Z loży prezydenckiej
Trener Lecha Niels Fredriksen będzie z odległości obserwował poczynania swoich zawodników w starciu z mistrzem Wysp Owczych. Nie powinno to jednak negatywnie wpłynąć na zespół.
Duński szkoleniowiec zastanawia się, co zobaczy w wykonaniu swego zespołu z wysokości VIP-owskich siedzisk. Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk
W tym tygodniu UEFA ukarała trenera Lecha, który w rywalizacji z Aarhus miał opóźnić wyjście piłkarzy na murawę. Kara dla Duńczyka jest bolesna, bo nie będzie on mógł oglądać czwartkowego meczu z Klaksvikiem z perspektywy ławki rezerwowych. - Przepisy UEFA w tej kwestii jasno określają, gdzie mogę usiąść na trybunach, a gdzie nie mogę. Prawdopodobnie będę oglądał mecz z góry, może z loży prezydenckiej. Natomiast w żaden sposób nie mogę komunikować się z moimi współpracownikami – wyjaśnił szkoleniowiec. W roli trenera zastępować go będzie asystent Andreas Hagen. Dla Frederiksena nie jest to powód do niepokoju. - Mamy taką zasadę, że każdy z członków sztabu bierze odpowiedzialność za zespół, ale też wszyscy staramy się wnosić coś konstruktywnego do naszej pracy. Myślę, że to nie będzie jakaś nietypowa sytuacja dla piłkarzy – przekazał.
Szybkość i ruchliwość
Jakiego meczu spodziewa się szkoleniowiec Kolejorza? Przede wszystkim zdaje sobie sprawę z tego, że rywale nie będą prowadzić gry, raczej będą starali się zachować czujność w defensywie. – Przypuszczamy, że będą grać w obronie niskiej, a robią to dobrze. Jesteśmy jednak już trochę przyzwyczajeni do meczów, gdzie zespoły są niżej ustawione. Chodzi o to, żeby grać szybko i być ruchliwym. Jeśli będziemy zbyt powolni, to mogą pojawić się trudności – powiedział Frederiksen.
Lech jest zdecydowanym faworytem starcia z mistrzem Wysp Owczych, który w poprzedniej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów odpadł po dwumeczu z Żalgirisem Kowno, mistrzem Litwy. Z tego powodu w otoczeniu Klaksviku pojawiło się rozczarowanie; litewski zespół zdecydowanie był w zasięgu nordyckiej drużyny. - Klub czuł, że wygrana z Żalgirisem to najlepsza okazja na awans do fazy grupowej europejskich pucharów. Litwini nie są przecież aż tak silni, jak Lech – opowiedział nam Agnar Presta, dziennikarz farerskiego portalu Roysni.fo. Potwierdził też słowa Fredriksena o defensywnym stylu gry mistrza Wysp Owczych.
Duet dobrze zgrany
- Klaksvik to drużyna bardzo zorganizowana, dobrze grająca w defensywie – stwierdził. A w jaki sposób rywale mogą zagrozić bramce Poznaniaków? – W ofensywie zespół polega na stałych fragmentach i w tym jest bardzo dobry. To też doświadczona drużyna i to jest jej siłą. Skrzydłowy Arni Fredriksberg jest jedną z ważniejszych postaci; poza tym Lech musi uważać na Palla Klettskarda, napastnika, który z Fredriksbergiem gra od wielu lat. Często bywa tak, że jeden asystuje, a drugi zdobywa gola – przekazał dziennikarz.
Co najwyżej Liga Konferencji
Czy więc w Klaksviku potencjalna wygrana z mistrzem Polski rozpatrywana jest w kategorii cudu? – Może to za mocne słowo, bo Klaksvik trzy lata temu był w stanie pokonać np. Ferencvaros. Polska liga, moim zdaniem, jest jednak silniejsza, więc o zwycięstwo będzie bardzo trudno. Wokół klubu panuje przekonanie, że będzie to dla drużyny ciekawe starcie, że zespół zagra na dużym stadionie, ale… większość zdaje sobie sprawę z tego, że Klaksvik stać będzie co najwyżej na udział w Lidze Konferencji – zaznaczył Presta.
Zadanie Lecha będzie też nieco ułatwione, ponieważ z gry wypadło dwóch zawodników stanowiących o sile Farerów. Kontuzjowani są kapitan Jakup Andreasen i 36-letni Odmar Faero, który ma największe doświadczenie z gry w europejskich pucharach. Co ciekawe, Klaksvik parę miesięcy temu ogłosił, że szwedzki trener Magnus Powell pożegna się z zespołem wraz z końcem roku.
Prawie rok temu
Podkreślmy przy okazji, że na Wyspach Owczych liga toczy się systemem wiosna-jesień. To oznacza, że Klaksvik grał w eliminacjach Ligi Mistrzów, a teraz zmierzy się z Lechem w walce o Ligę Europy, dzięki dobremu mistrzostwu wywalczonemu w poprzednim sezonie, który skończył się w październiku poprzedniego roku! – Panuje przekonanie, że drużyna nie jest tak dobra, jak w poprzednim roku. Jasne, nadal jest w ligowej czołówce, ale to jest minimum, jakiego oczekuje się od Klaksviku – powiedział Presta.
Czy więc Lech ma się czego obawiać? Raczej (?) nie.
Kacper Janoszka
NIE PRZEGAP!
Liga Europy - III runda eliminacji
Lech Poznań – KI Klaksvik
czwartek, 19.00 – TVP 2
