Zabrakło jakości ofensywnej
Jan Furlepa - były trener Odry - wie, dlaczego Opolanie przegrali na inaugurację z Arką.
To był kolejny mecz, w którym Kacper Przybyłko (z lewej) dał kibicom Odry... powód do narzekania. Fot. Mateusz Porzucek/PressFocus
ODRA OPOLE
Podsumowując grę Odry w 1. kolejce, wróćmy myślami do tego, co było... 10 lat temu. Wtedy to Opolanie pod wodzą Jana Furlepy zdobyli mistrzostwo 3. ligi opolsko-śląskiej i po wygraniu barażowego dwumeczu z Vinetą Wolin (1:1 na wyjeździe i 2:0 na swoim stadionie) awansowali do 2. ligi. Byli w niej tylko rok, bo zdobywając tyle samo punktów co Raków Częstochowa, Niebiesko-czerwoni przebili się na zaplecze ekstraklasy i grają tu już 10. sezon.
Nadal ogląda
– Dekada to dla kibiców piłki nożnej prawie prehistoria – mówi z uśmiechem 70-letni szkoleniowiec. – Oczywiście dla mnie to piękne chwile, do których chętnie wracam pamięcią, a i w Opolu też o nich i o mnie pamiętają. Zostałem zaproszony na nowy obiekt i miałem okazję zobaczyć, jak wygląda „od kuchni”. Mam też zapewnienie, że jeżeli tylko będę chciał przyjechać na mecz, to miejsce w loży VIP-ów na Itaka Arenie będzie na mnie czekało. Na razie jednak z tego przywileju nie skorzystałem, ale śledzę wyniki Odry i jeżeli tylko mogę, to oglądam jej spotkania na ekranie telewizora.
To trzeba strzelać
Jako telewidz szkoleniowiec, który poprowadził Odrę do dwóch awansów, obserwował też opolską inaugurację tego sezonu. – My w swoim pierwszym meczu w 2. lidze wygraliśmy w Opolu 3:0 ze Stalą Stalowa Wola – przypomina trener Opolan sprzed 10 lat. – Mieliśmy jednak zawodników, którzy potrafili zdobywać bramki. Szymon Skrzypczak, Marcin Wodecki czy Waldek Gancarczyk obsługiwani przez Łukasza Winiarczyka, Roberta Trznadla czy Rafała Brusiłę byli napastnikami przez duże „N”. Tym właśnie obecna Odra różni się od tamtej drużyny, albo inaczej - tym się różni od drużyny, która ma wygrywać. Oczywiście wiem, że jest nowy trener, że są zmiany w zespole i był wymagający przeciwnik. To są fakty, z którymi nie ma co dyskutować, jednak wynik inauguracji rozczarował, a jeszcze bardziej gra, której efektem były tylko dwa celne strzały. Drużyna nazywana kandydatem do awansu powinna pokazać znacznie więcej. Spodziewałem się, że Odra zaatakuje, że strzeli pierwszego gola. To jednak Gdynianie „ukłuli” jako pierwsi, a potem gospodarzom, którzy próbowali wrócić do gry, zabrakło jakości ofensywnej. W defensywie drużyna od dłuższego czasu sobie nieźle radzi, ale jeżeli ma się ambitne cele, to trzeba strzelać.
Ściągnąć snajpera
Kibice Odry od dłuższego już czasu krytykują Kacpra Przybyłkę, który 7 sierpnia ubiegłego roku podpisał kontrakt do końca czerwca przyszłego roku. Także po spotkaniu z Arką na 33-letnim napastniku nie zostawili suchej nitki. – Jakość jego gry jest bardzo wymierna i liczona bramkami, a tych brakuje – zgadza się trener Furlepa. – Zresztą to było już widać w poprzednim sezonie i dlatego dziwi mnie, że w okienku transferowym sięgnięto po kilku pomocników, zamiast skumulować środki i ściągnąć snajpera. Tego mi w Odrze brakuje. Jestem natomiast pod wrażeniem oprawy meczu, stworzonego widowiska oraz kibiców, którzy dopingowali fantastycznie, z tym że akurat to nie było dla mnie zaskoczeniem, bo pamiętam, iż widownia w Opolu zawsze była znakomita.
Potrafią być niecierpliwi
– Kibice jednak gola nie strzelą. Wrócę jeszcze do tego, co było 10 lat temu, gdy na przykład na wyjeździe graliśmy z Radomiakiem, prowadzonym wtedy przez Roberta Podolińskiego. To był mecz, który praktycznie przesądził o naszym awansie do 2.ligi, a gole, dające nam zwycięstwo 2:1, strzelił Szymon Skrzypczak. Dajmy więc czas nowemu trenerowi na znalezienie napastnika i czekajmy, aż Odra zacznie strzelać, bo inaczej nie będzie wygrywać, a wiem, że kibice czekają na zwycięstwa i potrafią być niecierpliwi – zakończył Jan Furlepa.
Jerzy Dusik
