Wymęczona wygrana

Gdy już wszyscy przygotowywali się na dogrywkę, Hiszpania zaskoczyła portugalską defensywę.

Na Mikela Merino selekcjoner Luis de la Fuente zawsze może liczyć. Fot. PAP/EPA

Teksas, 95-tysięczny stadion w Arlington. W tym miejscu odbyło się hitowe starcie 1/8 finału mistrzostw świata. Portugalia mierzyła się z Hiszpanią. Iberyjskie, sąsiedzkie starcie. Niewielu spodziewało się, że oba zespoły spotkają się ze sobą już na tym etapie turnieju. Drabinka została ułożona tak, że w przypadku zajęcia pierwszego miejsca w grupach przez oba zespoły (jak zakładano, bo obie drużyny były faworytami), najszybciej mogłyby się spotkać… dopiero w finale, lub w meczu o trzecie miejsce. Tymczasem Portugalia niespodziewanie zremisowała z Demokratyczną Republiką Konga (1:1), a następnie nie była w stanie pokonać Kolumbii (0:0). Tym samym z pierwszego miejsca awansowała Kolumbia, a podopieczni Roberto Martineza zajęli drugą lokatę.

Na chwilę przed pierwszym gwizdkiem doszło do ciepłego powitania selekcjonerów. Luis de la Fuente i Roberto Martinez są rodakami z Hiszpanii. Gdy jednak rozpoczęło się spotkanie, czułości się zakończyły. Obie ekipy mają ogromne ambicje. Hiszpanie są stosunkowo młodym zespołem, który dwa lata temu sięgnął po mistrzostwo Europy. Skoro więc są najlepsi na Starym Kontynencie, dlaczego nie mogą być najlepsi na całym świecie? Z kolei motywacja Portugalii była podwójna – z jednej strony wielki Cristiano Ronaldo, dla którego był to ostatni mundial, czyli ostatnia szansa na zdobycie mistrzostwa świata, a z drugiej - znacznie młodsi piłkarze, którzy już uważani są za jednych z najlepszych na świecie na swoich pozycjach: Nuno Mendes, Vitinha, Joao Neves... Szybko jednak okazało się, że ambicje i umiejętności obu zespołów sprawiły, że… mecz nie był szczególnie porywający. Delikatnie pisząc! Obie reprezentacje zdawały sobie sprawę z tego, w jak ważnym meczu występują. A że na boisku przebywali gracze świetni, wiedzieli, w jaki sposób unikać błędów i nie prowokować rywali.

Hiszpanie liczyli, że w tak zamkniętym spotkaniu kluczowym zawodnikiem okazać się może Lamine Yamal. Gwiazdor Barcelony dryblingiem jest przecież w stanie rozmontować każdą defensywę świata. Za przebojowym nastolatkiem jednak szalenie wymagający wieczór. Gdy tylko próbował dostać się w pole karne z bocznego sektora, za każdym razem był bezproblemowo powstrzymywany przez Nuno Mendesa. Lewy obrońcy Paris Saint-Germain grał jak profesor. I w takim spotkaniu, gdy oba zespoły nie miały wielu szans na gola (choć parę razy obaj bramkarze musieli się wykazać, a Unaia Simona ratowała nawet poprzeczka!), to był właśnie człowiek, który wyróżniał się na plus. Problem w tym, że zdążył zagrać tylko przez 56 minut. Po tym czasie, po jednym z pojedynków sprinterskich z Yamalem, doznał kontuzji mięśniowej i musiał zostać zastąpiony przez Nelsona Semedo.

Mimo tego osłabienia Portugalia nie straciła koncentracji. Nadal robiła wszystko, żeby Hiszpania nie zdobyła gola. Bezbłędny między słupkami był Diogo Costa. I bardzo długo jej wychodziło, aż do... pierwszej minuty doliczonego czasu drugiej połowy. Luis de la Fuente wcześniej dokonał kilku zmian. Przede wszystkim wprowadził Mikela Merino - żołnierza, który rzadko zawodzi. Ponadto dał szansę w ofensywie wypoczętemu zawodnikowi Barcelony, Ferranowi Torresowi. I właśnie ta dwójka sprawiła, że Hiszpania wygrała. Torres znalazł lukę w murze obronnym, podał do Merino, a ten w sytuacji sam na sam zachował stoicki spokój i trafił do siatki. Diogo Costa został ostatecznie pokonany. Portugalia miała jeszcze 5 minut doliczonego czasu na odrobienie strat. To jednak nie wystarczyło. Na moment przed ostatnim gwizdkiem groźny strzał głową oddał Bernardo Silva, a piłka minimalnie minęła poprzeczkę. Tylko na tyle było stać podopiecznych Roberto Martineza. Hiszpania gra dalej, a Portugalia odpada. Cristiano Ronaldo traci ostatnią szansę na zdobycie mistrzostwa świata.

Kacper Janoszka 

OCENA MECZU⭐

◼ Portugalia – Hiszpania 0:1 (0:0)

0:1 – Merino (90+1)

PORTUGALIA: D. Costa – Cancelo (71. Dalot), R. Dias, Veiga, N. Mendes (56. Semedo) – Vitinha (83. B. Silva), J. Neves – Neto (83. Conceicao), B. Fernandes, J. Felix (71. Leao) – C. Ronaldo. Trener Roberto MARTINEZ.

HISZPANIA: Simon – Porro, Cubarsi, Laporte, Cucurella – Rodri, Pedri (85. F. Ruiz) – Yamal, Olmo (85. Merino), Baena (75. F. Torres) – Oyarzabal (90+7. Iglesias). Trener Luis DE LA FUENTE.

Sędziował Anthony Taylor (Anglia). Widzów 70649. Żółte kartki: B. Silva, Veiga – F. Torres.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się