W Polsce każde marzenie jest możliwe

Rozmowa z Takashim Morimoto, byłym dziennikarzem, a obecnie piłkarskim menedżerem

Piłkarska reprezentacja mistrza Azji, Kataru (biała stroje), przegrała z Kanadą na MŚ aż 0:6. Interweniuje bramkarz Mahmud Abunada. Fot. Meng Yongmin / Xinhua / Press Focus

Azjatyckie reprezentacje podczas piłkarskich mistrzostw świata zawiodły. Zgodzi się pan z taką opinią?

- Czy ja wiem, czy to niespodzianka i czy zawiodły? Proszę nie zapomnieć, że podczas mundialu u nas, w 2002 roku, taka Arabia Saudyjska przegrała z Niemcami aż 0:8. Więc to nie jest niespodzianka.

No dobrze, ale w Katarze przed czterema laty ta sama Arabia Saudyjska pokonała późniejszych mistrzów świata Argentynę 2:1.

- Tak, ale potem przegrała z Polską i Meksykiem i z grupy nie wyszła. Zdobyła trzy punkty w grupie i to jest, mogę powiedzieć, poziom azjatyckiego futbolu.

Ale jak to możliwe, że mistrz kontynentu, w tym wypadku Katar, który zdobył przecież Puchar Azji w 2019 i 2024 roku, przegrywa teraz na amerykańskich MŚ z Kanadą aż 0:6!

- W Katarze 90 proc. ludzi to przyjezdni, chyba tylko tysiąc ludzi z tych migrantów ma katarski paszport. To niemożliwe, żeby w ten sposób równoprawnie rywalizować z innymi w piłkarskich mistrzostwach świata. Łatwo krytykować Katar za postawę, ale kiedy do wyboru jest sto tysięcy ludzi, to już sam awans na mundial jest wielkim sukcesem. To trochę tak, jakby wymagać od Górnika Zabrze, żeby wygrywał z Manchesterem City czy Arsenalem. To byłoby nie fair. Dla tych azjatyckich reprezentacji, które awansowały na MŚ 2026, już sama gra tam była sukcesem; tak na to patrzę.

Jeździ pan po świecie, także po kongresach poszczególnych konfederacji, w przeszłości jako dziennikarz nieraz spotykaliśmy się na Pucharze Narodów Afryki i właśnie chciałem zapytać o porównanie do Czarnego Lądu: na dziesięć reprezentacji stamtąd aż dziewięć awansowało do fazy pucharowej. Z Azji z dziewięciu przedstawicieli udało się to tylko Japonii, bo Australię nie do końca liczę…

- No dobrze, ale spójrzmy na takie Maroko, które awansowało do ćwierćfinału. Bodajże 19 z 26 zawodników będących w kadrze urodziło się i wychowało we Francji, Holandii, Hiszpanii. To kopia Europy, tak można powiedzieć. Ciekawe co by było, gdyby afrykańskie reprezentacje polegałyby tylko na graczach ze swojego kontynentu? Moim zdaniem osiągałby te same wyniki co azjatyckie reprezentacje.

Rozmawialiśmy przed MŚ w Ameryce i mówił pan, co mnie mocno uderzyło, że w Japonii piłkarski mundial nikogo nie interesował! Dlaczego?

- Tak było przed imprezą, ale kiedy wszystko się zaczęło, no to ludzie oszaleli. Wszystko się zmieniło i to było świetne! Amerykańskie mistrzostwa pod względem oglądalności były najlepszym mundialem w japońskiej historii, wiele takich niesamowitych momentów.

A z piłkarskiego punktu widzenia? Byliście blisko pokonania Brazylii w 1/16, bo prowadziliście do przerwy 1:0, a decydujący gol dla rywala na 2:1 padł w doliczonym czasie…           

- Problemem japońskiego futbolu i japońskiej federacji jest to, że nie ma takich pieniędzy, żeby zatrudnić szkoleniowca jak Carlo Ancelotti czy Jose Mourinho. Nie jesteśmy w stanie sięgnąć po uznane nazwisko z Europy.

Prowadzący Samurajów od 2018 roku Hajime Moriasu nie jest dobry? Na MŚ w Katarze pokonaliście i Niemców, i Hiszpanię.  

- Wiadomo, że zostaje na stanowisku co najmniej do Pucharu Azji, który na początku przyszłego roku odbędzie się w Arabii Saudyjskiej. Po tym turnieju nastąpi zmiana, a nowym trenerem zostanie Go Oiwa, który w tej chwili prowadzi reprezentację do lat 21. Tak to wygląda w naszej federacji.

Był pan ostatnio na pucharowym meczu Górnika z Fenerbahce, wybiera się pan na mecz Lecha z Klaksvik w Lidze Europy. Jak wrażenia po meczu w Zabrzu?   

