Z 1. ligi do Madrytu

Jeszcze 12 miesięcy temu Arnau Ortiz biegał na zapleczu naszej ekstraklasy, a w środę zgrał w Atletico.

Arnau Ortiz (z prawej) w wieku 24 lat zadebiutował w Primera Division. Fot. PAP/EPA

HISZPANIA

Historia Arnau Ortiza jest zupełnie niespotykana. Hiszpan niemal równo rok temu, 20 sierpnia 2025 roku, zagrał w meczu 1. ligi przeciwko Chrobremu Głogów, po tym jak spadł ze Śląskiem Wrocław z ekstraklasy. W minioną środę zadebiutował w La Liga.

Chciał go Torres

W Polsce Ortiz miał jedynie przebłyski. Nie stał się gwiazdą. Mimo wszystko coś zauważył w nim Fernando Torres, były znakomity snajper Atletico Madryt czy Liverpoolu, mistrz świata z 2010 roku i dwukrotny triumfator Euro (2008 i 2012), a obecnie trener rezerw Los Colchoneros. Zależało mu na tym, żeby Ortiz grał u niego w zespole i sprowadził go na trzeci poziom rozgrywkowy w Hiszpanii. Były piłkarz Śląska, mając wówczas 23 lata, był jednym z najstarszych zawodników w rezerwach. Mimo tego Torres poświęcał mu mnóstwo czasu. Zadbał o niego w taki sposób, że Ortiz w 36 meczach zdobył 23 gole i zaliczył 6 asyst. Był najlepszym zawodnikiem rozgrywek. Wzbudził tym samym zainteresowanie szkoleniowca pierwszego zespołu, Diego Simeone. Przed bieżącym sezonem Argentyńczyk zaprosił go do letniego okresu przygotowawczego.

Wykorzystał szansę

Ortiz w ostatnich tygodniach miał szczęście. Mnóstwo piłkarzy Atletico, Argentyńczyków i Hiszpanów, brało udział w finale mistrzostw świata. Z tego powodu nie zdążyli wrócić odpowiednio szybko. Dzięki temu 24-latek otrzymał szansę w sparingach i nie zmarnował jej. Zdobył gola przeciwko Manchesterowi United (1:2), zaliczył asystę w starciu z Olympique Marsylia (2:1). Zaczął się wyróżniać, a przy przeciągających się powrotach kluczowych zawodników stał się jednym z pełnoprawnych członków pierwszego zespołu Atletico. Na kilka dni przed startem rozgrywek Primera Division oficjalnie poinformowano o włączeniu go do rozgrywek, a 19 sierpnia zadebiutował na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Hiszpanii. Od razu wylądował w wyjściowej jedenastce. Zebrał nie najgorsze noty za mecz z Malagą, który Los Colchoneros wygrali 2:0. Nie popisał się niczym spektakularnym, ale też nic nie zawalił.

Niespotykana droga

Nie wiemy, jak potoczy się kariera 24-latka. Trudno będzie mu utrzymać miejsce w pierwszym składzie, gdy tylko do pełni sił po mundialu powróci Julian Alvarez. Mimo wszystko ostatnie 12 miesięcy to dla skrzydłowego pasjonująca opowieść. Przeszedł niesamowitą drogę. Przez lata nie potrafił przebić się w Gironie. Gdy dołączył do Śląska w 2024 roku, walczył o miejsce w wyjściowej jedenastce, nie zawsze tę walkę wygrywając. Spadł z ekstraklasy, w poprzednim sezonie zagrał parę meczów na jej zapleczu, po czym otrzymał ofertę gry w rezerwach Atletico, gdzie przerósł poziomem trzeci poziom rozgrywkowy w ojczyźnie i zadebiutował u Diego Simeone. Trudno znaleźć innego piłkarza, który w ciągu 12 miesięcy z zaplecza naszej ekstraklasy stałby się zawodnikiem jednego z trzech najlepszych klubów w Hiszpanii.

Kacper Janoszka

LA LIGA

PROGRAM 2. KOLEJKI

Sobota: Athletic Bilbao – Sevilla (17.00), Valencia – Celta (19.30), Espanyol – Real Madryt (21.30); niedziela: Atletico Madryt – Villarreal (17.00), Getafe – Racing Santander (19.30), Elche – Barcelona (21.30); poniedziałek: Osasuna – Levante (19.30), Malaga – Deportivo A Coruna (21.30)


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się