W cieniu dramatu
Piast wyszarpał remis w doliczonym czasie i po raz pierwszy w tym sezonie stracił mniej niż dwie bramki.
Leandro Sanca (przy piłce) strzelił trzecią bramkę w sezonie i już wyrównał swój dorobek z zeszłego sezonu. Fot. PAP/Art Service
Gra wznowiona, trybuna opuszczona
Po kilku minutach piłkarze zeszli do szatni, a na boisko wrócili po ponad godzinie. Najbardziej zagorzali kibice gospodarzy, na znak protestu przeciwko kontynuowaniu meczu w tych przykrych okolicznościach, podjęli decyzję o opuszczeniu trybun. Początkowo oglądali spotkanie pod płotem, ale po chwili wyszli w ogóle ze stadionu. Z kolei przyjezdni z Warszawy zdjęli wszelkie flagi i nie prowadzili dopingu. Już po zakończeniu spotkania rzecznik gliwickiego klubu, Kajetan Piotrowski, przekazał, że kibic został przetransportowany do szpitala.
W takich okolicznościach dograno spotkanie, ale ci, którzy zostali, nie mogli narzekać. Piłkarze Piasta wyszli na boisko z większą energią. Ta była już widoczna od początku drugiej połowy. Trener Daniel Myśliwiec reagował zmianami i jeszcze bardziej próbował pobudzić swoich zawodników, którzy mieli jedną bramkę do odrobienia.
Już bowiem na początku spotkania Rafał Augustyniak rzutem z autu posłał piłkę w pole karne, a w tłoku najlepiej odnalazł się Łukasz Zjawiński, który głową umieścił futbolówkę w siatce. Dla 25-latka to już trzeci gol w barwach Legii.
Pomógł rykoszet
Oba zespoły nie stworzyły zbyt wielu sytuacji. Jednak gdy wydawało się, że gospodarze zanotują trzecią porażkę z rzędu, z pomocą przyszedł im… Augustyniak. Leandro Sanca uderzył na bramkę, ale piłka odbiła się jeszcze od pleców warszawskiego defensora i zmyliła bramkarza. Piast po raz pierwszy w tym sezonie nie stracił więcej niż dwóch bramek.
– Biorąc pod uwagę okoliczności tego meczu myślę, że musimy uszanować ten wyrwany remis. W drugiej połowie rozkręcaliśmy się z minuty na minutę. Ten moment przerwania rywalizacji był bardziej na naszą niekorzyść, ale dobrze weszliśmy w te 20 minut, które dogrywaliśmy. Dalej robiliśmy swoją robotę, naciskaliśmy i to przyniosło efekt. Chciałbym pochwalić moją drużyną za charakter, bo to dzięki niemu wyrwaliśmy ten jeden punkt. Tym meczem chciałbym zacząć budować, bo być może potrzebowaliśmy takiego punktu zwrotnego – powiedział po meczu kapitan Piasta, Jakub Czerwiński.
Miłosz Cebo
OCENA MECZU ⭐⭐
◼ Piast Gliwice – Legia Warszawa 1:1 (0:1)
0:1 – Zjawiński, 7 min (głową, asysta Augustyniak), 1:1 – Sanca, 90+5 min (asysta Lima)
PIAST: Gril 3 – Twumasi 4, Czerwiński 5, Rivas 5, Fikaj 4 (56. Lewicki 3) – Lokilo 3 (56. Lima 5), Leśniak 2 (56. Boisgard 5), Łabojko 5, Vallejo 3 – Ntamack 3 (90. Katsantonis niesklas.), Sanca 6. Trener Daniel MYŚLIWIEC. Rezerwowi: Mendes-Dudziński, Borowski, Felix, Kucharski, Maziarz, Mucha, Pitan.
LEGIA: Hindrich 5 – Piątkowski 5, Augustyniak 4, Deziel Jr 5 – Wszołek 3 (57. Reca 4), Sevcik 4 (81. Urbański niesklas.), Arreiol 4 (81. Szymański niesklas.), Kapustka 4, Vinagre 5 (90+1. Chodyna niesklas.) – Zjawiński 6 (81. Rajović niesklas.), Adamski 4. Trener Marek PAPSZUN. Rezerwowi: Brkić, Arsenić, Kuchta, Mikanowicz, Przybyłko, Szczepaniak.
Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń) – 5. Sędzia VAR Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzów 7008. Czas gry 101 min (46+55). Żółte kartki: Juande (50. faul), Lima (90+10. faul), Katsantonis (90+10. niesportowe zachowanie) – Deziel (42. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| PIAST | LEGIA | |
| 59 | posiadanie piłki | 41 |
| 14 | strzały | 13 |
| 3 | strzały celne | 3 |
| 4 | rzuty rożne | 6 |
| 10 | faule | 4 |
| 0 | spalone | 2 |
| 3 | żółte kartki | 1 |
