Zadecydował... paznokieć
Płotkarki zaprezentowały spektakl jakich mało. Polka przegrała złoty medal o tysięczną sekundy!
Czy można rozstrzygnąć, która była pierwsza? Na pewno nie! Fot. PAP / Adam Warżawa
MISTRZOSTWA EUROPY
Nie mam pojęcia, ile to jest tysięczna sekundy – powiedziała przed kamerami TVP Sport Pia Skrzyszowska, która zdobyła srebrny medal w biegu na 100 m przez płotki w 27. edycji mistrzostw Europy w Birmingham. Płotkarka przegrała ze swoją przyjaciółką, Holenderką Nadine Visser. Czas może nie był rewelacyjny (12,67), ale tutaj liczą się medale. Wtorkowy wieczór, oprócz srebrnego medalu, przyniósł miłe niespodzianki dla Biało-czerwonych. Któż mógł bowiem przypuszczać, że Dominik Kopeć będzie piąty w sprincie, a Maksymilian Szwed awansuje do finału biegu na jedno okrążenia? Dzielnie, ale powodzenia walczył także Paweł Fajdek.
Co zadecydowało?
Biegi półfinałowe nas uspokoiły, bo płotkarka stołecznego AZS-u AWF-u nie tylko pewnie wygrała swoją serię (12,60), ale uzyskała najlepszy czas. Rywalki miały jednak tylko nieco gorsze rezultaty, a decydujące rozdanie zupełnie inny wymiar.
Finał był ekscytujący i z naszego punktu widzenia Skrzyszowska była przed Visser. Jednak fotofinisz wskazał na Holenderkę. Pozostałe rywalki zaledwie były tłem dla tego wspaniałego duetu.
Przeciwny wiatr sprawił, że wyniki nie były najlepsze. Jednak w mistrzowskich imprezach liczą się medale, a rekordy można poprawiać na mityngach.
– Nie wierzę własny oczom, bo chyba trzeba byłoby analizować jeszcze raz ten fotofinisz – mówiła Polka przed kamerami TVP Sport. – Nic, trzeba chyba się z tym pogodzić. W Europie mnie już znają i pora teraz gonić świat – filuternie zakończyła wicemistrzyni Europy.
Nasze panie udowadniają, że stanowią silną ekipę i można na nie liczyć. Swoboda, po niej Skrzyszowska, a teraz czekamy na Natalię Bukowiecką.
Maks w finale!
Maksymilian Szwed biegał w pierwszym półfinale 400 m i stanął przed niezwykle trudnym zadaniem. Szaleńcze tempo narzucił faworyt gospodarzy Matthew Hudson-Smith i wydawało, że sięgnie po wygraną. Tymczasem na finiszu przegrał z młodym Jonasem Phijffersem. Holender osiągnął 44,63, zaś Brytyjczyk 44,78. Trzecią lokatę zajął Belg Daniel Segers 45,03, a za nim finiszował Szwed – 45,10. Obaj zajęli miejsca na „gorących krzesłach” w oczekiwaniu na miejsce w finale. To były niezwykle stresujące chwile dla biegacza z Łodzi.
Ostatni bieg półfinałowy Szwed oglądał na stojąco. W nim Francuz Muhammad Abdallah Kounta pobiegł w czasie 44,38, za nim finiszował Węgier Attila Molnar – 44,60, zaś trzeci na mecie George John Franks (Grecja) uzyskał 45,15. I tym sposobem utalentowany Polak spełnił marzenia.
– Dobrze się stało, że w pierwszym dniu miałem dwa biegi eliminacyjne i w sztafecie mieszanej, bo teraz się odblokowałem – uśmiechał się Szwed przed kamerami telewizyjnymi. – Spełniłem marzenia, bo przecież mało kto na mnie stawiał. Teraz się zregeneruję i będę walczył o jak najlepsze miejsce.
