W Kielcach lizali palce
Dwa piękne gole zobaczyli widzowie meczu Korona - Motor. Oba zdobyte przez Polaków.
Kamil Jakubczyk z Korony (z prawej): - Idziemy po meczu na kawę? Makan Aiko z Motoru (z lewej): - W sumie można. Fot. PAP/Piotr Polak
Na wstępie trzeba zauważyć, że wszystkie gole w tym meczu strzelili Polacy, co w naszej lidze nie jest już codziennością - od początku sezonu na tym poziomie rozgrywek zdarzyło się to wcześniej ledwie trzy razy.
Piłkarz „głowny"
Po pierwszej połowie był remis, a obie bramki były rzeczywiście śliczne, można wręcz nazwać je modelowymi przykładami uderzeń głową. Gole - palce lizać! Najpierw po sprytnym dośrodkowaniu Martina Remacle'a będący w trudnej pozycji, schylający się Mariusz Stępiński znakomicie ułożył ciało tak, by piłka ominęła rozpaczliwie interweniującego rumuńskiego bramkarza, Mihaia Popę. Kibice „Korony Królestwa" wpadli w ekstazę, ale Motor zrewanżował się tym samym. Po bardzo dobrej centrze z rzutu wolnego Ivo Rodriguesa idealnie odnalazł się Karol Czubak, o którym można powiedzieć, że jest bardziej piłkarzem „głownym" niż nożnym. Ten strzał głową to było mistrzostwo świata, a fakt, że do przerwy gospodarze nie strzelili drugiej bramki, to zasługa wspomnianego Popy, który uwijał się jak fryga.
Nuda, panie...
W 53 minucie Popa nie miałby jednak żadnych szans przy piorunującym strzale Remacle'a, ale piłka trafiła w poprzeczkę. To mogła być bramka miesiąca, ale nie będzie i nie ma co do tego wracać. Potem mecz gasł i szarzał, jak niepodlewana roślina doniczkowa, a ja zacząłem walczyć z sennością. Skutecznie wybudził mnie dopiero doliczony czas gry. Obie drużyny miały okazje na trzy punkty, ale zabrakło szczęścia, bo po co twierdzić, że umiejętności.
- Jesteśmy niezadowoleni z gry. Strzeliliśmy gola, potem musieliśmy wytrwać. Korona grała lepiej, za łatwo dawaliśmy się wepchnąć do obrony niskiej - przyznał po meczu zawodnik gości Filip Luberecki. Jeśli gospodarze chcą osiągnąć na koniec sezonu najlepszy w dziejach wynik w ekstraklasie, to muszą być srodze zawiedzeni...
(pacz)
OCENA MECZU ⭐⭐
◼ Korona Kielce - Motor Lublin 1:1 (1:1)
1:0 – Stępiński, 19 min (głową, asysta Remacle'a), 1:1 – Czubak, 29 min (głową, asysta Rodrigues)
KORONA: Dziekoński 6 - Długosz 6, Rubezić 6, Mosór 6, Pięczek 6 - Davidović 2 (46. Nono 2), Hellebrand 5, Jakubczyk 5, Remacle 7 (88. Bąk niesklas.), Fassbender 5 - Stępiński 7. Trener Jacek ZIELIŃSKI. Rezerwowi: Mikielewicz, Mamla, Matuszewski, Minuszyc, Ciszek, Smolarczyk, Sotiriou, Barczak.
MOTOR: Papa 7 - Santos 5 (80. Łęgowski niesklas.), Bereszyński 6, Bartos 6, Luberecki 6 - Ndiaye 7 (86. Haxha niesklas.), Meyer 5, Simon 5 (90. Plavotić niesklas.), Rodrigues 6 (80. Lukoszek niesklas.), Aiko 2 (46. Fabio Ronaldo 3) - Czubak 7. Trener Mariusz MISIURA. Rezerwowi: Tratnik, Akatov, Brzozowski, Lewandowski, Szymanek, Grzegorski.
Sędziował Damian Sylwestrzak (Wrocław) – 6. Sędzia VAR Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Czas gry 96 min (48+48). Widzów 12883. Żółte kartki Rubezić (12. faul), Jakubczyk (54. faul), Fassbender (72. faul), Długosz (87. niesportowe zachowanie) - Aiko (28. niesportowe zachowanie), Ndiaye (68. faul), Rodrigues (78. faul, Meyer (87. faul)
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| KORONA | MOTOR | |
| 59 | posiadanie piłki | 41 |
| 16 | strzały | 11 |
| 3 | strzały celne | 2 |
| 4 | rzuty rożne | 4 |
| 0 | spalone | 2 |
| 16 | faule | 14 |
| 4 | żółte kartki | 4 |
