Wszedł bez kompleksów

Szymon Bartlewicz w niedzielę zadebiutował w ekstraklasie i zdobył premierowego gola w tych rozgrywkach.

Szymon Bartlewicz szybko zyskał zaufanie trenera Rafała Góraka. Fot. Tomaasz Błaszczyk/PressFocus

GKS Katowice sezon rozpoczął nie najlepiej, bo od porażek 1:2 w eliminacjach do Ligi Konferencji z MSK Żylina na wyjeździe i na start ekstraklasowych zmagań z Wisłą Kraków. W obu spotkaniach mogliśmy zobaczyć w akcji Szymona Bartlewicza, który po zakończeniu poprzednich rozgrywek przeniósł się z Chrobrego Głogów do stolicy województwa śląskiego. W poprzedni czwartek wszedł na końcówkę spotkania w Żylinie. Z kolei w niedzielę zadebiutował w ekstraklasie – wszedł z ławki w trudnym momencie, gdy Biała Gwiazda wygrywała 2:0. Dał bardzo pozytywny impuls drużynie Rafała Góraka, a dobrą grę potwierdził golem zmniejszającym straty. Po kilkunastu minutach spędzonych na stadionie przy Reymonta można stwierdzić, że jest to zawodnik o sporym potencjale, który bez kompleksów wszedł do GieKSy i ekstraklasowego świata. – Z ławki wydawało mi się, że czasami byliśmy za mało konkretni, za mało było prób gry do przodu. Gdy już byłem na boisku czułem, że jest miejsce z przodu, że trzeba grać ofensywnie. Próbowaliśmy wciskać piłkę w linię obrony rywala i tak też zdobyliśmy gola – powiedział 20-latek.

Gdyby nie wynik…

Dla ofensywnego pomocnik zmiana barw klubowych była bardzo ważną chwilą – do tej pory w piłce seniorskiej był tylko i wyłącznie w szatni Chrobrego Głogów. I choć z ekipą Łukasza Becelli w poprzednim sezonie walczył o awans do ekstraklasy, to czym innym jest gra w drużynie z 1. ligi, a czym innym występowanie w ekipie pucharowicza. – Czuję się w GieKSie bardzo dobrze, szybko się zaadoptowałem, zostałem miło przyjęty. Widzę, że pasuję do tego zespołu, do jego stylu. Przeskok między ekstraklasą, a 1. ligą jest spory i czuć to podczas treningów. Poziom jest wyższy pod każdym aspektem – podkreślił Bartlewicz. Mimo przegranej z Wisłą dla 20-latka będzie to mecz, którego nie zapomni do końca życia. Przecież niecodziennie zdobywa się bramki w debiucie w ekstraklasie! – Oczywiście cieszy mnie gol, ale znacznie bardziej cieszyłbym się, gdybyśmy wygrali.  Gdyby nie wynik, byłby to wymarzony debiut. Moją rolą było wejście z ławki i próba zdobycia gola lub zaliczenia asysty. Tego też wymaga moja pozycja na murawie. Udało się wpisać na listę strzelców i tylko szkoda, że nie zdobyliśmy drugiego gola – przekazał Bartlewicz.

Wystarczy jeden gol

Na razie nowy nabytek GieKSy nie miał okazji do pokazania się przed kibicami na stadionie przy Nowej Bukowej. To jednak może się zmienić już w najbliższy czwartek, gdy Katowiczanie podejmą MSK Żylina w rewanżu. Wiosną sezonu 2024/25 GKS Katowice nie przegrał ani jednego meczu przed własną publicznością. Czy w czwartek potwierdzi siłę własnego terenu? – Oglądałem mecze GieKSy w poprzednim sezonie i wiem, jak bardzo kibice wspierają nas przy Nowej Bukowej. Doświadczyłem jednak tego już podczas wyjazdowych meczów na Słowacji czy w Krakowie. Naszych kibiców jest mnóstwo i to nas napędza. Czekam na debiut przy Nowej Bukowej w czwartek. Jedna bramka to niewielka strata po pierwszym meczu. Żylina jest w naszym zasięgu – wystarczy jeden gol i już będzie remis w dwumeczu! – optymistycznie do spotkania ze Słowakami podchodzi były zawodnik Chrobrego. Czy Bartlewicz w tym starciu znów będzie dżokerem? A może dobrym występem z Wisłą Kraków zasłużył na miejsce w pierwszym składzie?

Kacper Janoszka

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się