Wylot opóźniony
Dopiero w czwartek rano Kolejorz wyruszył w podróż na Wyspy Owcze.
Mgła zatrzymała Kolejorza na lotnisku. Oby na boisku nie zatrzymali go piłkarze Klaksviku. Fot. Paweł Jaskółka/PressFocus
LECH POZNAŃ
Jednobramkowa zaliczka przed wyjazdowym rewanżem to niewiele. W europejskich pucharach w roli gościa gra się trudno, szczególnie gdy trzeba wyjechać w daleką podróż, a właśnie w takich okolicznościach znalazł się Lech. Mistrz Polski przy Bułgarskiej wygrał 1:0 z Klaksvikiem, żeby w czwartek zameldować się na Wyspach Owczych po trzygodzinnej podróży. W poprzednim zdaniu nie ma błędu – Kolejorz dopiero w dniu meczu przyleci na lotnisko Vagar, jedyne w kraju. Planowo drużyna miała wylecieć z Poznania w środę, wczesnym popołudniem.
Mgła pokrzyżowała plany
Poznaniacy nawet nie ruszyli się z pasa startowego, ponieważ nad farerskim portem lotniczym unosiła się mgła uniemożliwiająca bezpieczne podejście do lądowania. Dlatego lot drużyny Nielsa Frederiksena został przeniesiony na czwartek, na godzinę 8.00. To utrudnienie, które teoretycznie może niekorzystnie wpłynąć na Poznaniaków. W końcu standardem jest to, że drużyna przyjezdna na mecz europejskich pucharów przylatuje lub przyjeżdża co najmniej dzień przed spotkaniem. Aklimatyzacja musi przebiec błyskawicznie, a jest się do czego przyzwyczajać, bo w Polsce są upały, a na Wyspach Owczych wieczorem odczuwalna temperatura może wynosić nawet 6 stopni Celsjusza!
Ostatecznie, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z nowym planem, Lech przyleci na Wyspy Owcze w okolicach godziny 11.30 czasu farerskiego. Mecz rozpocznie się o 19.30, zawodnicy na arenę przyjadą zapewne z dwugodzinnym wyprzedzeniem, a czekać ich będzie mniej więcej godzinna wyprawa. Grafik będzie więc napięty.
Są w Afryce
Opóźniony o dzień wylot z Poznania nie jest jedynym utrudnieniem dla zespołu Nielsa Frederiksena. Poza tym duński szkoleniowiec nie będzie mógł skorzystać z dwóch ważnych zawodników, obrońcy Terry’ego Yegbe oraz napastnika Yannicka Agnero. Ten drugi w pierwszym meczu z Klaksvikiem zdobył jedyną bramkę. Teraz obaj przebywają w Afryce i załatwiają dokumenty wizowe, a do Polski powrócą dopiero pod koniec tygodnia.
W teorii kolejnym aspektem wpływającym na niekorzyść mistrzów Polski jest sztuczna murawa w Thorshavn, gdzie odbędzie się mecz. Inne zdanie ma natomiast trener Lecha. – Mamy wielu zawodników o bardzo wysokich umiejętnościach technicznych, którzy powinni sobie poradzić z taką nawierzchnią. To dla nich też może być atutem, choć nie są przyzwyczajeni do takich boisk – przekazał Niels Frederiksen.
Kacper Janoszka
NIE PRZEGAP!
Liga Europy - III runda eliminacji
(pierwszy mecz 0:1)
Klaksvik - Lech Poznań
Czwartek, 19.30 – TVP 2, sport.tvp.pl
