Wyczekana wygrana
Motor Lublin po raz pierwszy w sezonie wygrał. Pokonał GieKSę, która jeszcze w poprzednim tygodniu grała w europejskich pucharach.
Ilji Szkurinowi (z lewej) zespół sędziowski anulował bramkę. Fot. Ireneusz Wnuk/PressFocus
Zła seria GKS-u Katowice w meczach wyjazdowych trwa. Od marca zespół Rafała Góraka nie jest w stanie odnieść zwycięstwa w roli gościa. Spotkanie z Motorem miało być najlepszą okazją, żeby przerwać tę passę. Lubelska drużyna Mariusza Misiury na starcie bieżącego sezonu odnotowała remis (z Widzewem 2:2) i dwie porażki (z Jagiellonią 1:2 i Pogonią 1:3), co w niedzielne popołudnie nie miało żadnego znaczenia. Zespół Rafała Góraka, choć miał okazje, nie pokonał Mihaia Popy. Co więcej, pod koniec meczu GieKSa straciła gola i nie wywiozła z Lublina nawet punktu!
Brakowało skuteczności
Zanim jednak doszło do trafienia Motoru w 86 min, mecz był bardzo ciekawy. I choć bramki w pierwszej połowie nie padły, bramkarze mieli co robić. Po obu stronach działo się wiele, ale trzeba przyznać, że lepsze okazje na początku meczu wypracował sobie Motor. Gdyby tylko Jacques N’Diaye wykazał się odrobinę lepszą skutecznością, mógłby dwukrotnie wpisać się na listę strzelców. Z drugiej strony Ilja Szkurin próbował zagrozić lubelskiej defensywie. Raz, po niezłym podaniu z głębi pola Bartosza Nowaka, znakomicie przyjął piłkę, po czym uderzył w słupek.
VAR w grze
Gdy doszło do zmiany stron, nie tylko bramkarze mieli sporo roboty, ale także sędziowie. Patryk Gryckiewicz i jego asystenci dwukrotnie uznali bramki, które później Jarosław Przybył jako arbiter VAR anulował. Najpierw do siatki trafił Karol Czubak, który dobijał piłkę po interwencji Gabriela Kobylaka. Analiza trwała 3,5 minuty, po czym sędzia z Kluczborka orzekł, że snajper był na spalonym. Później do siatki trafił Szkurin, który wykończył fenomenalną akcję dwójkową, którą stworzył z Nowakiem. Tym razem analiza trwała minutę krócej, ale werdykt był ten sam, choć to piłkarz asystujący był na spalonym.
Cios nokautujący
Gdy już wydawało się, że bramkarze obu zespołów zakończą spotkanie z czystymi kontami, Kobylaka zaskoczyłbardzo aktywny Czubak, który po raz drugi w tym sezonie wpisał się na listę strzelców, a Lublinianie wygrali pierwszy mecz w sezonie.
Kacper Janoszka
Motor Lublin – GKS Katowice 1:0 (0:0)
1:0 – Czubak, 86 min (asysta N’Diaye)
MOTOR: Popa 5 – Santos 5, Bereszyński 6, Bartos 5, Luberecki 5 – Bourhane 5 – N’Diaye 6 (90+3. Haxha niesklas.), Simon 5, Łęgowski 5 (90+3. Meyer niesklas.), Ronaldo 5 (66. Aiko 4) – Czubak 7 (90+3. Gregorski niesklas.). Trener Mariusz MISIURA. Rezerwowi: Tratnik, Akatov, Brzozowski, Lewandowski, Lukoszek, Plavotić, Rodrigues, Szymanek.
GKS: Kobylak 5 – Czerwiński 5 (46. Resta 5), Jędrych 5, Klemenz 5 – Jirka 4 (71. Wasielewski niesklas.), Wolski 5, Łukasiak 5, Wdowiak 4 (71. Galan niesklas.) – Wędrychowski 4 (46. Bartlewicz 4), Szkurin 5, Nowak 5 (89. Markovic niesklas.). Trener Rafał GÓRAK. Rezerwowi: Kikolski, Bosch, Kokosiński, Kowalczyk, Milewski, Olsen.
Sędziował Patryk Gryckiewicz (Toruń) – 7. Sędzia VAR Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzów 13016. Czas gry 105 min (48+57). Żółte kartki: Simon (64. niesportowe zachowanie), Bereszyński (67. faul), Bartos (90+6. niesportowe zachowanie) – Wędrychowski (45+3. faul), Klemenz (90+6. niesportowe zachowanie).
MÓWIĄ LICZBY
MOTOR GKS
41 posiadanie piłki 59
15 strzały 11
5 strzały celne 2
2 rzuty rożne 1
15 faule 12
3 spalone 1
3 żółte kartki 2
GŁOS TRENERÓW
Rafał GÓRAK: - Jeżeli nie możesz wygrać, powinieneś zremisować. Takie mam odczucia. Niestety, nie jesteśmy w stanie zagrać na zero z tyłu, co dałoby nam przestrzeń do wywiezienia z Lublina punktu. Może to nie byłby szczyt naszych marzeń, bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania, ale remis lepiej odwzorowałby to, co działo się na boisku.
Mariusz MISIURA: - Mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu. Jak ten czas leci… Tygodnie mijają i z czasem zapomina się, jak wyglądał mecz pierwszej czy drugiej kolejki. Mnie wydaje się, że drużyna już wcześniej zasłużyła, żeby zdobyć więcej punktów. Z GKS-em wykreowaliśmy więcej sytuacji, ana pewno w pierwszej połowie.
