W Europie nieźle, ale świat nam śmignął
Rozmowa z Janem Widerą, byłym trenerem medalisty mistrzostw Europy i świata w biegu na 400 m przez płotki Marka Plawgi, wiceministrem sportu (2016-19)
Maciej Wyderka, rodem z Piekar Śląskich, może zostać - w opinii naszego eksperta - jednym z tych, którzy pokuszą się w Birmingham o miłą niespodziankę. Fot. Michał Laudy/PressFocus
Czy 74-osobowa polska reprezentacja w Birmingham nie jest aby zbyt liczna, bo możemy w trakcie mistrzostw przeżywać spore rozczarowania?
- Wszystko zależy od punktu widzenia. Pana zdaniem jest ona liczna, ale przecież wszyscy reprezentanci osiągnęli minima kwalifikacyjne, są na miejscach rankingowych i trudno byłoby im zabronić startu. Teraz na lekką atletykę patrzę okiem kibica i uważam, że dobrze się stało, że zdecydowano się na tak dużą ekipę. Impreza jest blisko i to świetna okazja, by sprawdzić możliwości szerokiej rzeszy młodzieży. W polskiej LA następuje zmiana pokoleniowa, bowiem rutyniarze, wielce utytułowani zawodnicy powoli będą schodzić z areny, zaś młodzi mają okazję sprawdzić się w ważnej imprezie. Oczywiście, można od razu powiedzieć, że młodzi mają swoje mistrzostwa - młodzieżowe czy juniorów. W moim przekonaniu jednak powinni startować w „dorosłych” zawodach, bo to jest zupełnie inna bajka. Mistrzostwa Europy są niemal po sąsiedzku i warto, by młodzi mogli się sprawdzić w tak ważnej imprezie. Jasne, że każdy chciałby wygrywać, ale najważniejsze, by zdobywali doświadczenie. Oni muszą w takich zawodach się „otrzaskać” i, w moim przekonaniu, nie szkodzi, że będą przegrywali. No, ale w kolejnych zawodach będą mocniejsi. Na własnej skórze właśnie tego doświadczyłem. Gdy jako młody trener pojechałem na zawody rangi mistrzowskiej, to jakby mnie ktoś walnął obuchem w głowę. A potem było już znacznie lepiej. Jedzie szeroka grupa zawodniczek i zawodników, ale dobrze się stało, że razem z nimi jadą trenerzy, którzy mogą zobaczyć imprezę i wyciągnąć wiele wniosków dla siebie.
Czy jednak czołówka europejska nie uciekła nam za daleko?
- W Europie w sumie nie wyglądamy najgorzej, bo wystarczy wspomnieć drużynowe mistrzostwa Europy, gdzie ostatnimi czasy meldowaliśmy się na wysokich miejscach. Oczywiście Brytyjczycy, Niemcy czy Francuzi może nam nieco uciekli, ale generalnie nie jest tak źle. Gdy jednak naszą lekkoatletykę porównamy ze światem, to już wyglądamy przeciętnie. Świat nam śmignął i to nie ulega wątpliwości. Jeszcze nie tak dawno przekonywałem, że należy inwestować w sporty indywidualne, bo gry zespołowe same się obronią. Mamy wiele programów wsparcia dla lekkoatletycznej młodzieży, ale nic z tego nie wynika. Przede wszystkim wydaje się, że selekcja mocno szwankuje i stąd mamy później kłopoty. To jednak rozważania na inna okazję.
Ilu medali możemy się spodziewać podczas tej imprezy?
- Prezes PZLA Sebastian Chmara nie tak dawno mówił o siedmiu czy nawet dziewięciu medalach. To jednak niezwykle optymistyczna prognoza. Jeżeli wykorzystamy połowę tych szans, trzeba będzie być zadowolonym. Naszym atutem nadal będą młociarze, bo startuje ich aż czterech. Nie możemy zapominać o Anicie Włodarczyk, bo ona potrafi się skoncentrować na najważniejszych imprezach. Natalia Bukowiecka broni tytułu i w tym roku biega coraz szybciej. Maria Żodzik w wzwyż miałaby szansę na podium, ale słyszałem o jakimś urazie. Nie możemy zapominać o Ewie Swobodzie, która ciągle goni za rekordem kraju. Może właśnie na Wyspach uśmiechnie się do niej szczęście. Płotkarka Pia Skrzyszowska również powinna być na podium. Szybko na średnich dystansach biega Klaudia Kazimierska, ale tutaj konkurencja jest spora i boję się, że rywalki mogą okazać się lepsze. Panowie też mają kilka szans. Mamy prawo oczekiwać dobrego występu na wysokich płotkach, choć to konkurencja loteryjna. Ubolewam, że nie mamy przedstawiciela na niskich płotkach, zaś od startu Marka Plawgi upłynęło już sporo czasu i nie potrafimy się dochować biegacza, który byłby w stanie powalczyć z najlepszymi w Europie. Powinniśmy się liczyć w sztafetach, tak więc tych medali może się trochę nazbierać.
A czy możemy liczyć na jakieś niespodzianki?
- Maksymilian Szwed, jeszcze młodzieżowiec, szybko biega na 400 metrów, ale wydaje się, że na swoją szansę musi jeszcze poczekać. Ma on zadatki na wynik poniżej 44,5 sek, ale musi dojrzeć i nabrać doświadczenia w biegach turniejowych. Stawiam na biegaczy na 800 metrów - Maciej Wyderka, Bartosz Kitliński czy Filip Ostrowski mają spore szanse na podium. Jeden z nich powinien się tam znaleźć i wówczas byłaby to miła niespodzianka. Te mistrzostwa będę obserwował jako kibic z myślą o igrzyskach olimpijskich w Los Angeles za dwa lata. Wbrew pozorom pozostało już do nich niewiele czasu.
Rozmawiał
Włodzimierz Sowiński
Jan Widera z uczuciem lekkiego niepokoju czeka na europejski czempionat... Fot. Łukasz Sobala / Press Focus
