TRZY PYTANIA DO...
LAUTARO MARTINEZA, zdobywcy gola dającego Argentynie awans do finału mistrzostw świata
Tak wygląda człowiek, który zapewnił Argentynie awans do gry o złoto. Fot. PAP / EPA
1. Jakie są w panu emocje po tym, jak zdobył pan bramkę na 2:1?
– Tego gola sobie wyśniłem, przysięgam. Dziś przed meczem powiedziałem Alexisowi Mac Allisterowi, że zdobędę bramkę. Powiedziałem mu, że wejdę na boisko i wygramy. Uwierzyłem w to i tak właśnie się stało. Enzo Fernandez też zdobył pięknego gola… Ta drużyna za każdym razem pokazuje, że jest twarda, że walczy do końca.
2. Jak to jest możliwe, że znów, podobnie jak w meczu z Egiptem, odrobiliście straty w końcówce meczu i ostatecznie odnieśliście zwycięstwo?
– Anglicy zmęczyli się, bo pressowali nas przez 60 minut, a po tym zabrakło im paliwa. To zaczęło się, gdy zdobyli bramkę. Wówczas wycofali się i dali nam swobodę w poruszaniu się z piłką. Zaczęliśmy szukać przestrzeni na skrzydłach i to pozwoliło nam na zdobycie dwóch goli. W ten sposób po niecałych czterech latach znów jesteśmy w finale mistrzostw świata i będziemy walczyć o obronę tytułu.
3. Przed wami finał, bronicie tytułu mistrzowskiego. To zadanie jeszcze trudniejsze niż w Katarze?
– Zagramy z Hiszpanią, drużyną o ogromnych umiejętnościach, która nie przegrała od 37 meczów. To zespół pełen znakomitych piłkarzy. Musimy odpocząć przed meczem, ale też nacieszyć się tym, co do tej pory osiągnęliśmy, bo dotarcie do finału było trudnym zadaniem. Czujemy dumę z poświęcenia, jakie każdy z nas wnosi. Robimy to po to, żeby cały czas utrzymywać wysoki poziom, żeby czuć głód rywalizacji, żeby nieustannie się rozwijać.
