy zespół, z którym gramy w grupie, traktujemy śmiertelnie poważnie. Wiemy, że te mecze będą ciężkie. Na początku pozwalaliśmy Holendrom robić na parkiecie, co tylko chcieli. Mamy wobec siebie tak wysokie standardy, że nawet gdy w ataku wszystko idzie dobrze, nasza obrona musi trzymać poziom. W pierwszej połowie to nie funkcjonowało, w drugiej było już lepiej, ale teraz musimy po prostu znaleźć odpowiedni balans - twierdzi Bonga.

Dużo uwagi poświęca się nieobecnościom. Trener Mumbru musiał oszczędzać Daniela Theisa ze względu na lekkie dolegliwości, a z urazami zmagają się też Andreas Obst i Isaiah Hartenstein.

Pożegnanie środkowego

Niemieckie media informują również o emocjonalnym pożegnaniu Johannesa Voigtmanna, który ogłosił zakończenie kariery reprezentacyjnej.

W wywiadzie dla dziennika „Münchner Merkur” 33-letni środkowy przyznał, że pierwotnie chciał pożegnać się z kadrą już po igrzyskach w Paryżu (2024), gdzie Niemcy zajęli 4. miejsce. Selekcjoner namówił go jednak na rozegranie jeszcze jednego sezonu, co zaowocowało zdobyciem złotego medalu na ME w 2025 roku.

Ostatni oficjalny występ Voigtmanna w narodowych barwach miał miejsce 30 sierpnia 2025 roku w meczu przeciwko Litwie, podczas którego doznał ciężkiej kontuzji kolana. Ten uraz utwierdził go w przekonaniu, że czas ustąpić miejsca młodszym. Jak sam przyznaje, odchodzi „całkowicie pogodzony ze sobą”, ciesząc się, że kończy reprezentacyjną przygodę na samym szczycie. Uroczyste, oficjalne pożegnanie przez federację i kibiców odbyło się w czwartek przed rozpoczęciem meczu z Holandią w Kolonii.

Dekada bez wygranej

FIBA przypomniała historię wzajemnych spotkań Polski i Niemiec. Niemcy wygrali 3 ostatnie oficjalne starcia (w latach 2021–22). Ostatnie zwycięstwo nad Niemcami Polska odniosła ponad dekadę temu – w sierpniu 2014 roku (88:76 w eliminacjach EuroBasketu).

Mecze „na styku” to standard: historia pokazała, że starcia obu reprezentacji są niemal zawsze wyjątkowo wyrównane. Aż 7 z 13 meczów kończyło się różnicą 5 punktów lub mniej. Mecz o 3. miejsce EuroBasketu 2022 w Berlinie (wygrana Niemiec 82:69) było starciem o najwyższą stawkę w bezpośredniej historii obu ekip w XXI wieku. Do końca lat 90. to Polska częściej wychodziła z tych pojedynków zwycięsko (w tym najwyższe zwycięstwo – 92:64 na EuroBaskecie w 1965 roku).

Bilety na niedzielny mecz w Ergo Arenie zostały wyprzedane! Początek spotkania o 14.45.

(pp)

Jak grali najlepsi?

W czwartek w meczach eliminacji mistrzostw świata rozegrano kilka ciekawych spotkań, a na parkiet wyszły największe gwiazdy basketu.

◼ Mario Hezonja poprowadził Chorwację do wygranej nad Łotwą 115:80. 31-letni skrzydłowy, wracający w tym sezonie do NBA w barwach Cleveland Cavaliers, rozegrał kapitalne spotkanie. Zanotował 28 punktów, 7 asyst, 3 zbiórki oraz najwyższy w zespole wskaźnik EVAL (28) w ciągu 30 minut gry. Miał perfekcyjne 8/8 z półdystansu i spod kosza oraz 12/15 z rzutów wolnych (łączny bilans 8/13 z gry).

◼ Victor Wembanyama zdobył 22 punkty i zanotował 9 zbiórek w oficjalnym powrocie do reprezentacji Francji, prowadząc „Les Bleus” do przekonującego zwycięstwa 92:67 nad Słowenią (grającą bez Luki Dončicia). 22-letni kapitan reprezentacji spędził na parkiecie 21 minut i był o krok od double-double, kończąc mecz z dorobkiem 22 punktów i 9 zbiórek. Trafił 5 z 5 rzutów za dwa punkty, 1 z 5 z dystansu oraz 9 z 10 rzutów wolnych. Popularny „Wemby” zaliczył również blok, osiągając najwyższy w meczu wskaźnik efektywności (EVAL 24).

◼ Rzucający obrońca Atlanta Hawks, Buddy Hield, rozegrał kapitalne spotkanie i zdobył 28 punktów, a Bahamy pokonały Urugwaj 103:94 w kwalifikacjach strefy Ameryk do MŚ. 33-latek dołożył 7 zbiórek, 4 asysty, 2 przechwyty i trafił 6 rzutów za trzy.

◼ Legenda Euroligi Mike James poprowadził reprezentację USA do sukcesu z Chile (89:71) w kwalifikacjach amerykańskich MŚ. Były gracz AS Monaco (od nowego sezonu zagra w barwach Anadolu Efes Stambuł) zaliczył 11 punktów, 5 zbiórek i kontrolował grę w ataku, rozdając 7 asyst. James trafił 4 z 5 rzutów z gry oraz 2 z 3 rzutów wolnych.

◼ Skrzydłowy Miami Heat, Pelle Larsson, dał genialny popis w barwach Szwecji, zdobywając 31 punktów w wyjazdowym, wygranym 86:81 meczu z Finlandią. Larsson trafił 7 z 10 rzutów za dwa punkty, 2 z 7 z dystansu oraz wykorzystał 11 z 14 rzutów wolnych. W ciągu 31,5 minuty na parkiecie dołożył 5 zbiórek. Szwed zdobył dokładnie po 31 punktów w każdym z dwóch ostatnich występów w eliminacjach do MŚ, stając się pierwszym europejskim koszykarzem w historii rozgrywek, który zanotował ponad 30 punktów w dwóch meczach z rzędu.

Tymczasem gwiazdor Utah Jazz, Lauri Markkanen, mocno męczył się na boisku. Wywalczył dla Finlandii 11 punktów i 3 zbiórki w prawie 32 minuty. Trafił 2 z 4 rzutów za dwa, spudłował wszystkie 9 prób zza łuku oraz wykorzystał 7 z 8 rzutów wolnych.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się