Z myślą o olimpiadzie

Polska reprezentacja 11 lat czeka na grę w gronie najlepszych europejskich drużyn.

Polskie laskarki na igrzyskach wystąpiły tylko raz, w 1980 roku w Moskwie. Fot. PressFocus.pl

HOKEJ NA TRAWIE

Polki czwartkowym spotkaniem z Chorwacją w Pradze rozpoczną walkę o awans do przyszłorocznych mistrzostw Europy pierwszej dywizji i jednocześnie o prawo startu w kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich w 2028 roku. Turniej kwalifikacyjny w Czechach rozgrywany jest systemem pucharowym. Zwycięzcy pierwszej rundy awansują do półfinałów, a pokonani grać będą o lokaty 5-8. Do przyszłorocznych mistrzostw Europy elity awansują dwie najlepsze reprezentacje, czyli finaliści.

W trakcie przygotowań Polki zmierzyły się w czterech meczach towarzyskich z Austrią - dwa wygrały i dwa przegrały (jeden po karnych zagrywkach). W Pradze trener kadry będzie miał do swojej dyspozycji wszystkie zawodniczki, poza trzema hokeistkami, które już wcześniej zawiesiły kariery reprezentacyjne. Selekcjoner polskiej reprezentacji Krzysztof Rachwalski nie ukrywa, że jego zespół przystąpi do meczu z Chorwacją w roli faworyta. - Nie uciekniemy od tego. Jesteśmy najwyżej sklasyfikowanym zespołem w tym turnieju (Polska jest obecnie na 25. pozycji – PAP) i dlatego też w pierwszej rundzie gramy z najsłabszym zespołem. Nie myślimy natomiast już o spotkaniu półfinałowym (ze zwycięzcą spotkania Szwajcaria – Ukraina – red.), sport nie lubi, gdy wyprzedza się poszczególne kroki - powiedział szkoleniowiec. - Po raz pierwszy od wielu lat w ważnym turnieju zagramy bez bramkarki Marty Kucharskiej, Marleny Rybachy i Moniki Chmiel. To bardzo duże zmiany dla nas, ale też podchodzę do najbliższych zawodów optymistycznie. Spotkania z Austriaczkami pokazały, że potrafimy zagrać inaczej, szukać innych rozwiązań. Myślę, że mimo dość krótkich przygotowań, startujemy z bardzo dobrego poziomu - podkreślił selekcjoner.

Dla kobiecej reprezentacji sam awans byłby nie tylko ogromnym sukcesem, ale także otworzyłby drzwi do dość długiej drogi do Los Angeles. Zespoły, które w przyszłym roku zagrają w pierwszej dywizji mistrzostw Europy mają zapewniony udział w kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich 2028. - Jeśli nam się nie uda awansować, to nie stracimy definitywnie szansy na udział w olimpijskiej ścieżce. To będzie jednak zależeć od naszej pozycji w rankingu międzynarodowym i od tego, jaki wynik osiągniemy w mistrzostwach Europy drugiej dywizji, gdybyśmy w nich zagrali - wyjaśnił Rachwalski.

Po raz ostatni w ME pierwszej dywizji Polska rywalizowała w 2015 roku w Londynie. Na igrzyskach olimpijskich zagrała tylko raz - w 1980 roku w Moskwie, gdzie zajęła szóste, ostatnie miejsce.

(PAP, a)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się