Zacząć z przytupem
Polki sobotnim meczem z Węgrami rozpoczynają drogę po medal mistrzostw Europy.
Polki do ME przystępują w doskonałych humorach. Fot. Volleyball World
Championat po raz czwarty z rzędu rozgrywany jest w czterech krajach: Turcji, Szwecji, Czechach i Azerbejdżanie. Ruszył w piątek. Biało-czerwone znalazły się w grupie A i rywalizują w Stambule. Zmagania zaczną w sobotę od meczu z Węgrami (godz. 18.00, transmisja w Polsacie i Polsacie Sport). Są zdecydowanymi faworytkami. Węgierki do siatkarskich potentatów nie należą. Wprawdzie zdobyły cztery medale ME (trzy brązowe i srebrny), ale było to bardzo dawno temu. Ostatni raz na podium – na najniższym stopniu - stanęły w 1983 roku. W poprzedniej edycji ME przed dwoma laty zajęły ostatnie, 24. miejsce, przegrywając m.in. z naszą ekipą 1:3. Dla nich każdy wygrany mecz będzie ogromnym sukcesem. - Chcemy cieszyć się każdą chwilą na turnieju, ale nie jedziemy do Turcji na wakacje – zadeklarowała liderka zespołu, Anett Nemeth.
– Podejdziemy do każdego spotkania bez cienia strachu i z wolą walki do końca. Wierzę w ten zespół i w to, co razem wypracował. Zrobimy wszystko, by dokonać czegoś historycznego – wtórował jej selekcjoner Alessandro Chiappini. Włoch nasze siatkarki zna doskonale. Przez wiele lat pracował bowiem w naszej lidze. Z sukcesami prowadził Atom Trefl Sopot (2010-12), Trefl Proxima Kraków (2016-18), PTPS Piła (2018/19), Legionovię (2019-22) i ŁKS Commercecon Łódź (2022-25).
Polki są już po treningach w Stambule. Podróż nie minęła bezproblemowo, bo... zaginęła cześć bagaży. Siatkarki zapewniły jednak, że to tylko niewielkie utrudnienie i z niecierpliwością czekają na pierwsze spotkanie. – Bardziej czuję ekscytację niż stres. Nie mogę się doczekać, aż wreszcie zaczniemy – powiedziała na antenie Polsat Sportśrodkowa Sonia Stefanik. – W okresie przygotowawczym wykonałyśmy masę dobrej roboty. Siatkarsko świetnie wyglądamy. Mamy mocne dziewczyny i tworzymy prawdziwą drużynę Jesteśmy gotowe na turniej.
Nasza drużyna do głównych faworytów nie należy. Wyżej cenione są Włochy i Turcja. Wielu ekspertów przyznało im już nawet miejsce w finale. Biało-czerwone mają jednak wysokie aspiracje. Liczą na sprawienie niespodzianki. Chcą też zmazać plamę z tegorocznej Ligi Narodów, w której po trzech brązowych medalach z rzędu nie zakwalifikowały się do fazy finałowej. - Zdobycie złota byłoby spełnieniem marzeń, zwłaszcza że od razu miałybyśmy zapewnioną kwalifikację na igrzyska, choć tak naprawdę każdy medal będzie cudowny. Przede wszystkim jednak to nasze dobre występy będą tym, z czego na koniec będziemy najbardziej zadowolone – podkreśliła przyjmująca Julita Piasecka, dla której będzie to pierwszy europejski championat w karierze.
W walce o wysokie miejsca bardzo ważne będą pierwsze spotkania z niżej notowanymi rywalkami, Węgierkami, Łotyszkami i Słowenkami. - Teraz już nie ma żadnych sprawdzianów, od każdego meczu będzie zależało, jak dalej ułoży się nasza droga - powiedziała Paulina Damaske. - Wiem, że musimy dobrze zacząć turniej i wygrać sobotni mecz. Mamy dosyć ciężką grupę i z każdym przeciwnikiem musimy zagrać na 100 procent, obojętnie, kto nim będzie. Tak naprawdę wszystko zależy od nas – dodała Piasecka.
(mic)
