W siódmym niebie!

Dwa lata temu o tej samej porze „Hubi” doznał kontuzji kolana i po operacji i nie mógł się odnaleźć. Teraz w tym samym miejscu wstąpił na zwycięską ścieżkę!

Hubert Hurkacz w meczu z Tommym Paulem miał 20 asów serwisowych. Fot. PAP/EPA

WIMBLEDON

Hubert Hurkacz ma złe wspomnienia związane z kortem nr 2 w Wimbledonie, bo dwa lata temu w 4. rundzie podczas meczu z Arthurem Flisem w czwartym secie doznał kontuzji kolana. Po tym urazie i operacji nie mógł się odnaleźć, notując sportowy zjazd w dół. Nie tak dawno był poza „setką” światowego rankingu.

Teraz znów pojawił się na legendarnych londyńskich kortach trawiastych. Na inaugurację „Hubi”uporał się z rozstawionym z 11. Norwegiem Casperem Ruudem 6:4, 6:2, 7:6 (9-7), potem z Austriakiem Sebastianem Ofnerem 7:6 (10-8), 6:4, 6:4. W piątek w trzeciej rundzie na tym nieszczęśliwym korcie zmierzył się z Tommym Paulem (nr 21) i wygrał 4:6, 7:6 (7/5), 7:5, 6:2.

- Kocham tę trawę - powiedział polski tenisista i przed publicznością zgromadzoną na trybunie oraz reporterką pracującą na kortach ukląkł oraz pocałował nawierzchnię.

Mało kto oczekiwał, że Hurkacz będzie prezentował się tak dojrzale i potrafi wykorzystać wszystkie swoje atuty. A przecież jego rywal, równolatek z USA, mistrz juniorów z Rolanda Garrosa z sprzed 11 lat, obecnie wysoko rozstawiony był niezwykle wymagającym rywalem. Bilans dotychczasowych meczów był 3-1 na korzyść Paula, ewentualna porażka Polaka „wisiała” więc w powietrzu. Jednak na trawie obaj zmierzyli się po raz pierwszy. I to było widać, zwłaszcza w pierwszym secie, bo obaj nie byli sobą i sprawiali wrażenie niesłychanie spiętych. Popełniali wiele prostych błędów i byliśmy trochę rozczarowani poziomem gry. Jednak im dłużej trwał mecz, w sumie 3 godziny i 10 minut, to Hurkacz wchodził na wyższy pułap i grał coraz swobodniej. Wystarczy wspomnieć, że zaliczył 20 asów serwisowych (najwięcej w tym turnieju) przy zaledwie 6 rywala. Nasz tenisista tylko raz popełnił podwójny błąd serwisowy i wykorzystał 81% skuteczności swojego firmowego zagrania. Amerykanin w tym elemencie był znacznie słabszy i w rezultacie zaliczył 6 pkt przy swoim uderzeniu oraz tylu samych błędach.

Pierwszy set, naszym zdaniem, był najsłabszy. Dokładniejszy był Paul i w trzecim gemie zdołał przełamać naszego tenisistę. „Hubi” sprawiał wrażenie mocno sfrustrowanego, choć jego w boksie siedziała, tajemnicza Hania, była lekkoatletka i... miss Łodzi. Patrzyliśmy na Wrocławianina z trwogą, ale wierzyliśmy, że fatum kortu numer 2 zostanie odczarowane. Drugi set, trwający 56 minut, był przełomowy, bo choć Hurkacz przegrywał 3:5, to wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności i zdołał wygrać 7:6 (do 5.). To było dopiero wyrównanie strat i jeszcze była daleka droga do kolejnej rundy.

W kolejnej odsłonie znów towarzyszyły nam niesłychane emocje. Przy remisie 5:5 „Hubi” miał 5 tie-breaków i w końcu „przełamał” Amerykanina, zaliczając kolejnego seta na plus. Po nim tylko uśmiechnął się pod nosem, zaś Paul poprosił o przerwę. Hurkacz w tym czasie skonsumował banana i skorzystał z odżywek. Był nadzwyczajnie spokojny i pewny siebie. Tę pewność udowodnił w kolejnej, jak się okazało, ostatniej odsłonie. W niej już w 3. gemie przełamał rywala, sprawiającego wrażenie mocno sfrustrowanego, a potem kontynuował marsz po jakże zasłużoną wygraną. Był tenisistą nie tylko bardziej skutecznym, ale bardziej dojrzałym i mocno zmotywowanym. Imponował spokojem i konsekwentnie zmierzał do celu. Cierpliwość Hurkacza zastała nagrodzona. A po meczu, cieszył się jak dziecko i długo pozował do zdjęć z liczną grupą fanów. 

- Najważniejsze, że przełamałem złą passę i teraz idę we właściwym kierunku – stwierdził „Hubi” przed kamerami Poslat Sport. - Wróciłem na ten pechowy kort i jestem szczęśliwy, że wygrałem. Teraz staram się myśleć o kolejnym rywalu, ale najpierw muszę odpocząć.

W niedzielę jego kolejnym i niespodziewanym rywalem w 1/8 finału będzie Jan-Lennard Struff. Zajmujący 74. miejsce w rankingu Niemiec pokonał rozstawionego z "ósemką" Rosjanina Daniiła Miedwiediewa 7:6 (7-4), 7:6 (7-5), 7:5. Hurkacz ma ze Struffem bilans 2-2. Jest duża szansa, żeby awansował do ćwierćfinału. Przypomnijmy, że nasz tenisista w 2021 roku osiągnął na Wimbledonie półfinał. Powtórka tego wyniku byłaby wspaniała.

(sow)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się