Zasłużony, mocny fotel
Legia wygrała dwa pierwsze mecze ligowe. Kiedy poprzednio była liderem po dwóch kolejkach w sezonie 2015/16, zdobyła w nim... mistrzostwo Polski!
Są zwycięstwa, jest atmosfera. Legia to aktualnie pierwsza siła ligi. Fot. Radosław Makuch / Press Focus
LEGIA WARSZAWA
Od dwóch zwycięstw rozpoczęła nowy sezon w ekstraklasie Legia. Na starcie Wojskowi podbili Szczecin (1:0), a w miniony weekend wygrali przed własną publicznością z Zagłębiem Lubin (3:1), odwracając losy rywalizacji za sprawą Łukasza Zjawińskiego, Rubena Vinagre'a i Rafała Adamskiego. Ten wynik nie był zaskoczeniem, gdyż legioniści posiadają licencję na wygrywanie z Miedziowymi, których pokonali aż 12 razy w 13 ostatnich meczach.
Fotel w nagrodę
W nagrodę 15-krotni mistrzowie kraju z kompletem punktów zasiedli w fotelu lidera, po raz pierwszy od dwóch lat. Co ciekawe, ostatni raz Legia wygrała dwa pierwsze mecze ligowe i była liderem w sezonie 2015/16, zakończonym... mistrzostwem Polski! – Chcieliśmy dobrze zaprezentować się przed naszą publicznością. Pokazaliśmy swoją tożsamość. Ten mecz nie układał się dla nas dobrze. Nie została uznana bramka Milety Rajovicia. To nas nie złamało. Pokazaliśmy odporność psychiczną. Zdobyliśmy trzy bramki, z czego jestem bardzo zadowolony. To dobry prognostyk na przyszłość – cieszył się Marek Papszun, którego charyzma, fachowość i dobra ręka oraz nos trenerski coraz mocniej odciskają się na postawie CWKS-u.
Zabójcze wahadła
Pierwsza jedenastka jest stabilna, trener Papszun nie dokonał w niej żadnych zmian w pierwszych meczach. Zabójczą bronią jest gra skrzydłowych i ich niezwykle groźne i siejące popłoch w defensywach rywali dośrodkowania z obu stron. Można bez większego ryzyka postawić opinię, że takich wahadeł, w dodatku będących w pełnej, bardzo dobrej dyspozycji, jak Paweł Wszołek i Ruben Vinagre, nie posiada nikt w ekstraklasie. Równie silny jest napad Łukasz Zjawiński – Rafał Adamski wsparty nieskutecznym – naszym zdaniem „chwilowo” – Miletą Rajoviciem, a prawdziwą bombą z opóźnionym zapłonem są rezerwowi. Młody „Żewłak” (czyli Jakub Żewłakow), Wahan Biczachczjan, Arkadiusz Reca czy Henrique Arreiol, pojawiając się na boisku nie są tylko zmiennikami, a wzmocnieniami, które potrafią zmienić lub odwrócić oblicze meczu. Z takim manszaftem trzeba się będzie liczyć w tym sezonie.
Zbigniew Cieńciała
Właściciel to oglądał
W poniedziałek piłkarze, którzy nie zagrali lub wystąpili w mniejszym wymiarze czasowym w spotkaniu z Zagłębiem Lubin oraz wyróżniający się gracze zespołu rezerw, rozegrali mecz kontrolny z AEL-em Limassol. Mecz był rozgrywany w formule 3x30 minut. Warszawiacy zremisowali 1:1 z Cypryjczykami, a bramkę zdobył dla nich Henrique Arreiol. W ostatniej części sparingu trener Marek Papszun wymienił całą jedenastkę, stawiając na zawodników występujących na co dzień w drugim zespole. Spotkanie obejrzeli m.in. właściciel klubu Dariusz Mioduski, dyrektor sportowy Fredi Bobić, dyrektor akademii Bartosz Zalewski czy trener rezerw Marcin Matysiak. We wtorek drużyna miała dzień wolny. Od środy zawodnicy będą przygotowywali się do sobotniego starcia z Koroną Kielce.
LEGIA: Bienduga (61. Trojanowski) – Przybyłko (61. Kosiorek), Korżyński (61. Pollok), Reca (61. Boczoń), Chodyna (61. Wyganowski), Żewłakow (49. Etchmendigaray, 61. Kiedrowicz), Arreiol (61. Laszczyk), Kovacik (28. Krakowiak, 61. Lis) Szczepaniak (61. Mikanowicz), Sevcik (61. Stępniewski), Gieroba (61. Bicki, 80. Piasta).
Czy wiesz, że...
Niewykluczone, że jeszcze w trakcie letniego okna transferowego do Warszawy trafi ofensywny pomocnik Lechii Gdańsk Bohdan Wjunnyk. Legia podobno uzgodniła już warunki kontraktu z 24-letnim piłkarzem z Ukrainy. W grę wchodzi też w rozliczeniu wymiana dwóch młodych zawodników, których nazwisk jednak nie podano.
Wjunnyk do Polski trafił na zasadzie wolnego transferu z Szachtara Donieck w marcu 2024 roku. Łącznie w biało-zielonych barwach rozegrał 61 meczów, w których strzelił 10 bramek i zanotował 5 asyst. Jest wyceniany na pół miliona euro.
