Układanie puzzli
Siłownia, dwa razy dziennie zajęcia na lodzie, test-mecze, a po nich kolejne wizyty na „siłce” – taki standard obowiązuje w drużynie brązowych medalistów z Sosnowca.
Aron Chmielewski optymistycznie patrzy w ligową przyszłość Zagłębia. Fot. Press Focus
ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC
Najpierw była tradycyjna rozgrzewka, a po kwadransie intensywna praca w siłowni przez prawie godzinę. Żelastwo fruwało w powietrzu, choć sztanga była różnie obciążona. Młodzież miała nieco mniejsze ciężary niż klubowi mocarze. Były ćwiczenia rozciągające oraz praca z gumami. Wszystko odbywało przy muzyce, a nad całością czuwał trener przygotowania motorycznego, Mateusz Araszkiewicz. Potem były szybkie przenosiny do szatni i wyjazd na lód. Jako pierwsi na nim pojawili się bramkarze, a potem dołączyła reszta. Po godzinie intensywnych zajęć powrót do szatni i chwila oddechu, zaś kolejna porcja treningowa na lodzie po południu. - Pracujemy ciężko jak górnicy i oby tylko przełożyło się na postawę na lodzie – z uśmiechem wyszeptał do ucha jeden z bardziej doświadczonych hokeistów ECZD Zagłębia Sosnowiec.
Wszystko pod kontrolą
W czasie letnich przygotowań tylko część zespołu trenowała pod kierunkiem trenera Araszkiewicza, zaś pozostali, wedle określonego planu, w miejscach zamieszkania. Potem były urlopy, a po nich tydzień zapoznawczy, by przyzwyczaić organizmy do wysiłku. Były również badania na katowickiej AWF i wyniki są już znane.
- Nie będę wdawał się w szczegóły i nie powiem, ilu było prymusów, bo przecież nie o to chodzi – uśmiecha się Araszkiewicz. - Wiemy, jak mamy pracować i kto jakie powinien mieć obciążenia. Najważniejsze: startujemy z wyższego pułapu niż w poprzednim roku. W minionym sezonie, poza jedną kontuzją mięśniową, nie mieliśmy żadnych problemów, a to oznacza, że zawodnicy pod względem fizycznym i mentalnym byli odpowiednio przygotowani. Uważam, że psychika odgrywa nawet większą rolę niż motoryka. Pełna koncentracja sprawia, że zawodnik przewiduje zagrożenie i unika ostrych starć, a co za tym idzie kontuzji. Tak intensywnie będziemy trenowali do startu ligowego, choć staram się nie przeholować, bo efekt będzie odwrotny. Praca w siłowni to puzzle, które muszą pasować do całej układanki, bo najważniejsza jest praca na lodzie i o to dbają trenerzy Mattias Lehtonen, Mikołaj Łopuski i John Murray. Na razie nie ma co luzować, bo widzę pełne zaangażowanie. Wiemy jedno: chcemy swoim poziomem dorównać do najlepszej drużyny z poprzedniego sezonu, GKS-u Tychy. Nie wiem, czy nam się uda, ale to jest nasz cel.
Sztuka trenerska
Zagłębiowska kadra jest szeroka i trenerzy mają do dyspozycji pięć formacji, więc rywalizacja na poszczególnych pozycjach jest interesująca. Grupa młodych zawodników wcale nie zamierza odpuszczać liderom. Teraz cała sztuka trenerska polega na tym, by z tej kadry stworzyć zespół odpowiedniej jakości.
- Taki właśnie jest plan, bo w tym sezonie poprzeczka dla nas została zawieszona wysoko – mówi Mikołaj Łopuski. - Mamy jasny cel i wybraliśmy takich zawodników, którzy takim zadaniom mają sprostać. Wiemy, co mamy zrobić, by wygrywać w meczach o najwyższą stawkę. Na razie pracujemy intensywnie nad formą i mamy siedem test-meczów. Skala trudności będzie wzrastała. Mamy szkielet drużyny i pomysł na każdego zawodnika, jaką rolę ma odgrywać w drużynie. Na razie robimy przymiarki w poszczególnych formacjach, bo mamy jeszcze trochę czasu do ligowej inauguracji. Chodzi o to, by zawodnicy dobrze czuli się w swoich rolach, by odnaleźli się w danej formacji i wykonali swoją pracę na sto procent. Cieszy mnie, że młodzi entuzjastycznie podeszli do swojej pracy, podjęli rywalizację i pokazują swój potencjał. Mamy charakternych chłopaków, bo już teraz widzę, że na pierwszym miejscu stawiają dobro drużyny. To szalenie ważne, by jedność była na lodzie i poza nim. Chcemy się wszyscy wspierać i dążyć do jak najlepszego wyniku.
Papier nie gra
Działacze ECZD Zagłębia byli najbardziej aktywni na rynku transferowym. - Gdy patrzymy na kadrę, to wydaje się silniejsza niż w poprzednim – zagaduję jednego z liderów zespołu, Arona Chmielewskiego.
W odpowiedzi słyszę: - Z doświadczenia wiem, że papier nie gra na lodzie. A po chwili dodaje: - Niewątpliwie jakość zespołu wzrosła, bo przyszło kilku wartościowych zawodników. Wszyscy jesteśmy bogatsi o doświadczenia z poprzedniego sezonu. Ciągle jesteśmy głodni sukcesu i dlatego teraz ciężko pracujemy, by na końcu sezonu być sytym. By tak się stało, trzeba mieć odpowiednią atmosferę zarówno na lodzie, jak i w szatni. Mamy odpowiednią jakość treningów, zaś o chemię w zespole dbają trenerzy. Dotychczasowe mecze kontrolne napawają optymizmem, choć ostatnio przegraliśmy w Liptovskim Mikulašu, bo nie dojechaliśmy na mecz w 1. tercji, za to w kolejnych byliśmy lepsi. Wyciągnęliśmy wnioski i, mam nadzieję, drugiej takiej odsłony nie będzie.
W czwartek ECZD Zagłębie spotka się z pierwszoligowym Frydkiem Mistkiem (18.00), zaś w sobotę około 18.30 w Zamku Sieleckim zespół zaprezentuje się kibicom. Wcześniej przedstawią się żeńska drużyna piłki nożnej Czarnych Sosnowiec oraz koszykarze Zagłębia.
Włodzimierz Sowiński
