Wielkie nadzieje w szkocką kratę
Jagiellonia ma szansę na wielki wyczyn: wyeliminowanie w pucharach klubu znanego w całej Europie.
Piłkarze Jagiellonii cieszą się po pierwszym meczu z Rangersami. Fot. Weronika Morciszek/PressFocus
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK
W ostatnim, przegranym 0:2 meczu z Widzewem Łódź, zabrakło białostockiego kapitana – Tarasa Romanczuka. W kontekście rewanżowego starcia w Glasgow z Rangersami jego obecność wydaje się wręcz nieodzowna, ponieważ ten doświadczony pomocnik jest świetny w odbiorach i nieustępliwy w walce w powietrzu. – Taras po meczu z Rangersami miał drobny uraz. Nie jest to nic poważnego w kontekście spotkania rewanżowego – uspokajał na konferencji prasowej po grze z Widzewem trener Adrian Siemieniec. – Nie chciałem ryzykować jego zdrowiem, bo byłoby to z mojej strony – w kontekście całego sezonu – nieodpowiedzialne. Daliśmy mu więc odpocząć, żeby się podleczył – dodał szkoleniowiec.
Piłkarze doskonale wiedzą, czego się spodziewać po rewanżu ze Szkotami. Wiadomo: bardzo ciężkiego spotkania. – Tak zresztą jak graliśmy już w Lidze Konferencji w ostatnim sezonie na wyjeździe z dobrymi ekipami. Szkoci na pewno są zdenerwowani wynikiem tutaj, więc będą chcieli nas pokonać u siebie i awansować – mówił w klubowych mediach obrońca Norbert Wojtuszek. – Musimy dobrze nastawić głowy przed wyjściem na spotkanie: tak, żeby nie było strachu, drżenia w nogach i grania długiej piłki, byleby tylko przetrwać – stwierdził.
Sytuacja Jagiellonii, nawet w kontekście kłopotów zdrowotnych Yukiego Kobayashiego, w porównaniu z problemami Rangersów jest bajką. Nie dość, że ostatni prestiżowy mecz ligowy z Hibernianem zakończył się ich przegraną 1:2, to groźnego urazu nabawił się Youssef Chermiti. Napastnik zerwał więzadła krzyżowe w kuriozalnych okolicznościach – po zderzeniu z reklamami. W rewanżu z Jagą na pewno nie zagra. Portal Rangers Reviev uważa, że to kluczowy zawodnik i bez niego drużyna może mieć problemy.
W rewanżu nie wystąpi zresztą również Tuur Rommens. Lewy obrońca naciągnął z kolei mięsień pachwiny (auć!), więc mecz z Jagiellonią co najwyżej obejrzy z trybun. Szkoci będą mieli ogromny problem, żeby go zastąpić... To woda na młyn dla Jagiellonii. Nie należy się cieszyć z cudzego nieszczęścia, ale czy z kolei należy przesadnie się martwić?
Czy polska drużyna awansuje do decydującej rundy kwalifikacji Ligi Europy? Jedno jest pewne: tam czeka już gruziński zespół Iberia 1999 Tbilisi, który wyeliminował Larne FC z Ulsteru (0:0 i 2:1 po dogrywce). Nazwa niby nie robi wrażenia, ale Gruzini już wiedzą, że jeśli wyeliminują następnego rywala, będzie czekać na nich premia w wysokości prawie 150 tysięcy euro na głowę, zaoferowana przez bogatego właściciela – Tariela Checzikaszwilego.
(pacz)
NIE PRZEGAP!
Liga Europy - III runda eliminacji
(pierwszy mecz 1:2)
Rangers FC – Jagiellonia Białystok
czwartek, 20.30 – Super Polsat, Polsat Sport 2
