Zanim przyjdą żniwa
Nawet najwięksi optymiści nie spodziewali się kompletu zwycięstw Biało-czerwonych w Chicago.
Polacy nie mieli sobie równych podczas turnieju w Chicago. Fot. volleyballworld.com
LIGA NARODÓW MĘŻCZYZN
Nim nadejdą siatkarskie żniwa, czyli finałowy turniej w Ningbo, ich przedsmak mieliśmy podczas ostatniego turnieju eliminacyjnego w Chicago. 3:0 z Bułgarią, po 3:1 z Brazylią oraz Francją oraz 3:0 z USA – to wyniki Biało-czerwonych z silnymi rywalami, które dla wielu obserwatorów mogą być zaskoczeniem. Ale jeszcze większym jest styl, w jakim Polacy wygrywali. Ta ostatnia, eliminacyjna impreza była jednak zaledwie preludium przed chińskim finałem. Polscy siatkarze w ćwierćfinale zagrają z debiutantem na tym szczeblu, Ukrainą, a w razie zwycięstwa z wygranym z pary Słowenia – Turcja. To jednak zmartwienie na potem.
Komfort pracy
Awansu do finału VNL można było się spodziewać, wszak Biało-czerwoni mają ogromny potencjał, a ponadto są liderami światowego rankingu. Trener Nikola Grbić ma niesłychany komfort pracy, bo szeroka kadra jest silna i wyrównana, co potwierdziły trzy imprezy eliminacyjne. A jeżeli zespół zawężamy do „stałych” reprezentantów, wówczas efekt będzie taki, jaki mieliśmy w Chicago.
Trener Grbić w pierwszym turnieju dał możliwość pokazania się młodzieży oraz zawodnikom z mniejszym stażem reprezentacyjnym. Polacy przegrali po 2:3 ze Słowenią oraz Japonią, ale Serb nie robił z tego tragedii, lecz chwalił zawodników nie tylko za waleczność, ale również umiejętności. Przed pierwszym turniejem w chińskim Linyi mało kto przypuszczał, że drużyna zyska środkowego - nie bójmy się tego słowa - światowego formatu. Bartłomiej Lemański debiutował w reprezentacji w 2017, potem był jeszcze w szerokiej kadrze w 2019, a następnie... został zapomniany. Wrócił po siedmiu latach. Po udanym sezonem ligowym Grbić dał mu kolejną szansę, a on ją w pełni wykorzystał. Lemański zaprezentował wysokie umiejętności w każdym elemencie. Miał pewne miejsce w wyjściowym składzie. Powoli zapominamy, że tuż przed sezonem międzynarodowym gry w kadrze odmówił Hubert Huber, jeszcze nie tak dawno nazywany „królem bloków”. Lemański okazał się środkowym bardziej uniwersalnym. Jedno jest pewne: o środek siatki nie musimy się martwić, bo niebawem po kontuzji wraca Jakub Kochanowski. A przecież mamy jeszcze w odwodzie Szymona Jakubiszaka, Jakuba Nowaka oraz Mateusza Porębę.
Bartosz Kurek, „strzelba” nr 1 reprezentacji, poprosił w tym roku o przerwę i trener Grbić nie widział żadnych problemów. Ta nieobecność podziałała niezwykle mobilizująco na jego zmiennika, Bartłomieja Bołądzia, który przejął rolę lidera w ataku i wywiązuje się z niej wybornie, co udowodnił w ostatnim meczu z Amerykanami. Miał 50-procentową skuteczność w ataku (12 skończonych akcji na 24), dołożył 3 bloki oraz miał asa serwisowego. Czegóż można wymagać więcej od zawierciańskiego siatkarza? Rolę zmiennika pełnił Kewin Sasak, a nie możemy też zapominać o Bartoszu Gomułce.
Bez kalkulacji
Przed spotkaniem z gospodarzami sytuacja naszych siatkarzy była klarowna. Po ewentualnej wygranej kończyli fazę eliminacyjną na drugiej pozycji i w ćwierćfinale trafiali na Ukrainę. Przy przegranej czekało ich starcie z Włochami. - Nie mamy co kombinować, lecz grać o zwycięstwo – tak mówił serbski szkoleniowiec przed potyczką z USA. Siatkarze wzięli sobie tę uwagę do serca i w rezultacie pokazali się z jak najlepszej strony. Mecz trwał zaledwie 83 min, co przy tej klasie zespołów jest wielce wymowne. W naszym zespole wszystkie elementy funkcjonowały jak w szwajcarskim zegarku, po dobrym przyjęciu rozgrywający Marcin Komenda dokonywał właściwych wyborów i wykorzystywał wszystkich trzech skrzydłowych. Libero Jakub Popiwczak wykonał tytaniczną pracę w obronie, podbijając piłki, które wydawały się nie do podbicia. Dzielnie mu sekundowali Tomasz Fornal oraz Wilfredo Leon.
