Zawalił na Maxa!

Trener Górnika Michal Gasparik po meczu wskazał winnego utraty punktów w starciu z GKS-em Katowice.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Maxililian Dietz (stoi w tylnym rzędzie, w środku) niezbyt uważnie słuchał trenerskich wskazówek przed wejściem na murawę... Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus

GÓRNIK ZABRZE

Jeden zawodnik przegrał dwa pojedynki główkowe z napastnikiem GKS-u Katowice. Dlatego nie mamy ani jednego punktu. Nie działo się nic nadzwyczajnego. Działo się to, co w ostatnich dniach analizowaliśmy na materiałach wideo. Nie chodziło o brak koncentracji. Chodziło o przegranie pojedynku we własnym polu karnym – takie słowa wypowiedział trener Górnika, Michal Gasparik, po niedzielnych derbach Górnego Śląska. Jego podopieczni po pierwszej połowie przegrywali z GieKSą 0:1. Po zmianie stron wyszli na prowadzenie 2:1 po golach Kacpra Urbańskiego i Josemy. Gdy wydawało się, że powinni dobić rywala, w doliczonym czasie stracili dwa gole. To właśnie o tych trafieniach opowiadał słowacki szkoleniowiec, który po ostatnim gwizdku był załamany porażką. Jego podopieczni stracili niemal dwie takie same bramki. Z prawego skrzydła szło dośrodkowanie na Ilję Szkurina, a ten strzałem głową pokonywał Philippa Schulze.

Kim był zawodnik, o którym wspomniał trener Gasparik? Kto dwukrotnie przegrał pojedynek główkowy z białoruskim snajperem? To Maximilian Dietz. Mierzący 189 cm wzrostu Amerykanin wszedł na murawę, zastępując napastnika Erika Prekopa. Była to oczywista zmiana defensywna. Dietz miał być tą postacią, która nie pozwoli GieKSie na zdobywanie bramek z powietrza. 

Trener Gasparik nie wpuszczał na murawę zawodnika niesprawdzonego. Choć Dietz dołączył do Górnika latem, grał we wszystkich meczach Zabrzan w europejskich pucharach, w każdym w pierwszym składzie. Teraz pojawił się na murawie z ławki, a po meczu trener – choć nie wymienił jego nazwiska – wskazał na niego palcem, mówiąc „winny”. Co ważniejsze, trudno się z opiekunem Górnika nie zgodzić. Przy bramce na 2:2 Dietz był kompletnie pogubiony, jakby nie wiedział, że za jego plecami jest Szkurin. Przy golu na 2:3 był znacznie bliżej napastnika, ale nie zrobił wiele, żeby przeszkodzić mu zdobyciu gola. Szkurin wyskoczył do dośrodkowania i bezproblemowo trafił do siatki. Nie popisał się więc 24-latek, który dołączył do Górnika z Greuter Furth. Czy trener straci do niego zaufanie?

(kaj)



Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się