Walka o złoto i fanów

Siódma runda tegorocznej rywalizacji o mistrzostwo świata zostanie rozegrana - po raz pierwszy w historii - w Łodzi.

Brady Kurtz (kask niebieski) przed Bartoszem Zmarzlikiem. Czy tak będzie w sobotę w Łodzi? Fot. Michał Krupa/PressFocus

SPEEDWAY GRAND PRIX

Cykl żużlowej Grand Prix od lat jest mocno skostniały, a kolejni promotorzy wręcz okopują się na swoich pozycjach i z różnych powodów – przede wszystkim finansowych - zamykają się na nowe kierunki. Każda nowość i zmiana jest zatem pozytywna, ale czy akurat Łódź (w miejsce sprawdzonego od lat Gorzowa) to dobre miejsce na wielki speedway?

Zakochani w piłce

Kontrowersyjny twórca i sponsor łódzkiego żużla - Witold Skrzydlewski - od lat, a w zasadzie już nawet dekad, walczy z wiatrakami i próbuje Łodzian zainteresować „czarnym sportem". Na razie z mizernym skutkiem, bo mimo nowoczesnego stadionu, całkiem ciekawie skomponowanej drużyny czy współpracy z uchodzącymi za fachowców od żużlowego pijaru osobami, trybuny Motoareny straszą pustkami podczas meczów Metalkas 2. Ekstraligi. Łódź od zarania dziejów zakochana jest w futbolu, podzielona pomiędzy tych za Widzewem oraz fanów ŁKS-u i nie za bardzo znajduje przestrzeń do wykrojenia znaczącego kawałka tortu dla kogoś innego, a w przypadku żużla idzie to już wyjątkowo opornie.

Łodzian przekonać!

To zresztą nie tylko łódzki problem, a specyfika największych miast, gdzie żużel musi ustąpić miejsca piłce nożnej (patrz: Kraków, Poznań, Trójmiasto). Przypadek Łodzi jest jednak o tyle ciekawy, że ta dysponuje naprawdę solidnymi narzędziami i argumentami, aby kibica przyciągnąć. Przede wszystkim nowym obiektem, na którym niemalże z każdego miejsca jest bardzo dobra widoczność, a tor umożliwia ciekawą walkę na dystansie. Fani w ostatnich latach szczelnie wypełniali stadion w zasadzie tylko raz w roku – podczas indywidualnych międzynarodowych mistrzostw ekstraligi, gdzie obsada potrafiła być silniejsza nawet od… Grand Prix! Większość fanów stanowili wówczas jednak kibice przyjezdni, wszak Łódź ma jeszcze jeden ogromny atut – doskonałe położenie! Z bardzo wielu żużlowych bastionów jest do niej relatywnie blisko i można szybko dojechać. Grand Prix ma zatem nie tylko wypełnić trybuny (to zapewne się stanie), ale pozostać również w umysłach Łodzian, którzy zaczną chodzić na ligowe mecze Orła, nawet jeśli nie robili tego wcześniej. Czy ta misja ma szansę zakończyć się powodzeniem? Będzie można ocenić dopiero za jakiś czas.

Kurtz faworytem?

Od strony sportowej zawody zapowiadają się niezwykle atrakcyjnie. Bartosz Zmarzlik po ostatnich turniejach we Wrocławiu i Malilli zwiększył przewagę nad Bradym Kurtzem do pięciu punktów, ale w mieście włókniarzy minimalnie więcej szans na wygraną eksperci dają Australijczykowi. Dlaczego? - Kurtz był jednym z tych zawodników, którzy wybili się w Polsce właśnie po sezonach spędzonych w Łodzi. Wiem, że łódzki tor jest jego ulubionym i Polacy nie będą mieli z nim łatwo. To mogą być wspaniałe pojedynki, zwłaszcza z Bartoszem Zmarzlikiem. Już jak Kurtz był naszym zawodnikiem, wiedziałem, że ma potencjał, aby zrobić wielką karierę, nie spodziewałem się jednak, że aż tak wielką – mówi wspominany Witold Skrzydlewski.

Nadzieje innych

Niewiadomą tradycyjnie pozostaje postawa pozostałych Polaków, choć powodów do optymizmu jest zdecydowanie więcej niż jeszcze kilka tygodni temu. Patryk Dudek od jakiegoś czasu ustabilizował formę na niezłym poziomie. Kacper Woryna może jechać ze spokojną głową, ponieważ podczas Grand Prix Challenge w Terenzano zapewnił sobie start w przyszłorocznym cyklu bez względu na tegoroczne rozstrzygnięcia, choć zajmujący aktualnie piąte miejsce w klasyfikacji przejściowej zawodnik Motoru ma ambicje i spore szanse zapewnić sobie miejsce w elicie poprzez sportowe utrzymanie. Dominik Kubera z kolei bardzo dobrze spisał się podczas sparingu z Australią. Jak zwykle pewne kontrowersje wzbudziło przyznanie „dzikiej karty" na tę rundę. Gdyby organizatorzy na ogłoszenie mieli nieco więcej czasu, bardzo możliwe że nie otrzymałby jej Piotr Pawlicki. Zawodnik Unii Leszno skompromitował się podczas wspominanego testmeczu w Rybniku, w czterech startach nie przywożąc ani jednego punktu i z pewnością na ten moment znaleźliby się zawodnicy, którzy bardziej zasługują na tę nominację od „Pitera". Niemniej młodszy braci z Pawlickich to zawodnik niezwykle charakterny, który z pewnością będzie chciał się zrehabilitować za nie najwyższą formę w ostatnim czasie. Może nawet dojedzie do finału? To byłaby sensacja, ale Łódź ze swoim pierwiastkiem nowości będzie takim sprzyjać.


Klasyfikacja przejściowa GP

1. Zmarzlik 98 
2. Kurtz 93 
3. Lambert 81 
4. Jepsen Jensen 66 
5. Madsen 55 
6. Woryna 55
7. J. Holder (Australia) 55 
8. Fricke 54 
9. Dudek 51 
10. Thomsen 50
11. Lebiediew 44 
12. Doyle 42 
13. Kvech 34
14. Kubera 28 
15. Bewley (W. Brytania) 18 
16. Parnicki 16 
17. Lindgren (Szwecja) 12 
18. Huckenbeck 11 
19. Janowski 11 
20. Nilsson 9

Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się