W cieniu wielkiej historii

Granie z Fenerbahce to jedyne w swoim rodzaju przeżycie. Mogą coś o tym powiedzieć kibice obu stron.

Mariusz (z prawej) i Maciek pojechali do Stambułu na mecz z Fenerbahce... autostopem! W tle Błękitny Meczet. Fot. Michał Zichlarz

Zabrzańska „Torcida”, a więc najbardziej zaangażowana grupa fanów 14-krotnego mistrza Polski, wynajęła aż trzy samoloty, żeby w silnej grupie wylecieć nad Bosfor. We wtorek na 47-tysięcznym Sükrü Saracoglu Stadium było blisko tysiąc kibiców Górnika!

Przejechali całą Europę!  

Dwójka z nich, 33-letni Mariusz i 21-letni  Maciek, wyjechali z Zabrza do 15-milionowego Stambułu… stopem w poprzedni poniedziałek. Podróż zajęła im tydzień, ale – jak podkreślili – było warto, a wszędzie mogli liczyć na pomoc. Jechali z kierowcami z Rumunii, Kirgistanu, oczywiście też z Polski. W zatrzymywaniu pojazdów pomagała… piłka, którą w przerwach odbijali, czekając na podwózkę.

Kibice Górnika już w południowych i we wczesnopopołudniowych godzinach gromadzili się w centrum miasta, w jego europejskiej części nieopodal Hagii Sofia, czyli Świątyni Mądrości Bożej. To jeden z ważnych chrześcijańskich kościołów zmieniony przez Turków w meczet, a teraz od lat remontowany. Naprzeciwko stoi Błękitny Meczet, który swoją architekturą, wielkością i wykończeniem miał przyćmić chrześcijańską świątynię. Wewnątrz do wzięcia Koran, a także informacje na temat islamu w wielu językach, w tym po polsku. Książeczki i broszurki do wzięcia za darmo.

Fani zdobywcy Pucharu Polski przed meczem marzyli o remisie, zastanawiali się, czy w zespole gospodarzy zagrają pozyskani Nathan Ake i w ostatnich dniach Mason Greenwood, licząc na to, że naszpikowany gwiazdami rywal zlekceważy ich zespół. W gazetach pełno informacji na temat spotkania. Trener F. Bahce – bo taką pisownię stosują tureckie periodyki – przestrzegał jednak przed jakimkolwiek bagatelizowaniem przeciwnika. – Nie ma mowy, żeby ktoś kogoś zlekceważył. Wiemy, o co gramy – mówił przed spotkaniem 65-letni Ismail Kartal, który z klubem z dzielnicy Kadikoy związany jest od początku lat 80., najpierw jako zawodnik, a potem trener – teraz jest nim już po raz czwarty.

Ma swój pomnik

Miejsce rozegrania spotkania, czyli dzielnica Kadikoy, to azjatycka część miasta. Przeprawa wodnym promem na drugą, europejską część to pół godziny i 60 lirów – niecałe 5 złotych. To najludniejsza część wielomilionowego Stambułu, liczy prawie pół miliona osób. Wokół stadionu od poniedziałku mnóstwo policji. Jak mówią miejscowi, tak jest zwykle i mecz nie ma tutaj znaczenia. Spotykam jednego z kibiców Fenerbahce. – Jestem z Niemiec, ale kibicuję Fener. Przyjechałem do rodziny do Samsun, a teraz jestem na meczu. Czy kibice Górnika muszą się obawiać? Nie, nie ma czego – podkreślał, ale zaznaczał, że z powodu odległości aż tak często na Chobani Stadium Fenerbahce Sükrü Saracoglu (nazwa sponsorska) nie bywa.

Przed stadionem obowiązkowo pomnik Mustafy Kemala Ataturka, twórcy nowoczesnej Turcji, kogoś takiego jak u nas Józef Piłsudski, a także czterech zawodników, w tym legendarnego napastnika Leftera Kücükandonyadisa (Grek z pochodzenia). To strzelec dwóch goli dla Turcji w finałach MŚ 1954, z których ten przeciwko Korei Południowej był numer 400 w historii mundiali. To także pierwszy zawodnik znad Bosforu, który zagrał w lidze zagranicznej, we Fiorentinie, a potem w Nice na początku lat 50. Dla F. Bahce zdobył 423 bramki w 615 meczach.

Tak to w cieniu wielkiej historii odbyło się we wtorek pierwsze z dwóch spotkań w II rundzie eliminacji Ligi Mistrzów.

Michał Zichlarz, Stambuł

Pomnik legendarnego napastnika Leftera Kücükandonyadisa stoi przed stadionem Fenerbahce od 2009 roku. Fot. Michał Zichlarz


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się