Twierdza Kraków
Angel Rodado strzelił pierwszego gola w ekstraklasie, a jego drużyna znów wygrała przed własną publicznością.
Jeżeli ktoś się zastanawiał, czy Angel Rodado potrafi strzelać także w ekstraklasie, to dostał odpowiedź. Fot. Michał Kędzierski/PressFocus
Fantastyczny doping kibiców pomógł gospodarzom obronić po przerwie skromne prowadzenie. Wisła przystąpiła do meczu bez klasycznej „szóstki”. Drobny uraz wykluczył Marca Carbo, który przed pierwszym gwizdkiem odebrał pamiątkową koszulkę za 100 występów, a po rozczarowującym występie w Gliwicach miejsce w składzie stracił James Igbekeme. Carbo wkrótce ma wrócić do gry, lecz klub nadal szuka defensywnego pomocnika.
Straszy także w ekstraklasie
Wczoraj w środku zagrali Kacper Duda i Julius Ertlthaler. Austriak, a także Angel Rodado po raz pierwszy po awansie wyszli w podstawowej jedenastce. A król strzelców 1. ligi po niespełna kwadransie cieszył się z debiutanckiego gola w ekstraklasie. Hiszpan przejął piłkę po zablokowanym uderzeniu Jakuba Krzyżanowskiego i poprawił z 20 metrów. Rafał Leszczyński rzucił się w prawo, ale nie dał rady - zmyliło go odbicie od Marcusa Haglinda-Sangre.
Krakowianie cieszyli się z prowadzenia tak długo, jak sami czekali na otwierające trafienie. Prosili się o remis. Oddali piłkę i nie radzili sobie z pressingiem. Duda podawał zbyt krótko, w środku odebrał Dani Pacheco i rzucił piłkę za plecy obrońców. Said Hamulić dobrze przyjął, a potem wykończył po dalszym słupku. Reakcja skarconych gospodarzy była najlepsza z możliwych. Znów zaczęli grać, było dużo walki w polu rywali. Alan Uryga zgrał głową, Jordi Sanchez ograł Haglinda-Sangre (oj, to nie był jego najlepszy wieczór...) i znów wprowadził w ekstazę 33 tysięcy kibiców.
Emocje do końca
W dwóch pierwszych meczach beniaminek źle zaczynał, ale z czasem się rozkręcał. Tym razem początek był o niebo lepszy, natomiast po zmianie stron warunki dyktowali przyjezdni. Zawodnicy z Małopolski byli nerwowi, a przez to czasem niedokładni. Nie potrafili też utrzymać piłki, np. Sanchez, i z dystansu szczęścia próbował Hamulić. Piłka leciała w środek i Marcel Łubik przeniósł ją nad poprzeczką. Bliżej końca uratowała go poprzeczka po główce Marcina Kamińskiego.
Michał Knura
OCENA MECZU HHH
◼Wisła Kraków – Wisła Płock 2:1 (1:0)
1:0 – Rodado, 14 min (bez asysty), 1:1 – Hamulić, 28 min (asysta Pacheco), 2:1 – Sanchez, 36 min (asysta Uryga)
WISŁA K.: Łubik 6 – Lelieveld 5, Uryga 6, Maisonneuve 6, Krzyżanowski 5 – Duda 5 (89. Omić nieklas.), Ertlthaler 6 – Duarte 5 (74. Mikulec niesklas.), Rodado 6 (73. Igbekeme niesklas.), Bożić 4 (64. Kuziemka 5) – Sanchez 6. Trener Mariusz JOP. Rezerwowi: Letkiewicz, Guillemenot, Youan, Grujczić, Pławiński, Kutwa, Biedrzycki.
WISŁA P.: Leszczyński 5 – Haglind-Sagre 3, Kamiński 6, Flis 5 (46. Karamarko 5) – Rogelj 5, Radwański 6, Pacheco 5 (60. Savvidis 6), Kun 5 (60. Gallapeni 5) – Jimenez 5 (57. Prszir 5), Kobacki 5 (69. Kuczko 5) – Hamulić 6. Trener Adam MAJEWSKI. Rezerwowi: Burek, Wadas, Pomorski, Jurić, Hiszpański, Sekulski.
Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa) – 3. Sędzia VAR Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Czas gry – 96min (46+50). Widzów 33000. Żółte kartki: Uryga (81. faul) – Haglind-Sagre (34. faul), Prszir (88. faul).
MÓWIĄ LICZBY
KRAKÓW PŁOCK
49 posiadanie piłki 51
12 strzały 22
4 strzały celne 7
4 rzuty rożne 10
0 spalone 3
19 faule 7
1 żółte kartki 2
