Wzięli to na klatę!
Korona pokazała Wiśle Płock, jak należy wykorzystywać sytuacje – nawet jeśli robi się to... dziwnymi częściami ciała.
Rafał Leszczyński wyglądał na nieźle zaskoczonego sposobem, w jaki uderzył Morgan Fassbender. Fot. Paula Duda/Press Focus
Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że gdy zakończy się ta kolejka, Nafciarze będą mogli „pochwalić się” najgorszym atakiem ekstraklasy. Wystarczy, że w swoim meczu co najmniej po golu strzelą piłkarze Jagiellonii i Rakowa (z racji pucharów mający o jedno spotkanie mniej niż Płocczanie). Taki stan rzeczy nie może dziwić, skoro Wisła we wczorajszym spotkaniu z Koroną ani razu nie pokonała Xaviera Dziekońskiego, mimo że wypracowała xG na poziomie 2,2 bramki oczekiwanej...
Ruch w pełni świadomy
Kielczanie aż takich okazji nie mieli, ale przebieg meczu nie zmusił ich też do szaleńczych szarży. Na wyjazdowe prowadzenie wyszli w 21 minucie za sprawą Morgana Fassbendera, który najlepiej znalazł się po dośrodkowaniu Wiktora Długosza. I niby wszystko okej, tyle że ściągnięty z Bruk-Betu Niemiec nie uderzył piłki głową – lecz ni to klatką piersiową, ni to barkiem! Trudno stwierdzić... Przy czym nie było to tak, że futbolówka od 27-latka się po prostu odbiła, jak to czasami bywa. On w pełni świadomie wykonał ruch ciałem, by skierować ją do siatki – i zrobił to znakomicie! Kamyczek do ogródka Żana Rogelja, który nie upilnował Fassbendera, być może nowej gwiazdy Korony, bo to był jego trzeci gol w piątym występie dla Scyzoryków.
Prawda Stępińskiego
Kielczanie do siódmego nieba wstąpili zaś na początku drugiej połowy, gdy po szybkim odbiorze – i drugiej asyście Długosza – z lekką pomocą rykoszetu podwyższył Mariusz Stępiński, celebrujący to trafienie, jakby od dekady nie strzelił gola! – Każda bramka cieszy. To był ważny gol na 2:0. Podwyższyliśmy wynik i uspokoiliśmy grę – uśmiechał się kapitan przyjezdnych, który nie widział przypadku w tak dobrym początku drugiej części gry w wykonaniu Korony. – W szatni skorygowaliśmy trochę te rzeczy, które robiliśmy źle. To poskutkowało. Po to jest przerwa. Nasi trenerzy dobrze to zrobili, a my potem wprowadziliśmy to w życie – zaznaczył. Wisła była tą bramką zupełnie rozbita, notowała dużo strat, popełniała błędy. Ponad godzinę trzeba było czekać na jej pierwszy celny strzał, ale gdy już Nafciarze poprawili nieco celowniki – przypomniał o sobie Dziekoński.
Pod kontrolą
22-latek w sytuacji sam na sam zatrzymał Rogelja, obronił też dwa uderzenia z bliska – nerwowego pod koniec – Afonso Silvy. Wszystkie dośrodkowania, bezpańskie piłki, próby rozegrania – on miał to pod kontrolą. Gdyby nie Dziekoński, Nafciarzom byłoby znacznie łatwiej, a tak dzięki dobrej formie golkipera i pewnej niefrasobliwości Płocczan Korona mogła cieszyć się nie tylko ze zwycięstwa, ale i pierwszego czystego konta w tym sezonie!
Piotr Tubacki
OCENA MECZU⭐
◼ Wisła Płock – Korona Kielce 0:2 (0:1)
0:1 – Fassbender, 21 min (asysta Długosz), 0:2 – Stępiński, 49 min (asysta Długosz)
WISŁA: Leszczyński 4 – Haglind-Sangre 3, Kamiński 4, Silva 4 – Rogelj 4, Radwański 4, Pomorski 3 (82. Jurić niesklas.), Gallapeni 3 (56. Kobacki 3) – Jime 3 (67. Hiszpański 3), Hamulić 3 (56. Sekulski 3), Kun 3. Trener Adam MAJEWSKI. Rezerwowi: Burek, Więckowski, Misiak, Rogowski, Kuczko, Błaszkiewicz.
KORONA: Dziekoński 8 – Długosz 7, Rubeżić 6, Mosór 6, Pięczek 5 – Jakubczyk 5, Remacle 6 (76. Nono niesklas.), Hellebrand 6 – Barczak 4 (88. Sotiriou niesklas.), Stępiński 7 (75. Bąk niesklas.), Fassbender 7 (85. Ciszek niesklas.). Trener Jacek ZIELIŃSKI. Rezerwowi: Mamla, Smolarczyk, Matuszewski, Minuczyc, Davidović.
Sędziował Wojciech Myć (Włodawa) – 7. Sędzia VAR Damian Kos (Wejherowo). Widzów 6844. Czas gry: 100 min (49+51). Żółta kartka: Gallapeni (46. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| WISŁA | KORONA | |
| 57 | posiadanie piłki | 43 |
| 17 | strzały | 10 |
| 4 | strzały celne | 4 |
| 10 | rzuty rożne | 0 |
| 17 | faule | 14 |
| 0 | spalone | 1 |
| 1 | żółte kartki | 0 |
