Z tej ścieżki nie ma już odwrotu!

To mocny przekaz selekcjonera polskich koszykarzy, który marzy o medalu mistrzostwa świata. – Potrafimy robić rzeczy niemożliwe – podkreśla.

Igor Milicić ma wiele planów i jeszcze przynajmniej przez rok będzie prowadził reprezentację Polski. Fot. Krzysztof Porębski / Press Focus

REPREZENTACJA MĘŻCZYZN

Igor Milicić przedłużył kontrakt i nadal będzie prowadził Biało-czerwonych, którzy w ostatnim czasie pod jego wodzą dokonują rzeczy niemożliwych. Polska jest jedną z dwóch drużyn narodowych, które przez pierwszą fazę eliminacji mistrzostw świata przeszły bez porażki!

O przedłużeniu kontraktu i presji

– Wciąż mam w sobie ogromny głód sukcesu i pasję do robienia rzeczy wielkich – mówi selekcjoner. – Po EuroBaskecie, pod wpływem ogromnej presji i zaangażowania, straciłem aż sześć kilogramów – nie ważyłem tyle od trzynastego roku życia. To były mecze kadry, to był kontrakt w Salonikach. Gdy emocje opadły i zobaczyłem, ile radości daliśmy kibicom oraz jak wiele dzieciaków dzięki nam garnie się do koszykówki, zrozumiałem, że ze stworzonej przez nas ścieżki nie ma już odwrotu. Podjąłem decyzję, by ten sen trwał .

O filozofii prowadzenia drużyny i nowym DNA

W kadrze nie potrzeba trenera, który krzyczy – zawodnicy przyjeżdżają na zgrupowania z własnej woli i chcą dać z siebie wszystko. Wtedy nawet błędy są wybaczalne. Wypracowaliśmy system i styl gry, który jest już rozpoznawalny w Europie. Nawet gdybyśmy grali bez koszulek z orłem, każdy znawca koszykówki od razu rozpoznałby nasz styl. Jesteśmy już pod tym względem rozpoznawalni w Europie i mam nadzieję, że lada chwila będziemy także na świecie. Mamy mocny fundament, dzięki czemu każdy nowy gracz – czy to młody talent, czy zawodnik naturalizowany – od razu wie, w jakim kierunku idziemy. Jeśli ktoś zbacza z toru, cały sztab i liderzy natychmiast kierują go z powrotem. Ci, którzy nie potrafią się dopasować do tego DNA, naturalnie z tej kadry wypadają.

O celach

Kilka moich marzeń na poziomie kadry już zostało zrealizowanych, ale inne jeszcze nie. Jednym z nich jest udział w mistrzostwach świata, więc musimy wywalczyć awans. Celuję bardzo wysoko; nie wiem, czy prezes myśli tak samo, ale moim marzeniem jest, by Polska zdobyła medal mistrzostw świata. Jako reprezentacja potrafimy robić rzeczy niemożliwe. Chciałbym jednak, aby kibice zrozumieli, że porażka jest naturalną częścią sportu. Najbardziej potrzebujemy waszego wsparcia nie wtedy, gdy wszystko wychodzi, lecą alley-oopy i wpadają „trójki", ale właśnie w najtrudniejszych, przełomowych momentach, po przegranych meczach. To wsparcie daje zespołowi wiarę i pozwala najszybciej wrócić na dobrą drogę.

O relacji z liderami i pokoleniach

Relacja z Mateuszem Ponitką jest na najwyższym poziomie sportowym. Kluczowe decyzje i plany na przyszłość zawsze najpierw analizuję ze swoim sztabem, a potem z trzonem zespołu – Mateuszem jako kapitanem i Michałem Sokołowskim. Ta spójność sprawia, że w kadrze nie ma miejsca na robienie czegokolwiek na własną rękę. Kiedy młodzi gracze widzą, że kapitan bez marudzenia wsiada do ciasnego samolotu tanich linii, nikt inny nawet nie pomyśli o narzekaniu. Co do zmiany pokoleniowej – kiedy przejmowałem kadrę, mocno ją odmłodziliśmy, odsuwając kilka legend. Dziś tamte odważne decyzje owocują. Każdy młody gracz wie, że jeśli pokaże jakość, to dostanie szansę.

(pp, PZKosz)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się