W Stali na zasadzie: kopiuj-wklej

Rozmowa z Markiem Zubem, trenerem Stali Rzeszów

Marek Zub pracuje w Rzeszowie już ponad trzy lata/ Fot. Radosław Makuch/PressFocus

STAL RZESZÓW

Stęsknił się trener już za ligą?

- Dla mnie ta przerwa była odpowiednia w stosunku do tego, czego oczekuję. Nie powiem, że się stęskniłem, ale też nie powiem, żeby to było za krótko. Pracujemy w normalnym rytmie.

Mundial miał pan czas i chęć oglądać?

- Przyznam szczerze, że chyba nie obejrzałem żadnego meczu od deski do deski, niewiele meczów też oglądałem na żywo, szczególnie w pierwszej fazie turnieju. Interesowały mnie jedynie wybrane reprezentacje, mundial za bardzo nie obciążył ani mojej głowy, ani snu. Zobaczyłem to, co chciałem.

O co zagra Stal w najbliższym sezonie?

- Przed sezonem wszyscy się bawią we wróżby i w tym momencie jedynie do tego można te spekulacje sprowadzić. Można powiedzieć, że u nas jest na zasadzie: kopiuj-wklej w porównaniu z poprzednim sezonem. W części zasadniczej gramy o pierwszą szóstkę, a później wszystko się może zdarzyć. Wydaje mi się, że mamy duże szanse, aby w kolejnym sezonie zagrać ligę wyżej.

Wiele nowych nazwisk w zespole, sporo odejść. Można powiedzieć, że przeszliście małą rewolucję?

- Analizując ostatnie okna transferowe podczas mojej pracy w Rzeszowie, to zasadzie każde z nich przynosi kilka, a czasami nawet kilkanaście znaczących zmian. Nie zawsze dotyczą one zawodników tak najbardziej charakterystycznych czy wyróżniających się. Teraz doszło do nas dwóch zawodników z raczej mało popularnego kierunku jakim są Niemcy. Rewolucją bym tego nie nazwał, zmiany kadrowe są raczej typowe dla Stali. Zdecydowana większość zawodników, którzy pojawili się w kadrze, to gracze z naszej akademii albo młodzi piłkarze z okolicy. Dostają u nas szansę, aby spróbować przeskoczyć dwa poziomy wyżej i zacząć swoją przygodę w profesjonalnej piłce.

Jest pan zadowolony z drużyny, którą udało się zbudować? Możemy się jeszcze spodziewać zmian?

- To nie jest do końca dobre pytanie. Po prostu u nas jest taka sytuacja, doszli tacy a nie inni zawodnicy. U mnie zadowoleniem jest zamknięcie kadry, ponieważ wtedy wiem, że do czasu kolejnego okienka poruszam się w określonej grupie piłkarzy. Okno cały czas jest otwarte, a jego końcówka może się okazać ciekawa, bo jak wiemy wtedy na rynku mogą pojawić się bardzo ciekawe okazje. Mankamentem jest to, że nie ma czasu takiego zawodnika szybko zaadaptować do drużyny. Wiele klubów prowadzi jednak taką politykę transferową, że liczy na „złote strzały”. My również bierzemy takie rozwiązanie pod uwagę, w ostatnich sezonach pozyskaliśmy kilku zawodników już w tracie rozgrywek, którzy okazali się bardzo przydatni.

Wydaje się, że bez Wisły, Śląska i Wieczystej I liga nie będzie już tak atrakcyjnym produktem jak w poprzednim sezonie.

- Bez wątpienia takie kluby mają wielką możliwość przyciągania uwagi nie tylko swoich kibiców. Trudno jakiemukolwiek klubowi I ligi konkurować zainteresowaniem z Wisłą Kraków. Miałem takie wrażenie w ostatnich latach, że wszyscy chcieli, żeby ta Wisła w końcu awansowała poza Wisłą (śmiech). Wokół niej kręciła się cała linia zainteresowania rozgrywkami I ligi. Teraz dziennikarze i specjaliści zapewne znajdą kolejnego takiego kandydata, który będzie budził największe zainteresowanie. Biorąc pod uwagę pozycję w polskiej piłce, liczbę mistrzowskich tytułów czy zainteresowanie kibiców, takim klubem może zostać Ruch Chorzów. Według mnie niespodziewane okoliczności sprawiły, że ten klub już w tym sezonie nie gra w ekstraklasie. Liga na pewno będzie inna, jak zresztą każdego roku. Moim zdaniem warto zwrócić uwagę na zespoły, które awansowały z drugiej ligi. Mogą w dużym stopniu nadać charakter rywalizacji, szczególnie w pierwszej rundzie rozgrywek. Budzą duże zaciekawienie, a pewnie i zaskoczenie. Szerzej pod względem marketingowym ligi nie chciałbym się wypowiadać, bo nie wiem jaka będzie waga poszczególnych klubów. Sportowo powinno być podobnie ciekawie jak w poprzednim.

Zaczynacie z Chrobrym, który był rewelacją poprzedniego sezonu docierając do baraży. Często bywa tak, że takie drużyny mają duże problemy w kolejnych rozgrywkach.

- Myślę, że trener Chrobrego doskonale zdaje sobie z tego sprawę, zna tą maksymę, że po super sezonie następny jest mówiąc podwórkowo – do kitu. Zapewne zrobi wszystko, aby temu się przeciwstawić. Jeżeli ma się dobry zespół, pomysł na drużynę, to wszystko składa się w całość i takie budowanie narracji może nie mieć większego sensu. Wydaje mi się, że tak właśnie jest w przypadku trenera Łukasza Becelli, który ma swoją jasną wizję, którą realizuje a ona się sprawdza. Jestem przekonany, że Chrobry przyjedzie do nas na inaugurację jeszcze na bazie może nie euforii, ale dużego poczucia pewności siebie, swojej wartości sportowej. To są istotne sprawy, szczególnie na początku sezonu, kiedy zespoły przeciwne są często jeszcze w fazie rozpamiętywania poprzednich rozgrywek. Nowy sezon to duża niewiadoma i takie wróżenia o którym już wspominaliśmy. Spodziewamy się, że przyjedzie do nas dobrze zorganizowana drużyna, grająca agresywnie i znająca swoją wartość. Powinni znów należeć do czołówki I ligi.

Stal jest jednym z nielicznych klubów, które dzielą stadion z żużlowcami. Lubi pan tę dyscyplinę? Dochodzi między sekcjami do konfliktów choćby o dostępność obiektu?

- Tak, żużel lubię. Może nie jestem na każdym meczu, ale lubię na to popatrzeć i poczuć ten charakterystyczny zapach spalonego oleju. Biorąc pod uwagę charakter tego sportu, funkcjonowanie klubu, treningi itp. nie da się czasami uniknąć wchodzenia sobie w paradę. Nawet pojedynczy zawodnik trenujący na torze, gdy my trenujemy na boisku bocznym obok powoduje hałas, w którym ciężko usłyszeć własne myśli. Takie sytuacje się zdarzają i obie strony muszą to akceptować. Czasami dochodzi też do dublowania terminów. Planowany mecz ze Stalą Mielec ze względu właśnie na żużel rozegrany w Mielcu, przez co będziemy mieć trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Sytuacja na pewno nie jest idealna, ale w Rzeszowie istnieje ona od lat i w zasadzie wszyscy są już przyzwyczajeni. Tor żużlowy nie niszczy nam boiska, a sam nie zarasta trawą, więc tu nie ma problemu.

Rozmawiał Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się