Wolontariusze

Zapiski (28) amerykańskie

Jedna w wielu wolontariuszek na stadionie Met Life w East Rutherford. Fot. Michał Zichlarz

Tak po prawdzie nie byłoby żadnej dużej imprezy, łącznie oczywiście z XXIII mistrzostwami świata za oceanem, gdyby nie rzesza wolontariuszy pracujących i pomagających przy jego organizacji. Ubrani w żółto-niebieskie uniformy - na koszulkach logo FIFA World CUP 2026, przewieszona na szyi akredytacja - odpowiadają na pytania, pomagają jak się da i komu się da. W Media Centre - dziennikarzom oraz fotoreporterom. Wskazują drogę, informują gdzie jest mix zona albo sala konferencyjna, w której posłuchać można trenerów. Do tego poustawiani przy obiektach, żeby poinstruować czy poinformować kibiców gdzie co jest, jak dojść w te czy inne miejsce, bo amerykańskie obiekty są ogromne. Na nogach trzeba sporo przejść, żeby dostać się w konkretne miejsce.

W całą imprezę zaangażowanych jest aż 50 tys. wolontariuszy! Warunkami podjęcia takiego zajęcia było ukończenie 18 lat i biegła znajomość angielskiego. Przekrój pracujących jest taki, jak… Nowy Jork. Pracują Amerykanie i zagraniczni społecznicy. Kiedy na początku na stadionie Met Life w East Rutherford wyrabiałem akredytację, za biurkiem siedział mieszkający tutaj Kolumbijczyk (zachwycał się tym, jak dobrze wygląda i jak dobrze zrobiony jest polski paszport). Za Information Desk odpowiadała Ukrainka. W Bostonie/Foxborough rozmawiałam ze starszym panem, koło siedemdziesiątki, który w Media Centre na Gillette Stadium przemianowanym na czas MŚ na Boston Stadium, odpowiadał za catering – kawę i herbatę. Miejscowy, lokals. Opowiadał o tym, jak wszystko wygląda w Bostonie i mówił, jakie miejsce zajmuje w mieście soccer. A nie jest to miejsce na piedestale, bo tam rządzą inne dyscypliny, przede wszystkim czołowy zespół NFL, czyli futbolu amerykańskiego, New England Patriots, koszykarze Boston Celtics oraz hokeiści, bostońskie „Niedźwiadki”, czyli Boston Bruins.

W trakcie jednego z meczów (Francja – Szwecja w 1/16 finału) liczyłem, ilu ludzi – oczywiście wolontariuszy – zaangażowanych jest w trzymanie jednej flagi, które każdorazowo rozkłada się przed meczami w czasie hymnów. To aż 70 osób! W ogóle w czasie jednego spotkania na murawie - łącznie z ochroniarzami, stanową policją, dziesiątkami fotoreporterów i funkcyjnych obu ekip - tak na oko pojawia się z pół tysiąca osób! To jak ul. Prawdziwy show, jakiego chcą i jaki uwielbiają Amerykanie.

W weekend żegnamy się z; wielkie więc podziękowania dla wolontariuszy. Bo choć się o nich nie mówi wiele, wykonali znakomitą robotę. Thank you!


W trzymanie i niesienie flagi zaangażowanych są dziesiątki osób, oczywiście wolontariuszy. Fot. Michał Zichlarz

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się