Wygrali spokojnie, choć byli na wojnie
GKS po pierwszej połowie przegrywał 0:1, a w drugiej bezproblemowo odrobił straty i zdobył trzy punkty.
Ilja Szkurin (w żółtej koszulce) w drugim meczu z rzędu zdobył niecodziennej urody gola. Fot. PAP/Art Service
Po zwycięstwie i awansie do trzeciej rundy eliminacji Ligi Konferencji, GKS Katowice nabrał pewności siebie. Widać to było od początku meczu z Radomiakiem. GieKSa wiedziała, co chce zrobić z piłką, jak przeprowadzać ataki, miała rozpracowanego rywala, którego nie dopuszczała do głosu. Gol dla podopiecznych Rafała Góraka wydawał się kwestią czasu, ale Radomiak potrafił Katowiczan zaskoczyć. Skutecznie zrobił to w 37 minucie, gdy po wyrzucie piłki z autu do siatki trafił Ibrahima Camara. GKS wyglądał więc bardzo dobrze na tle przyjezdnych, ale na przerwę do szatni schodził z jednobramkową stratą.
Po zmianie stron potwierdził się natomiast fakt, że przy Nowej Bukowej zespół GieKSy stworzył twierdzę nie do zdobycia. Po raz ostatni przegrał u siebie w listopadzie ubiegłego roku. I serię tę podtrzymał, ponieważ ostatecznie z Radomiakiem wygrał. Katowiczanie byli cierpliwi i skrupulatni, czekali na okazję, jakby podskórnie czując, że w końcu Filip Majchrowicz musi skapitulować. Do wyrównania doszło w 58 minucie, gdy Abdoul Tapsoba zdobył bramkę samobójczą po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Katowiczanie ruszyli za ciosem i w 66 minucie po raz kolejny trafili do siatki. Tym razem znakomitym trafieniem popisał się Ilja Szkurin. Podobnie jak w domowym starciu z MSK Żylina, uderzył pięknie, z woleja, nie dając golkiperowi szans.
Mecz po drugim trafieniu GieKSy zrobił się ostry, Radomiak - niczym na wojnie, nie oglądając się na zastosowane środki - walczył o to, żeby jeszcze powrócić do rywalizacji. Fauli było sporo z jednej i drugiej strony, sędzia Patryk Gryckiewicz miał dużo pracy. Ostatecznie walka przyjezdnych nie przełożyła się na ich gola, za to GKS dobił przeciwników. W 3. minucie doliczonego czasu Ilja Szkurin posłał dobre podanie w pole karne do Bartosza Nowaka. Najlepszy strzelec GieKSy w poprzednim sezonie nie zmarnował doskonałej okazji – atomowym strzałem zaskoczył Majchrowicza, ustalając wynik meczu.
Kacper Janoszka
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐
◼ GKS Katowice – Radomiak 3:1 (0:1)
0:1 – Camara, 37 min (bez asysty), 1:1 – Tapsoba, 58 min (samob.), 2:1 – Szkurin, 66 min (bez asysty), 3:1 – Nowak, 90+3 (asysta Szkurin)
GKS: Kobylak 6 – Czerwiński 7 (71. Klemenz niesklas.), Jędrych 6, Resta 5 – Jirka 6, Łukasiak 5, B. Wolski 7 (71. Kowalczyk niesklas.), Wdowiak 5 (59. Galan 5) – Markovic 5 (59. Bartlewicz 5), Szkurin 8 (90+4. Kokosiński niesklas.), Nowak 7. Trener Rafał GÓRAK. Rezerwowi: Kikolski, Milewski, Olsen, Wasielewski, Wędrychowski, Zrelak.
RADOMIAK: Majchrowicz 5 – Ouattara 5, Szcześniak 4, Dieguez 4, Conrado 4 (70. Balde 4) – Donis 4 (88. Manu niesklas.) – Grzesik 5, Camara 6, R. Wolski 5, Luquinhas 6 – Tapsoba 4 (70. Goure 3). Trener Tomasz KACZMAREK. Rezerwowi: Gradecki, Blasco, Karasek, Koperski, Lumungo, Nunnely, Zabicki.
Sędziował Patryk Gryckiewicz (Toruń) – 5. Sędzia VAR Paweł Pskit (Zgierz). Czas gry - 98 min (46+52). Widzów 10155. Żółte kartki: Czerwiński (43. faul), Łukasiak (72. niesp. zach.), Klemenz (75. faul), Galan (79. faul) – Luquinhas (62. faul), Donis (72. niesp. zach.), R. Wolski (80. faul), Goure (83. faul), Dieguez (89. faul)
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| GKS | RADOMIAK | |
| 56 | posiadanie piłki | 44 |
| 22 | strzały | 8 |
| 4 | strzały celne | 2 |
| 10 | rzuty rożne | 1 |
| 15 | faule | 9 |
| 1 | spalone | 2 |
| 4 | żółte kartki | 5 |