Przez dwa pierwsze sety Biało-czerwoni w pełni kontrolowali grę. W drugim ich przewaga była wyraźna (19:13), ale w końcowych fragmentach nieco stopniała, choć ani przez moment nie była zagrożona.
Dopiero początek trzeciej partii mocno nas zmroził, bowiem po asie serwisowym Matthew Andersona gospodarze prowadzili już 6:1. Trener Grbić wziął czas, zachęcał do cierpliwości i podjęcia ryzyka w polu serwisowym. I tak też się stało. Polacy powoli odrabiali straty. Po dwóch udanych akcjach Lemańskiego na środku siatki oraz bloku Fornala wyszli na prowadzenie 15:14 i już go nie oddali do końca spotkania.
- Gospodarze byli zbyt pewnie siebie i chyba to ich zgubiło – przekonywał rozgrywający naszego zespołu, Marcin Komenda przed kamerami Polsat Sport. - Byliśmy mocno skoncentrowani i mocno przycisnęliśmy oraz atakowaliśmy z odpowiednią siłą. Rywale szybko stracili pewność siebie i gra im się zupełnie nie kleiła. Graliśmy mądrze taktycznie, w bloku i zagrywce, i potrafiliśmy skończyć trudne piłki - dodał.
Wygrana przyniosła naszym siatkarzom 6.97 pkt w światowym rankingu, w którym prowadzą z dorobkiem 398.35 pkt.
(sow)
Grupa 8 (Chicago)
◼ USA – Polska 0:3 (20:25, 21:25, 19:25)
USA: Christenson (2), Anderson (13), Jendryk (1), Hanes (8), DeFalco (8), McHenry (5), Shoji (libero) oraz Averill (3), Ma’a, Hartke, Champlin. Trener Karch KIRALY.
POLSKA: Komenda, Leon (14), Lemański (9), Bołądź (16), Fornal (9), Jakubiszak (4), Popiwczak (libero) oraz Firlej, Sasak (1), Semeniuk (4), Szalpuk. Trener Nikola GRBIĆ.
Sędziowali: Stefano Cesare (Włochy) i Juan F. Rivera (Portoryko). Widzów 7720.
Przebieg meczuI: 8:10, 13:15, 17:20, 20:25.
II: 6:10, 7:15, 14:20, 21:25.
III: 10:7, 14:15, 18:20, 19:25.
Bohater – Bartłomiej BOŁĄDŹ.
◼ Chiny – Brazylia 0:3 (16:25, 20:25, 21:25)◼ Bułgaria – Francja 0:3 (21:25, 22:25, 21:25).
Grupa 7 (Belgrad)
◼ Ukraina – Niemcy 3:1 (25:23, 20:25, 25:22, 26:24)◼ Serbia - Słowenia 0:3 (19:25, 21:25, 22:25)
|
1. Japonia |
12 |
12/0 |
30 |
36:15 |
|
2. Polska |
12 |
10/2 |
29 |
34:15 |
|
3. Słowenia |
12 |
10/2 |
36 |
32:17 |
|
4. Włochy |
12 |
8/4 |
26 |
30:18 |
|
5. USA |
12 |
8/4 |
25 |
29:16 |
|
6. Turcja |
12 |
8/4 |
22 |
28:19 |
|
7. Ukraina |
12 |
7/5 |
23 |
27:20 |
|
8. Bułgaria |
12 |
7/5 |
20 |
24:23 |
|
9. Brazylia |
12 |
7/5 |
19 |
23:21 |
|
10. Francja |
12 |
6/6 |
16 |
23:24 |
|
11. Serbia |
12 |
5/7 |
16 |
19:25 |
|
12. Niemcy |
12 |
5/7 |
15 |
23:28 |
|
13. Belgia |
12 |
4/8 |
12 |
17:28 |
|
14. Iran |
12 |
3/9 |
11 |
18:30 |
|
15. Argentyna |
12 |
3/9 |
10 |
18:31 |
|
16. Kuba |
12 |
10 |
3/9 |
15:29 |
|
17. Kanada |
12 |
1/11 |
10 |
19:34 |
|
18. Chiny |
12 |
1/11 |
4 |
10:33 |
Turniej finałowy (29 lipca - 2 sierpnia, Ningbo, Chiny)
ćwierćfinały: Japonia – Chiny, POLSKA – Ukraina , Słowenia – Turcja, Włochy – USA.
Ligę Narodów opuściła Kanada.
