Zdecydował jeden strzał
Mimo wielkiej przewagi Fenerbahce wygrało u siebie z Górnikiem tylko 1:0. Sprawa awansu do III rundy Ligi Mistrzów pozostaje otwarta.
Fot. IMAGO/ PressFocus
ELIMINACJE LIGI MISTRZÓW
Mecz jeszcze się nie zaczął, a już było nerwowo. Na sektor kibiców Górnika wparowały służby porządkowe i starły się z fanami zabrzańskiego klubu. A to wszystko w czasie rozgrzewki obu zespołów.
Trafił z wolnego
Górnicy, jak zapowiadał na przedmeczowej konferencji trener Michal Gasparik, zaczęli z debiutantem Maximilianem Dietzem na środku pomocy, który zastąpił kontuzjowanego w meczu o Superpuchar Polski Jarosława Kubickiego. Gospodarze z pozyskanym latem z Manchesteru City Nathanem Ake. Inny nowy gracz, kupiony za 39 mln euro Mason Greenwood, pojawił się na boisku w końcowych minutach.
Wicemistrzowie Turcji z miejsca zdobyli przewagę, długo utrzymując się przy piłce na połowie Zabrzan. Przez pierwsze minuty śląski zespół nie potrafił wyjść ze swojej połowy, broniąc się całą jedenastką. W 6 minucie pierwszy celny strzał Bartuga Elmaza, ale Schulze sparował futbolówkę. To był jedyny konkret ze strony faworyta w pierwszym kwadransie. Potem zdobywcy Pucharu Polski udało się nieco wyrównać grę, czego efektem było mocne uderzenie Erika Janży. Mert Gunok sparował jednak piłkę na rożnego (słynny brazylijski golkiper Ederson siedział na ławce).
Przed upływem drugiego kwadransa dwojący i trojący się w defensywie Rafał Janicki uratował swój zespół przed utratą gola, skutecznie blokując piłkę przed linią bramkową po strzale aktywnego na skrzydle Elmaza. Zabrzanie rzadko kontratakowali, ale jeżeli już, to potrafili zagrozić miejscowym, jak po jednym z rajdów i zagrań przed pole karne Maksyma Chłania.
W końcu Fener osiągnęło cel i trafiło do siatki, a gola z rzutu wolnego zdobył Anderson Talisca. Piłka przeleciała obok muru, Schulze nieco spóźnił się z interwencją, trzeba też przyznać, że trafienie brazylijskiego napastnika było przedniej marki.
Dobry Schulze
Druga połowa to kolejne ataki i przewaga drużyny trenera Ismaila Kartala. Mogło być 2:0, gdyby nie świetna obrona piłki po strzale głową Taliski przez Schulze. Niemiecki bramkarz intuicyjnie sparował piłkę. Zaraz potem taka sama sytuacja! Tym razem skierował piłkę po strzale aktywnego brazylijskiego napastnika na słupek. Pachniało kolejnym golem dla drużyny z dzielnicy Kadikoy. Górnik znowu nie potrafił wyjść z piłką ze swojej połowy. Po godzinie w poprzeczkę huknął Elmaz. Przewaga ekipy ze Stambułu była momentami miażdżąca, na szczęście dla naszej drużyny wynik nie ulegał zmianie.
Dodajmy, że Fenerbahce przez całe spotkanie niesione było fanatycznym dopingiem swoich kibiców. Tutaj zespół wspiera cały stadion, wszyscy bez wyjątku. Jest głośniej niż gdzie indziej.
W końcówce były jednak gwizdy, gdy przez blisko trzy minuty turecka drużyna rozgrywała piłkę, ale głównie wszerz i w tył. To się miejscowym fanom nie podawało (posiadanie piłki we wtorkowym meczu to blisko 80 do 20 na korzyść F. Bahce). Ostatecznie skończyło się na nikłej porażce zespołu z Zabrza. Sprawa awansu do kolejnej rundy Champions League rozstrzygnie się za tydzień na Stadionie im. Ernesta Pohla, gdzie też – jak we wtorek w Stambule – będzie komplet na trybunach i na pewno gorąca atmosfera.
Michał Zichlarz, Stambuł
II runda eliminacji Ligi Mistrzów◼ Fenerbahce SK – Górnik Zabrze 1:0 (1:0)
1:0 – Talisca, 36 min (wolny)
FENERBAHCE: Gunok – Semedo, Skriniar, Ake (46. Mercan), Oostervolde – Elmaz (69. Asensio), Guendouzi, Fred – Kahveci (83. Greenwood), Talisca (87. Cherif), Akturkoglu (69. Aydin). Trener Ismail KARTAL.
GÓRNIK: Schulze – Sacek, Janicki, Josema, Janża – Ikia Dimi (71. Zmrzly), Dietz (76. Donio), Urbański (72. Liseth), Sadilek, Chłań (90+3. Warczak) – Prekop. Trener Michal GASPARIK.
Sędziował Manfredas Lukjancukas (Litwa). Widzów 47 tysięcy.