Pech i... szczęście
Dominik Kopeć zaczął rywalizację od półfinału i trzeba przyznać, że miał sporego pecha. W drugiej serii przy przeciwnym wietrze uzyskał 10,32 i ustąpił Brytyjczykowi Jeremiahowi Azu (10,17) oraz Niemcowi Owenowi Andahowi (10,20). Miał nadzieję, że znajdzie się wśród najlepszych, ale początkowo tak się nie stało. Nasz sprinter nie krył rozczarowania, bo mija dwadzieścia lat, gdy Polak biegał w finale ME. A tymczasem jeden z zawodników doznał kontuzji i Kopeć znalazł się w finale. Pobiegł w nim bez rozgrzewki i zajął piątą lokatę z czasem 10,29. Bieg o złoto zakończył się dubeltowym wygraną Brytyjczyków.
Dominacja Madziara
Paweł Fajdek to instytucja wśród młociarzy, wszak pięć razy stawał na najwyższym stopniu podium w mistrzostwach świata, zdobywał medale mistrzostw Europy (złoto i dwa razy srebro), ma także brąz z igrzysk w Tokio. Wielu ekspertów przepowiadało doświadczonemu Polakowi zmierzch kariery, ale po uporaniu się z problemami zdrowotnymi znów zameldował się on w czołówce. Osiągnął 82,07 i wysłał rywalom sygnał, że trzeba będzie się z nim liczyć. Eliminacje były takie sobie, bo Fajdek nie lubi startować rano, ale po nich zapewnił, że finał to zupełnie bajka.
Konkurs rozpoczął się dla nas wielce obiecująco, bo polski mistrz posłał młot na odległość 79,13 i zajmował drugie miejsce za Madziarem Bence Halaszem, który zaczął od 80,96. Po pierwszej kolejce nic nie zapowiadało, że Fajdek będzie miał problemy w kole. A tymczasem Halasz wręcz znokautował rywali, bo w trzeciej próbie osiągnął 81,84, zaś w piątej aż 84,25! Rywale się rozkręcali i Niemiec Merlin Hummel osiągnął 81,30, a Polaka przeskoczyli jeszcze Mychajło Kochan (79,42) oraz inny Ukrainiec, tyle że w barwach Czech, Wołodomyr Myslywcuk (79,42). Fajdek zajął więc piąte miejsce i jeśli myśli jeszcze o podium, to musi ustabilizować formę. Rywale są od niego młodsi i osiągają wyniki powyżej 80 m.
– Jestem wściekły, bo miałem problemy w kole, które zostało źle przygotowane – stwierdził Fajdek przed kamerami TVP Sport. – Ten pierwszy rzut był „farfocel” tylko na zaliczenie. Było mnie stać na rzuty powyżej 80 metrów, ale wyszło, jak wyszło. Chwilę odpocznę, przeanalizuje to, co się stało i pójdę na trening, bo nie zamierzam rezygnować.
A w środę kolejne emocje, tym razem z udziałem Szweda czy młociarek. Oj, będzie się działo...
(sow)
MEDALIŚCI:
Kobiety
5000 m
1. Nadia BATTOCLETTI (Włochy) 15:37.84
2. Marta GARCIA (Hiszpania) 15:39.98
3. Micol MAJORI (Włochy) 15:40.46
100 m ppł.
1. Nadine VISSER (Holandia) 12,67
2. Pia SKRZYSZOWSKA 12,67
3. Laeticia BAPTE (Francja) 12,73
Mężczyźni
100 m
1. Romell GLAVE 10,09
2. Jeremiah AZU (obaj Wlk. Brytania) 10,16
3. Owen ANSAH (Niemcy) 10,16...
5. Dominik KOPEĆ 10,29
W dal
1. Militiadis TENTOGLOU (Grecja) 8,44
2. Simon EHAMMER (Szwajcaria) 8,22
3. Bożidar SZARABOJUKOW (Bułgaria) 8,26
Młot
1. Bence HALASZ (Węgry) 84,25
2. Merlin HUMMEL (Niemcy) 81,30
3. Mychajło KOCHAN (Ukraina) 79,49...
5. Pawel FAJDEK 79,13
