Turpizm w wersji chorzowskiej

Kiedy Ruch gra dobrą piłkę... nie wygrywa. Może więc powinien grać po prostu brzydko?

Każdy chce oglądać ładny futbol, ale zawsze ładny futbol daje trzy punkty. Fot. Marta Badowska / Press Focus

RUCH CHORZÓW

Trener i kapitan mówili jednym głosem. – Rozegraliśmy dwa bardzo fajne mecze z Bruk-Betem i Miedzią, ale mieliśmy z nich zero punktów. A w Rzeszowie, grając gorzej, zdobyliśmy trzy punkty – to słowa Waldemara Fornalika, którym wtórował Szymon Szymański. – Nie mieliśmy aż tylu sytuacji, ale cieszę się, że chociaż jedną udało się zamienić na bramkę. Najważniejsze są punkty. W pierwszych kolejkach graliśmy wyśmienicie, a nie punktowaliśmy. Całego sezonu nie da się zagrać genialnie. Zawsze trafi się słabszy dzień i taki mieliśmy w Rzeszowie – zaznaczył kapitan.

Kibice Niebieskich drżeli zarówno w meczu z Lechią, jak i ze Stalą. Gdańszczan udało się „ukłuć” w ostatniej akcji przed końcowym gwizdkiem. Rzeszowian – po karnym, choć powtórzonym, bo przecież Szymański za pierwszym razem nie trafił, ale poszczęściło mu się, że bramkarz wyskoczył przed linię. – Szczęśliwie ten karny był powtórzony i udało się go zamienić na bramkę – mówił kapitan, który nie myślał o tym, aby zrezygnować z powtórki i oddać komuś futbolówkę. – Widziałem, że chłopaki we mnie wierzyli, trenerzy też, cała drużyna. Chciałem uderzać i super, że się udało – podkreślił Szymański. Co by było, gdyby nie „jedenastka”? Nie wiadomo, bo gra Ruchu była... słabawa – ale i tak lepsza niż Stali. – To na pewno nie był nasz najlepszy mecz – nie krył Szymański, a nieco bardziej bezpośredni był trener Fornalik. – Nie był to nasz najlepszy mecz w tej rundzie. Szwankowało u nas utrzymanie piłki, szwankowało kreowanie sytuacji. Strzelony gol spowodował, że niepotrzebnie się cofnęliśmy – analizował doświadczony szkoleniowiec.

Może więc to jest metoda? Może więc trzeba postawić na skrajny pragmatyzm, który – co nie jest tajemnicą – w Betclic 1. Lidze sprawdza się lepiej niż ładne granie. Wisła Kraków dużo czasu potrzebowała na to, żeby to zrozumieć... Często więc bardziej opłaca się zrezygnować z art deco i wybrać turpizm – styl wprowadzający do dzieł elementy brzydoty czy kalectwa. A że w wydaniu piłkarskim będzie się to oglądać znacznie trudniej... Znów pojawi się odwieczny dylemat, co jest dla kibica lepsze? – Sztuką jest wygrać 1:0 po takim meczu, a nie 4:0 czy 5:0, gdy gra się super. Cieszy drugie zwycięstwo i drugie zero z tyłu – podsumował kapitan Szymon Szymański.

Piotr Tubacki

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się