Właścicielowi wbrew

Przy Roosevelta głód trofeów wciąż jest tak wielki, że czasem w jego imię trzeba medialnie „posprzeczać się” z samym Lukasem Podolskim.

Ani na Słowacji, ani w Słowenii gier o krajowe superpuchary obecnie nie ma. Więc Michal Gašparik (z prawej) i Erik Janża po takie trofeum chętnie sięgną w Polsce. Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz

GÓRNIK ZABRZE

To fajna rzecz, ale chyba nikt nie pamięta, kto wygrał trzy lata temu Superpuchar. To nie jest takie trofeum, żeby zrobić sobie z tego tatuaż – podczas austriackiego zgrupowania Górnika jego właściciel, Lukas Podolski, w krótkiej rozmowie zdystansował się nieco do boju o wspomniane trofeum.

- Lukas może patrzy na to trochę inaczej, bo bardzo wiele w karierze wygrał. My tylu okazji na wygranie czegoś cennego nie mieliśmy – uśmiecha się kapitan „górników”, Erik Janża, pytany o wagę czwartkowego spotkania przed wyruszeniem do Poznania. - Górnik przez tyle lat nie zdobył niczego cennego, a teraz może w jednym roku wygrać dwa trofea. Więc gramy na maksa. Tym bardziej, że po okresie sparingów to pierwszy oficjalny mecz w tym sezonie, o stawkę. „Feeling” jest inny, serduszko bije mocniej, i tlen jest wyższy – Słoweniec zapewnił w tych słowach, że być może tatuaży z okrągłą superpucharową tarczą rzeczywiście nikt robić nie będzie, za to walka o zwycięstwo stoczona zostanie na 100 procent zaangażowania. - Może teraz rzeczywiście o zwycięzcy szybko się zapomni, ale za 50 lat ta wygrana będzie zapisana w kronikach. Więc chcemy to zrobić.

- Jeśli zdobędziemy to trofeum, wszyscy w Górniku będą to pamiętać. Zapisalibyśmy się jeszcze mocniej w historii klubu, dlatego dla mnie w tym momencie jest to najważniejszy mecz – Michal Gašparik potwierdził, że – jak Janża – ma zdanie odmienne od „Poldiego”.

Na zwycięstwie zależy mu również i dlatego, że – mimo kolejnych triumfów jego Spartaka Trnava w Pucharze Słowacji – o tamtejszy superpuchar nie miał okazji powalczyć; od dziesięciu lat taki mecz nie jest bowiem w tym kraju rozgrywany. Choć więc w perspektywie Zabrzanie mają grę o Ligę Mistrzów z Fenerbahce, na Bułgarską szkoleniowiec zabierze najsilniejszy skład, na jaki w tej chwili stać Górnika. Nie będzie w nim natomiast na pewno Petera Gonzaleza, który do kolegów dołączył już po ich austriackim zgrupowaniu, prosto z własnego urlopu. - Prawdę mówiąc, jeszcze go z piłką nie widziałem. Na razie głównie biega – Gašparik uśmiechnął się szeroko, słysząc pytanie o pierwsze wrażenia z obserwacji Dominikańczyka w gierkach...

Dariusz Leśnikowski


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się