Trzynastka niekoniecznie szczęśliwa
Jakub Kamiński na debiut ligowy na Estadio da Luz wciąż czeka.
Jakub Kamiński (drugi z prawej) fetował z kolegami wysoką wygraną w Lidze Europy, ale w Primeira Liga jeszcze nie zagrał. Fot. instagram.com/jakub.kaminski
PORTUGALIA
Najpierw było 38, potem 7 – to w Lechu. Po przeprowadzce do Bundesligi wybrał sobie 16 – wzorem swego idola, Jakuba Błaszczykowskiego. Na Estadio da Luz ten numer na koszulce – bo o tym mowa – nosi już trzeci sezon Manu Silva, defensywny pomocnik. Jakub Kamiński, podpisując umowę z Benficą, wybrał więc „trzynastkę”, towarzyszącą mu w występach w reprezentacji narodowej. W Lizbonie jendak na razie ten numer wielkiej radości mu nie przynosi...
Orły zaczęły ligowy sezon... po prostu źle; wielu komentatorów nazwało kompromitacją ich mecz z beniaminkiem, Academico Viseu. Jeśli pozostalibyśmy jeszcze na chwilę przy liczbach, opierając się wyłącznie na nich trzeba by założyć, że gospodarze wygrali wysoko (27-7 w strzałach, 11-5 w celnych, 10-2 w rożnych). Tymczasem skończyło się na remisem: nowicjusz dwukrotnie odpowiedział na trafienia gospodarzy!
Nazwiska Polaka próżno szukać w meczowym protokole. To znaczy... jest, ale wyłącznie wśród zawodników rezerwowych. O ile w czwartek, w pierwszym starciu III rundy kwalifikacji Ligi Europy powąchał murawę przez sześć minut, o tyle teraz przesiedział cały mecz na ławce rezerwowych. Na „jego” pozycji – już po raz kolejny – zagrał zaś Gianluca Prestianni. To ten, o którym trener Marco Silva mówił parę dni temu w samych superlatywach („Zaczął pracować w sposób, który lubię u piłkarzy”). Argentyńczyk w niedzielny wieczór przekazał szkoleniowcowi kolejne argumenty za tym, by właśnie jemu dawać miejsce w jedenastce: przy pierwszym trafieniu asystował, drugiego gola zdobył sam. „Kamyk” musi więc na ligowy debiut w Primeira Liga poczekać. Być może jednak zobaczymy go na murawie w czwartek w Szkocji: Benfica pierwszy mecz z Hearts wygrała 6:1, więc w rewanżu niekoniecznie posłać musi do boju tymczasowy „pierwszy garnitur”.
Na ławie mecz na Estadio da Luz zaczął też Dominik Steczyk. W polskich ligach niczym szczególnym się nie zapisał, za to w portugalskiej ekstraklasie zadebiutował wcześniej niż Kamiński! W 77 min zastąpił autora jednej z bramek dla Academico, Andre Clovisa.
W ekipie Rio Ave zabrakło na murawie borykającego się z bólem pleców bramkarza Cezarego Miszty, a jego zespół – od 47 minuty w osłabieniu - przegrał po rzucie karnym dla Gil Vicente, podyktowanym w 87 minucie.
(DaL)
Primeira Liga
1. kolejka: Gil Vicente – Rio Ave 1:0, Moreirense – Sporting Braga 2:2, Benfica – Academico Viseu 2:2
