Z Sosnowca do Europy

Od starcia z WFC Nike Lusso Tbilisi piłkarki Czarnych rozpoczną batalię o udział w Lidze Mistrzyń.

Nad Brynicą mają świadomość szansy, przed jaką stoją mistrzynie Polski. Fot. KKS Czarni Antrans Sosnowiec

CZARNI SOSNOWIEC

Mistrzynie Polski na początek europejskich zmagań wezmą udział w turnieju z udziałem czterech drużyn, a jego areną będzie ArcelorMittal Park w Sosnowcu. Już w najbliższą środę 22 lipca o 18.00 w półfinale (grupa 4) zmierzą się z WFC Nike Lusso Tbilisi.

Wysoka stawka

W przypadku wygranej o awans do kolejnej fazy zespół trenera Sebastiana Stemplewskiego podejmie zwycięzcę pary Athlone Town AFC (Irlandia) - ZKF Skopje (Macedonia Północna). Finał tej rywalizacji zaplanowano na 25 lipca o 18.00.  Jeśli Czarne wygrają turniej w Sosnowcu, w drugiej rundzie czekać może cypryjski Apollon Limassol, w finale zaś zespół z Albanii, Malty, Słowacji lub Estonii. - Zajęcie drugiego lub trzeciego miejsca w tym miniturnieju zapewni udział w kwalifikacjach Pucharu Europy, ale zwycięstwo pozwoli zagrać dwumecz o historyczny awans do fazy ligowej Champions League. Na razie skupiamy się oczywiście na pierwszej fazie i turnieju, którego będziemy gospodarzem. Zespół od dłuższego czasu przygotowywał się do tej rywalizacji. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Liga jeszcze nie gra, więc tak naprawdę dla nas to początek sezonu. Liczymy, że rozpoczniemy go w dobrym stylu - podkreśla Grzegorz Majewski, wiceprezes Czarnych.

Bez „podpalania”

Piłkarki Czarnych o udział w Lidze Mistrzyń będą walczyć po raz drugi. Pierwsze podejście zakończyło się dość szybko. W 2021 roku na Stadionie Ludowym przegrały już pierwsze starcie, 1:2 z węgierskim Ferencvarosem Budapeszt. Tym razem, bogatsze o tamte doświadczenia, liczą na więcej. - Tamten mecz, tamten start w pucharach był pewnego rodzaju przetarciem. Apetyty były spore, ale niestety skończyło się na jednym meczu. Teraz nie będziemy się tak „podpalać” jak wtedy. Potrzeba więcej spokoju, chłodnej głowy - dodaje Majewski.

Warto przypomnieć, że po tamtej porażce pracę stracił trener Stemplewski, który do pracy w Czarnych wrócił dopiero w trakcie rozgrywek 2024/25. - To odległa historia, nie ma do czego wracać, ale po tych kilku latach można śmiało stwierdzić, że popełniliśmy błąd, podejmując decyzję o rozstaniu ze szkoleniowcem - kwituje Grzegorz Majewski.

Szkoda Witek, ale...

Latem w zespole mistrzyń Polski doszło do kilku roszad, ale jego trzon został zachowany. - Mamy m.in. bramkarkę Annę Palińską, mamy napastniczkę Wiktorię Kaczmarek... Ponadto do kadry dołączyło kilka utalentowanych piłkarek młodego pokolenia z naszej akademii. Po stronie strat musimy zapisać bramkarkę Zuzannę Witek, która podjęła decyzję o przeprowadzce do Danii, wiążąc się z tamtejszym HB Kobe, ale postaramy się wypełnić tę lukę. Mecze kontrolne wypadły nieźle, teraz czas na pierwszy prawdziwy test i to od razu o sporą stawkę. Zespół jest doświadczony, zgrany. Na papierze wygląda bardzo dobrze, ale wszystko zweryfikuje boisko - kończy wiceprezes Czarnych.

(KP)

__________________________

Marzenia do spełnienia

Trzy pytania do Sebastiana Stemplewskiego, trenera Czarnych

1. Pięć lat temu zapłacił pan posadą za odpadnięcie z walki o Ligę Mistrzów. Teraz taka ewentualność nie wchodzi w grę. Czas pokazał, jak cenny jest pan dla zespołu, z którym sięgnął pan po mistrzostwo Polski. Wraca pan myślami do tamtego wydarzenia?

- Nie ma co grzebać w przeszłości. Myślę, że wszyscy jesteśmy mądrzejsi o doświadczenia tamtych lat. Tytuł bardzo nas wtedy cieszył, zresztą podobnie jest teraz. Na pewno na początku był żal, sportowa złość. Czas jednak leczy rany, cieszę się, że znów mogę być w Czarnych i tworzyć historię tego klubu.

2. Z jakimi nadziejami przystępujcie do fazy eliminacyjnej Ligi Mistrzyń?

- Droga do Ligi Mistrzyń jest trudna i wyboista. Na razie musimy skupić się na pierwszym meczu. To będzie wielka niewiadoma, bo jesteśmy u progu nowego sezonu. Mamy za sobą serię gier kontrolnych, ale wiadomo, że mecz o stawkę to coś zupełnie innego. Przeciwnika z Gruzji mamy rozpracowanego. Marzenia są po to, aby je realizować. Będziemy chcieli znaleźć się w elitarnym gronie, lecz czeka nas bardzo trudne zadanie. Zespół jest bardzo podekscytowany możliwością rywalizacji w Europie.

3. W kadrze nie doszło do wielkich zmian. Są jednak straty, jak odejście Zuzanny Witek. Jest pan zadowolony z ruchów transferowych w letnim okienku?

- Trzon zespołu został zachowany, a to najważniejsze. Dziewczyny się znają, rozumieją i ten fakt ma ogromne znaczenie. Pozyskaliśmy jednocześnie kilka zawodniczek, które mają być wartością dodaną. Liczymy, że tak się stanie.

Rozmawiał Krzysztof Polaczkiewicz

Sebastian Stemplewskiwie, że jego zespół czeka bardzo trudne zadanie. Fot. Krzysztof Porębski / Press Focus

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się