- Przede wszystkim byłem pod wrażeniem atmosfery na stadionie Górnika. Jesteśmy w okresie wakacji, wielu ludzi powyjeżdżało, a stadion był pełny, biletów nie szło dostać. Rozmawiałem z jednym z fanów Górnika, który przerwał swoje wczasy z rodziną w Gdańsku, żeby przyjechać na to spotkanie. W ogóle trzeba powiedzieć, że kibice w Polsce tłumnie chodzą na mecze i pokazał to już zeszły sezon w europejskich pucharach. Przypuszczam, że gdyby pojemność stadionu Górnika wynosiła 40-50 tys., to tylu byłoby na meczu z Fenerbahce. To coś, co trzeba docenić. Fenerbahce to bardzo bogaty klub, z wielkimi pieniędzmi i wielkimi nazwiskami, a nie było im łatwo.

Co pan sądzi o Górniku?

- Stracili kilku ważnych graczy, ale mimo to pokazują, że potrafią  tak jak było z bogatym Fenerbahce, bo były nikła porażka i remis u siebie. Trochę więcej szczęścia i kto wie, jak ta rywalizacja by się skończyła?

Właścicielem Górnika jest dobrze znany także w Japonii Lukas Podolski, który przez kilka lat grał w Vissel Kobe. Jak jest traktowany w pana kraju?

- Ma duży respekt, szacunek. Przecież niektóre z japońskich firm wspierają Górnika właśnie dlatego, że jest tutaj Podolski. Potrafi zachęcić do swoich pomysłów, bo jest bardzo rozpoznawalną osobą. Nie gra już, ale jest biznesmenem i walczy o to, żeby w Górniku pieniędzy było jak najwięcej.

Jako piłkarski agent ma pan sześciu zawodników w drużynach z niższych lig w Polsce, prawda?

- Jeden z moich graczy podpisał kontrakt z czwartoligową Wisłą Dobrzyń. Inny jest w Supraślance. Jeden podpisał też teraz umowę na Słowacji, w klubie z Czadcy. To zawodnicy młodzi, utalentowani, którzy któregoś dnia, kto wie może zagrają w Górniku Zabrze? (uśmiech)

Dlaczego Polska?

- To świetne miejsce, żeby się pokazać. Kibice przychodzą tutaj na mecze nie tylko w ekstraklasie, ale na niższych ligach też jest ich sporo. Jasne, na rozgrywkach czwartej czy piątej ligi nie ma po 20 tys. jak w ekstraklasie, a po kilkaset, ale nie zmienia to faktu, że nawet na tym niższym poziomie rozgrywkowym kibiców w Polsce na stadionach jest sporo, a zawodnicy i kluby mogą liczyć na wsparcie. To wielka szansa do pokazania, do przeskoczenia wyżej; może nie od razu do ekstraklasy ale do trzeciej, czy drugiej ligi.

Nieraz powtarza pan, że Polska to świetne miejsce. Zresztą spędza pan tutaj co roku sporo czasu.

- Pierwszy raz byłem w Polsce w 1998 roku, kiedy w europejskich pucharach Polonia Warszawa z Emmanuelem Olisadebe w składzie rywalizowała z Dynamem Moskwa. Potem z powodzeniem grał w reprezentacji Polski, ożenił się, można powiedzieć, że spełnił taki swój Polish dream. W 2002 byłem na meczu Wisły Kraków, która pokonała w Pucharze UEFA silną włoską Parmę 4:1. W zeszłym roku byłem z kolei na meczu Wieczystej Kraków, która z piątej ligi awansowała teraz do ekstraklasy. Te przykłady pokazują, że w Polsce, jak masz marzenie, to możesz je zrealizować i wszystko jest tutaj możliwe. Ten aspekt Polski bardzo mi się podoba!

Rozmawiał Michał Zichlarz           

 

WYIMEK

Emmanuel Olisadebe spełnił swój Polish dream w Polonii Warszawa i reprezentacji. Wisła Kraków pokonywała Parmę 4:1, a Wieczysta z piątej ligi awansowała właśnie do ekstraklasy. Te przykłady pokazują, że w Polsce, jak masz marzenie, to możesz je zrealizować i wszystko jest tutaj możliwe

 

AZJATYCKIE REPREZENTACJE NA MŚ 2026

Japonia i Australia (gra od lat w tej strefie) – 1/16

Iran, Irak, Arabia Saudyjska, Korea Południowa, Katar, Jordania (debiutant), Uzbekistan (debiutant) – faza grupowa

Łączny bilans – 29 meczów, 3 wygrane, 10 remisów, 16 porażek; bramki: 25:70     


Takashi Morimoto na Stadionie im. Ernesta Pohla. Fot. Michał Zichlarz


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się