Warto wierzyć
Przez rok życie Oskara Wójcika zmieniło się o 180 stopni. Na lepsze.
W Werderze Oskar Wójcik będzie dzielił szatnię z Dariuszem Stalmachem (z lewej), byłym zawodnikiem zabrzańskiego Górnika. Fot. Werder Brema
W ubiegłe lato obrońca szukał klubu, który wypożyczyłby go z Cracovii i dał szansę na grę poza ekstraklasą. Został i po jednym sezonie otworzył sobie drzwi do jednej z czołowych lig Europy.
200 razy więcej
Niespełna 23-letni Oskar Wójcik jest trzecim najdroższym piłkarzem sprzedanym przez Cracovię. Podstawowa kwota polsko-niemieckiej transakcji wynosi ok. 4 mln euro, a z bonusami może wzrosnąć nawet do 6 mln. Krakowianie mają też dostać 15 proc. od kolejnego transferu. Więcej na konto pięciokrotnych mistrzów Polski wpłynęło dekadę temu, gdy Bartosz Kapustka odchodził za 5 mln do Leicester, i za transfer Krzysztofa Piątka do Genui, wyceniony na 4,5 mln. Niemieckie media zauważają, że po pandemii Bremeńczycy więcej zapłacili tylko za Samuela Mbangulę z Juventusu (10 mln). Choć niektórzy kręcili nosem, gdy w kontekście odejścia Wójcika padały niższe kwoty (3 mln), to Cracovia bez wątpienia zrobiła świetny interes. Zanim słoweński trener Luka Elsner zszokował wielu kibiców i rok temu postawił na wcześniej mało znanego zawodnika, specjaliści wyceniali go na 25 tys. euro. Dziś Wójcik jest wyceniany na 200 razy więcej! W poprzednie lato jego największym sukcesem w seniorskiej piłce był awans do... III ligi z rezerwami. Dziś jest po debiucie w kadrze Jana Urbana, po treningach u boku Roberta Lewandowskiego i podpisaniu pięcioletniej umowy z Werderem. Zimą chciało go duńskie Broendby, jednak Skandynawia nie była dla niego interesującym kierunkiem.
Walka z przeciwnościami
Wójcik grał w Cracovii przez dziewięć lat. Pamiętam tego blondyna jeszcze z korytarzy dawnego centrum treningowego przy ul. Wielickiej w Krakowie. Wygadanego i miłego. Na jego twarzy zawsze gościł uśmiech, który w trakcie meczu zamieniał się w zawziętość. Dla wychowanka Rylovii spod Brzeska, który następnie trafił do Tarnovii, po czym śladem Mateusza Klicha i Bartosza Kapustki - do Krakowa, nie było i nie ma straconej piłki. Walka to jest coś, co ma we krwi. Zbierał za nią w ekstraklasie sporo kartek i w Bundeslidze być może będzie musiał coś zmienić. Jest jednak Wójcik piłkarzem, którego nie da się nie lubić. Za charakter i za poświęcenie. Za wiarę w marzenia nawet wtedy, gdy lekarz mówił ci, że powinieneś się pogodzić z tym, że nie zrobisz kariery, bo twoje kolano jest bardzo zniszczone.
Na pożegnanie z Cracovią powiedział, że kocha ją ponad życie. I ze wróci. W emocjonalnej przemowie - która trwała aż 10 minut - nie brakowało westchnięć i łez. Z Werderem przywitał się zaś szerokim uśmiechem z nadzieją, że wykonał dobry ruch. - Jestem typem, który lubi walczyć. Jestem dość wysoki, a jednocześnie szybki. Poza tym po prostu nigdy się nie poddaję - powiedział.
Trener klubu znad Wezery, Daniel Thioune, podkreślił, że zawodnik dobrze się rozwinął i przebił do polskiej ekstraklasy. - Wnosi wiele jako środkowy obrońca i może odegrać dla nas dobrą rolę od samego początku - stwierdził.
Inwestycja w obronę
Wójcik jest piątym piłkarzem pozyskanym przez Werder przed rozpoczętymi wczoraj przygotowaniami. Według Jana Kupitza z portalu „90min.de" Bremeńczycymusieli zainwestować w środek obrony. Dyspozycyjność Niklasa Starka jest niewiadomą z powodu ciągłych problemów z biodrem, a kandydatem do transferu wychodzącego jest Karim Coulibaly. - Zawsze chcę wygrywać, chociaż wiem, że w tej lidze jest ciężko. Ale kibice zawsze chcą móc świętować, a ja chcę im w tym pomóc. Werder to wielki klub, zna go każdy kibic piłkarski. Rozmawiałem z rodziną i zdecydowaliśmy się na ten wspaniały klub. Wiem, że poprzedni sezon nie był udany, ale chcę tu wygrywać wszystkie mecze i być najlepszym z Werderem - deklaruje reprezentant Polski.
Michał Knura
