Z jednym młodzieżowcem

Dopiero druga połowa w Stalowej Woli dostarczyła emocji i dała Tyszanom 3 punkty.

Tymoteusz Ryguła znowu pokazał Damianowi Kądziorowi, jak się powinno strzelać gole. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

Tyszanie wygrali w Stalowej Woli 2:1 w meczu, w którym pierwsze skrzypce grali młodzieżowcy. Ale zacznijmy od... regulaminu drugoligowych rozgrywek. Jest w nim zapis, że każda drużyna musi mieć na boisku przez cały czas trwania meczu co najmniej dwóch zawodników młodzieżowych. W piątkowym, nocnym meczu w Stalowej Woli gospodarze, podejmując GKS Tychy, od 26 minuty grali jednak z jednym piłkarzem, mającym mniej niż 21 lat. Uwaga! Wszystko było zgodnie z przepisami. Uchwała zarządu PZPN w sprawie zawodników młodzieżowych przewiduje bowiem jeden wyjątek. Zapis brzmi tak: „Uraz bramkarza młodzieżowca, uniemożliwiający mu dalszą grę, musi zostać bezwzględnie odnotowany przez sędziego w oficjalnym sprawozdaniu z meczu. Trener po zmianie bramkarza na seniora nie ma obowiązku zdejmowania z boiska innego dorosłego gracza z pola, aby wprowadzić drugiego młodzieżowca. Limit wymaganych młodzieżowców dla tej drużyny zostaje automatycznie obniżony o jednego”.    

Piszemy o tym dlatego, że w 19 minucie spotkania po starciu Mateusza Lewandowskiego z Kamilem Soberką 20-latek stojący między słupkami Stalówki nie był w stanie kontynuować gry. Trener Jarosław Skrobacz musiał więc wprowadzić rezerwowego, 31-letniego Mikołaja Smyłka. Miał także przygotowaną drugą roszadę, bo przy linii bocznej stanął 18-letni Anthony Rogalski, ale ostatecznie – ktoś widocznie w kierownictwie klubu przypomniał sobie o tym wyjątku regulaminowym – obyło się tylko na jednej roszadzie i po 7 minutach przerwy grę wznowiono.

W 43 minucie znowu jednak sędzia zarządził przerwę, bo szybkiej pomocy lekarskiej potrzebował... kibic. Kilka minut trwał wjazd karetki na murawę, a gdy widzem na noszach zajęły się służby medyczne, arbiter pokazał, że doliczy 10 minut. W sumie, z dwoma przerwami w grze, pierwsza połowa trwała 56 minut, ale nic ciekawego z punktu widzenia sympatyka piłki nożnej się nie wydarzyło. Dość powiedzieć, że nie oglądaliśmy ani jednego celnego strzału.

Na drugą połowę Tyszanie wyszli z jedną zmianą w składzie i wprowadzony Józef Chorosiński od razu dał się przeciwnikom we znaki. To on bowiem na lewym skrzydle wywalczył rzut wolny tuż za linią boczną pola karnego. Stamtąd właśnie Michał Trąbka dośrodkował w pole bramkowe, a Tymoteusz Ryguła, główkując z 4 metrów pierwszym celnym strzałem w tym meczu zapewnił gościom prowadzenie. Wbrew oczekiwaniom ten gol nie od razu podniósł atrakcyjności spotkania. Tyszanie skoncentrowani na obronie nie pozwalali bowiem rywalom rozwinąć skrzydeł za to w kontrach mieli problemy z finalizacją, bo Damian Kądzior miał rozregulowany celownik. Szczególnie 6-krotny reprezentant Polski zawiódł w 67 minucie, gdy po podaniu Ryguły stanął oko w oko z bramkarzem i próbując przerzucić piłkę nad Smyłkiem uderzył za wysoko, bo futbolówka prześlizgnęła się po poprzeczce i wyszła na aut bramkowy. To się zemściło, bo gdy trener Skrobacz posłał w bój swoich dżokerów, Stal wyrównała. Hubert Tomalski na prawym skrzydle rozegrał akcję z Maciejem Śliwą, który dośrodkował w pole bramkowe, a tam Dariusz Kamiński okazał się sprytniejszy od stoperów gości i „główką” wyrównał.

I dopiero ten gol otworzył mecz, a jego ozdobą okazał się strzał Chorosińskiego, który w 84 minucie przymierzył z 18 metra w okolice „okienka” długiego rogu i ustalił wynik. Mógł go jeszcze zmienić Dawid Kasprzyk, ale jego strzał po interwencji Łukasza Furtaka skończyła się trafieniem piłki w słupek, a finalizujący akcję Kądzior z 16 metra ostemplował poprzeczkę.

Stalowowolanie też walczyli do końca i nawet w 4 minucie doliczonego czasu gry - przy wykonywanym przez nich rzucie rożnym ze swoim bramkarzem w polu karnym - wypracowali sytuację strzelecką, ale Jakub Jeleń główkował za lekko i punkty pojechały do Tychów.

Jerzy Dusik         

OCENA MECZU ⭐ ⭐ 

◼ Stal Stalowa Wola – GKS Tychy 1:2 (0:0)

0:1 – Ryguła, 48 min (głową), 1:1 – Kamiński, 74 min (głową), 1:2 – Chorosiński, 84 min

STAL: Soberka (26. Smyłek) – Zaucha, Żemło, Chrzanowski, Grabowski – Hebel (73. Tomalski), Nongo (73. Śliwa), Furtak, Żyra (56. Kamiński), Czerwik – Wolny (73. Jeleń). Trener Jarosław SKROBACZ.

GKS: Mądrzyk – Łasicki, Horvat, Hoyo-Kowalski – Olkowski, Trąbka, Begala, Jankowski (46. Chorosiński) – Kądzior, Lewandowski (82. Kasprzyk), Ryguła (77. Gębala). Trener Rene POMS.

Sędziował Dawid Wiśniewski (Olsztyn). Widzów 2500.

Żółte kartki: Czerwik – Jankowski, Horvat, Kądzior.


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się