Wejście snajpera
Pochodzący z aktorskiej rodziny pomocnik Tyszan Józef Chorosiński zagrał w Stalowej Woli pierwszoplanową rolę.
Józef Chorosiński efektownym golem w debiucie pokazał, że może być ważną postacią GKS-u Tychy. Fot. Facebook GKS-u Tychy
GKS TYCHY
Gdy na dwa tygodnie przed swoimi 19. urodzinami Józef Chorosiński podpisywał 2-letni kontrakt z GKS-em Tychy, sporo się mówiło o strzeleckim talencie wychowanka KS Konstancin, zgłębiającego piłkarskie abecadło także w Escoli Varsovia-Barca Academy i Kosie Konstancin.
Dość powiedzieć, że młodzieżowiec pochodzący z popularnej aktorskiej rodziny Michała i Dominiki – znanej też z działalności politycznej posłanki oraz byłej minister kultury i dziedzictwa narodowego – pierwszoplanowe role w seniorskich rozgrywkach zaczął grać już jako 16-latek. W sezonie 2023/24 zaczął bowiem występować w A-klasowym SEMP-ie Ursynów, zdobywając 17 goli w 18 meczach, a data 2 czerwca 2024 roku na pewno została w jego piłkarskim życiorysie zapisana złotymi zgłoskami. Dzień po Dniu Dziecka w starciu z KS Nadstal Krzaki Czaplinkowskie, wszedł na boisko po przerwie i od 57 do 70 minuty gry skompletował klasyczny hat trick, a w doliczonym czasie gry dorzucił jeszcze dwa trafienia!
Junior na piątkę
Nic więc dziwnego, że trafił od razu do IV-ligowego UKS-u Talent Warszawa. W 30 spotkaniach trafił 5-krotnie i to wystarczyło, żeby znalazł się w III-ligowym ŁKS-ie Łomża. Tam, pod okiem trenera Marcina Sasala, rozpoczął profesjonalną drogę. W 33 występach, czyli 31 meczach ligowych, jednym pucharowym i jednym barażowym o awans do II ligi – przegranym z Górnikiem Polkowice – strzelił co prawda tylko jednego gola, ale miał 8 asyst i głównie to sprawiło, że już zimą zainteresowało się nim kilka klubów z wyższych lig. Najbardziej konkretni okazali się Tyszanie.
Bardzo dobre miejsce
- Już wcześniej słyszałem, że GKS Tychy się mną interesuje, jednak chciałem się skupić na walce o awans do II ligi z ŁKS-em Łomża – powiedział w klubowych mediach nowy piłkarz GKS-u Tychy. – Dawałem z siebie wszystko, żeby ten awans wywalczyć. Niestety się nie udało, więc jak skończyły się baraże i emocje opadły podjąłem decyzję o przeprowadzce. GKS Tychy to jest duży klub z ambicjami, a ja chciałem pójść wyżej. Zostałem bardzo fajnie przyjęty. Mam wokół siebie świetnych zawodników. Warunki mamy niesamowite i cel w postaci awansu, na który liczą też wspierający nas kibice, więc zrobimy wszystko, żeby dać im radość i żeby mieli po co przychodzić na stadion. Na pewno jest to dla mnie bardzo dobre miejsce. Korzystam więc z tego wszystkiego, bo chcę się rozwijać i piąć się coraz wyżej.
Gotowy do gry
Józef Chorosiński szybko zadomowił się w Tychach. Świadczyły o tym zarówno jego występy w sparingach, w których strzelając gola Słowakom z MSK Powaska Bystrzyca dał sygnał, że jest gotowy do gry w pierwszym zespole, jak i „wejście smoka” w ligowym debiucie w koszulce z trójkolorowym trójkątem. Pojawił się na murawie w Stalowej Woli po przerwie, zastępując Bartosza Jankowskiego i natychmiast wywalczył rzut wolny, po którym Tymoteusz Ryguła główkując po dośrodkowaniu Damiana Kądziora zapewnił Tyszanom prowadzenie, a co jeszcze ważniejsze, w 84 minucie solową akcją, sfinalizowaną strzałem zza pola karnego w okolice dalszego „okienka”, zapewnił swojej drużynie zwycięstwo 2:1.
Optymistycznie to wygląda
- W wieku juniorskim występowałem głównie na pozycji ofensywnego pomocnika, ale w seniorach gram na wahadle – dodał 19-latek. – Mogę grać na prawym, jak i na lewym, na którym czuję się jednak najlepiej. Moimi atutami są drybling i gra jeden na jeden, a mój cel w GKS-ie Tychy to jak najwięcej grać, rozwijać się, przebić się do wyjściowej jedenastki i walczyć z drużyną o upragniony awans. O miejsce w składzie rywalizuję z „Jankesem” (19-latkiem Bartoszem Jankowskim -przyp. red.). Mamy super relację i obaj chcemy, żeby drużyna wyglądała jak najlepiej. Wiadomo, może grać tylko jeden, ale drugi wchodzi. Każdy więc musi dać z siebie wszystko, a najważniejsze, żeby na koniec wygrała drużyna, którą tworzymy. Uważam, że rozumiemy się bardzo dobrze, docieramy do siebie coraz bardziej, stajemy się zżytą ekipą i optymistycznie to wygląda.
Jerzy Dusik
