Wypłynął w Warcie

Bielszczanin z licencją UEFA A z powodzeniem prowadzi zespół beniaminka I ligi.

Maciej Tokarczyk odważnie patrzy w swoją trenerską przyszłość. Fot. Press Focus/ Marcin Bulanda

WARTA POZNAŃ

Maciej Tokarczyk na polskim rynku trenerskim jest postacią zagadkową. Zbliżający się do 34. urodzin szkoleniowiec urodził się w Bielsku-Białej i jako wychowanek Rekordu... szybko zakończył swoją piłkarską przygodę. Kontuzja sprawiła, że obrońca z zespołu juniorów, żeby zostać w futbolowym kręgu, postanowił się skoncentrować na nauce i zbieraniu doświadczeń szkoleniowych.

Jako 20-latek rozpoczął pracę z młodzieżą Zapory Wapienica, a dwa lata później jako jeden z założycieli KS Bystra i trener drużyny startującej od klasy B poprowadził zespół do awansu. Podstawą trenerskiego rozwoju była jednak Szkoła Mistrzostwa Sportowego Rekord i jej drużyny młodzieżowe, w których pracował ponad cztery lata, żeby na sezon 2018/2019 przejąć zespół U-19 Piasta Gliwice.

To był sezon, w którym gliwicki zespół pod wodzą Waldemara Fornalika sięgnął po mistrzostwo Polski, więc z bliska mógł się przyglądać, jak pracują najlepsi, a następnie przeprowadził się do Rzeszowa i prowadząc juniorską drużynę Stali, uczył się nowoczesnego podejścia do futbolu między innymi od profesora Tadeusza Hucińskiego – twórcy metodologii łączącej ćwiczenia fizyczne i ruchowe z zadaniami wymagającymi koncentracji, logicznego myślenia i rozwoju psychologicznego.

Ze sportowym kręgosłupem

Jeżeli te pięć lat spędzonych w stolicy województwa podkarpackiego można nazwać nieformalnymi studiami trenerskimi to nic dziwnego, że po nich przyszedł czas na egzamin. Pierwsze podejście do pracy na szczeblu centralnym zakończyło się... nagłym zwolnieniem. W Wiśle Puławy nie zgodził się bowiem na dyrektywę władz klubowych, że nieważny jest wynik tylko trzeba grać młodzieżowcami, żeby zyskać jak najwięcej z puli PRO Junior System i na dzień przed wyjazdowym meczem przedostatniej kolejki z Rekordem dowiedział się, że już nie prowadzi drużyny, która wtedy miała jeszcze szanse na utrzymanie się w II lidze. Zespół spadł, a właściwie się rozpadł, a szkoleniowiec z podniesioną głową i etykietką człowieka ze sportowym kręgosłupem wypłynął w Warcie.

Nie mógł jednak liczyć na szybkie płynięcie z prądem, bo 1 lipca 2025 roku przejął zespół, w klubie, który rok po roku zaliczył dwa spadki od ekstraklasy do II ligi. Jego pierwsze słowa w Poznaniu brzmiały: „Kiedy skupiasz się na procesie, na powtarzalności dobrych zachowań, to sukces przychodzi sam. Nie musisz go gonić”. Nie wszyscy uwierzyli, ale dzisiaj już nikt w stolicy Wielkopolski nie ma wątpliwości, że Maciej Tokarczyk wie, co mówi.

15 spotkań bez porażki

Po jesiennej serii 15 spotkań bez porażki – 10 zwycięstw i 5 remisach – Zieloni wyrośli na faworytów do awansu i wiosną dopięli swego, zostając wicemistrzami II ligi. Na zapleczu ekstraklasy też poczynają sobie bez respektu dla faworyzowanych przeciwników i po pięciu kolejkach z dziewięcioma punktami i bilansem bramkowym 10:8 zajmują szóste miejsce.

- Jestem bardzo zadowolony z postawy zespołu – stwierdził trener Warty. – Bardzo mi się podobała pierwsza połowa meczu z Chrobrym w naszym wykonaniu, bo to była pełna kontrola z piłką. Bardzo dużo ataku pozycyjnego. Świetny kontrpressing po stratach. Bardzo dobre uwolnienie piłki. Wejścia w pole karne. Piękna bramka. Zespół w tej akcji zrealizował plan na mecz w stu procentach. To też jest satysfakcja. A w drugiej połowie znowu miałem wrażenie, że ten mógł trwać i trwać, a i tak byliśmy na tyle mocni w defensywie, że rywalowi prawdopodobnie byłoby trudno strzelić gola. Oddaję to zawodnikom i jestem bardzo szczęśliwy, a po chwili wolnego, czyli od wtorku przygotowujemy się już do meczu w Legnicy.

Pokazali swoje walory

- Wrócimy więc na Dolny Śląsk, ale czeka nas zupełnie inny mecz. Miedź podobnie jak Chrobry jest bardzo dobrze zorganizowaną drużyną i też ma trenera, który jest piłkarskim szaleńcem w dobrym tego słowa znaczeniu. Ciekaw jestem, co Janusz Niedźwiedź wymyśli, ale bardziej zależy mi na tym, żebyśmy to my pokazali swoje walory. A myślę, że mamy dobrze zbilansowaną drużynę, w której jest grupa ludzi, którzy – co rzeczywiście widać w szatni – są liderami zespołu. Jest jednak także grupa cichych liderów, którzy przemawiają na boisku. Każdy więc w różnych momentach sezonu ma swoją rolę do odegrania. Ja się cieszę, że mamy osobowości, które mają na tyle siły, że potrafią pociągnąć drużynę w trudnych momentach oraz napędzać jeszcze bardziej w dobrych chwilach. Mamy też doświadczonych piłkarzy jak Sebastian Steblecki, który do tego liderowania dodaje też swoje doświadczenie i jest takim trochę mentorem dla młodszych zawodników.

Na wyjazdach do 12 września

Na razie Warta jest drużyną obcych boisk. Musi grać na wyjazdach i dopiero 12 września w terminarzu ma pierwszy mecz u siebie z Arką Gdynia, ale podopieczni Macieja Tokarczyka nie przejmują się wcale kilometrami, które trzeba pokonać, tak samo jak szkoleniowiec nie przywiązuje uwagi do tego, że w papierach ma „tylko” licencję UEFA A.

- Do prowadzenia zespołów w I lidze i ekstraklasie potrzebna jest co prawda licencja UEFA Pro, ale wyjątek stanowi sytuacja, w której trener awansuje z zespołem na ten szczebel. Wtedy może kontynuować pracę i tak właśnie robię. Aplikowałem, ale zabrakło mi kilku punktów. Muszę więc czekać na kolejną edycję za dwa lata i mam nadzieję, że wtedy spełnię już kryteria. Jednak, jeżeli awansujemy do ekstraklasy, to będę mógł dalej pracować na „starych papierach” – ze śmiechem zakończył Maciej Tokarczyk.

Jerzy Dusik


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się