Waleczne serca z Podlasia
Minimalne zwycięstwo, ale... zwycięstwo – Jagiellonia wciąż kroczy od wygranej do wygranej, choć rywala miała już z zupełnie innej półki niż ta ekstraklasowa.
Kajetan Szmyt okazał się tajną bronią Jagi na Szkotów! Fot. Weronika Morc
LIGA EUROPY
Noż, kurka (wersja ocenzurowana!) - telewizyjne kamery są bezlitosne, więc w 37 minucie wyłapały żachnięcie autorstwa Adriana Siemieńca, ze złością odwracającego się od murawy w kierunku ławki. Chwilę wcześniej Jesus Imaz idealnym podaniem obsłużył Rodrigo Conceicao, tenże popędził skrzydłem, ściął do środka i – miast odgrywać piłkę do Hiszpana bądź zamykającego akcję Nika Preleca – przysolił z ogromną siłą, za to bez finezji w boczną siatkę.
Nie w tę stronę!
A Jesus Maria! – wzorem Dariusza Szpakowskiego sprzed 30 lat mógł z kolei zawołać każdy kibic na wypełnionych po brzegi trybunach Chorten Areny w 37 minucie. Norbert Wojtuszek – znów na prawej stronie – zrobił wszystko, jak należy, też wpadł ze skrzydła w pole karne i nie zagrał egoistycznie, ale poszukał podaniem Imaza. Ten jednak źle przystawił stopę do piłki i ta – miast wylądować w odsłoniętym rogu szkockiej bramki – minęła jej słupek...
To mogły – powinny! - być trafienia, które dawałaby Jagiellonii ciut głębszy oddech przed przyszłotygodniową wyprawą do Glasgow. Pojadą tam Białostoczanie z jednobramkową przewagą. Z jednej strony – trochę niespodziewanie, bo przecież to Rangersi byli rozstawieni, siłą rzeczy postrzegani więc byli w roli faworytów. Z drugiej – zasłużenie, bo przecież już w zasadzie po pierwszej groźnej akcji gości znaleźli się Białostoczanie na deskach. Silny jak tur Tuur Rommens przedarł się lewą stroną, a jego piłka przecinająca pole bramkowe okazała się tak zdradziecka, że Guilherme Montoia – nienaciskany przez żadnego z rywali – wpakował ją do siatki. – Nie w tę stronę – chciałoby się zawołać!
Życiówka Szmyta
- Zawodnicy Jagiellonii mają już spore doświadczenie zebrane w Europie w pucharowych zmaganiach, niejedno w nich przeszli – tak Jacek Chańko, były gracz Dumy Podlasia, w przedmeczowej rozmowie ze „Sportem” postrzegał atuty gospodarzy. I to się sprawdziło. Mimo niekorzystnego rozpoczęcia gospodarze bardzo szybko odwrócili losy starcia, a swoje życiowe minuty miał rozgrywał Kajetan Szmyt. W 13 minucie, zawijając „rogala” w długi róg bramki Szkotów, dał Ivanowi Pandurowi szansę na popełnienie błędu – i ten go zrobił. Kilka minut potem Chorwat co prawda niemal cudem odbił piłkę po strzale Jesusa, Szmyt błysnął jednak instynktem, refleksem, szybkością i trafił na 2:1. – Pierwsza połowa była bardzo dobra. Potem spadła intensywność w naszej grze, stąd nieco więcej z gry mieli rywale – mówił Adrian Siemieniec.
Duma i satysfakcja!
Wspomnianego przez Chańkę doświadczenia starczyło jednak Białostoczanom do tego, by w ostatnim kwadransie, gdy Szkoci mocno „sprasowali” Jagę w jej „szesnastce” – dowieźć wygraną do końcowego gwizdka. Trochę szczęścia w tym było, Findlay Cutris przymierzył w słupek bramki gospodarzy. - Chciałoby się, żeby zaliczka była większa. Ale sam fakt, że przyjeżdżają do nas Rangersi i przegrywają – duma i satysfakcja! – podsumowywał zwycięstwo dwoma zdaniami trener Siemieniec.
(DaL)
III runda eliminacji
Jagiellonia Białystok – Rangers FC 2:1 (2:1)
0:1 – Montoia, 4 min (samob.), 1:1 – Szmyt, 13 min, 2:1 – Szmyt, 21 min
JAGIELLONIA: Abramowicz – Wojtuszek, Konstantopoulos, Kobayashi, Montoia – Conceicao (65. Agbonifo), Romanczuk, Lozano (65. Klynge), Szmyt – Imaz (80. Drachal), Prelec (80. Sylla). Trener Adrian SIEMIENIEC.
RANGERS: Pandur – Sterling, McCrorie (85. Shankland), Fernandez, Rommens – Yokota (46. Raskin), Neil (46. Curtis), Diomande, Chukwuani (46. Devlin) – Aasgaard (72. Dragojević) – Chermiti. Trener Derek McINNES.
Sędziował Nikola Dabanović (Czarnogóra). Widzów 19 931. Żółte kartki: Kobayashi – Rommens, Chukwuani, Raskin.
Rewanż 13 sierpnia (czwartek) o 20.30.
