Winny znaleziony
Puszcza przegrała 0:3 z Arką Gdynia, ale po jednej roszadzie w pierwszej połowie przestała tracić gole.
Filip Waluś zdobył pierwszą bramkę dla Arki Gdynia. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
Nienajgorzej rozpoczął sezon w roli trenera Arki Marek Jarolim. Czech podpisał kontrakt z pomorskim klubem tego lata, zaraz po tym jak pożegnał się z czeskim MFK Karvina, z którym z jednej strony spadł z ligi, a z drugiej... wygrał krajowy puchar. Z Arką w trzech pierwszych spotkaniach zanotował dwa zwycięstwa i porażkę. Bilans niezły, sprawiający, że w Gdyni mogą powoli zacząć myśleć o powrocie do ekstraklasy. Choć to oczywiście zbyt szybkie wnioski, zespół trenera Jarolima w poniedziałek potwierdził, że jest w znakomitej formie i że myśli o tym, żeby przerwa od występów w elicie trwała tylko rok.
Na gdyński stadion zawitała Puszcza. Ona w porównaniu do Arki zaliczyła słaby start. Trener Tomasz Tułacz walczył z nerwami, gdy widział, jak w dwóch pierwszych kolejkach musiał oglądać, jak jego podopieczni przegrywają 0:1 z Polonią Warszawa i 0:1 z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Musiał przeprowadzić na swoich piłkarzach terapię wstrząsową, bo po dwóch wpadkach Niepołomiczanie zaprezentowali się dobrze w sobotę 8 sierpnia, gdy pokonali przed własną publicznością 3:1 Odrę Opole. Gdy kibicom Puszczy wydawało się, że drużyna powróciła na odpowiednie tory, że po falstarcie zacznie wygrywać, przydarzył się mecz z Arką, który w wykonaniu piłkarzy z Niepołomic był do tej pory najgorszym.
Arka wyszła na prowadzenie już w 6 minucie. Do siatki trafił łotewski snajper Vladislavs Gutkovsis. Już w poprzednim sezonie, gdy grał w Arce w rundzie jesiennej, próbował pomagać drużynie w walce o utrzymanie w ekstraklasie. Wówczas jego licznik zatrzymał się na 4 trafieniach w 16 meczach. 31-latek postanowił pozostać w Arce po spadku i już zdążył pokazać, że podjął dobrą decyzję. W 2. kolejce ustrzelił hat trick w starciu ze Stalą Rzeszów (4:0), a w poniedziałek otworzył wynik rywalizacji.
Partnerzy z zespołu Gutkovskisa pozazdrościli mu gola, więc też ruszyli do ataku. Zauważyli, że Puszcza gra niepewnie, więc chcieli to jak najszybciej wykorzystać. W ten sposób w 17 minucie do siatki trafił Serafin Szota, który – podobnie jak Gutkovskis – gra w Arce od zimy. Niecały kwadrans później było już 3:0, a do siatki trafił 21-letni Filip Waluś, który błyskawicznie zyskał zaufanie trenera Jarolima. W poprzednim sezonie grał w Warcie Poznań, a w tym sezonie już w czwartym meczu z rzędu wystąpił w pierwszym składzie. W końcu zapracował na premierowe trafienie na zapleczu ekstraklasy.
Po trzecim golu dla gospodarzy trener Tułacz podjął radykalne środki i postanowił dokonać zmiany! Już w 31 minucie prawy obrońca Kacper Przybyłko opuścił plac gry, a w jego miejsce pojawił się Filip Szabaciuk. Szkoleniowiec, jeżeli piłkarz nie zgłaszał mu urazu, zapewne znalazł słabsze ogniwo, bo po roszadzie Puszcza przestała tracić bramki.
Gościom brakowało jednak inicjatywy w ataku. Co z tego, że już bramek nie stracili, skoro w drugiej połowie nie potrafili stworzyć żadnego zagrożenia pod bramką Dawida Arndta. Po zmianie stron niewiele działo się na boisku i spotkanie zakończyło się wygraną Gdynian 3:0.
Kacper Janoszka
OCENA MECZU ⭐⭐⭐
◼ Arka Gdynia – Puszcza Niepołomice 3:0 (3:0)
1:0 – Gutkovskis, 6 min, 2:0 – Szota, 17 min, 3:0 – Waluś, 30 min
ARKA: Arndt – Gruszkowski, Szota, Komenda, Gojny – Kun, Ambrosiewicz (79. Lewkot) – Solecki (85. Demirović), Waluś (78. Krefft), Milewski – Gutkovskis. Trener Marek JAROLIM.
PUSZCZA: Andrzejczak – Przybyłko (31. Szabaciuk), Kasolik, Wołowiec, Kocar – Piekarski (46. Strajnar), Nascimento – Iwao (58. Karczakowski), Trubeha (73. Pieprzyca), Cholewiak (58. Gjoni) – Barkowskij. Trener Tomasz TUŁACZ.
Sędziował Tomasz Marciniak (Płock). Widzów 8569. Żółte kartki: Gruszkowski, Szota – Piekarski, Gjoni.
