Trzeba zwalczać demony!

Mocno podzielone były głosy obserwatorów piątkowej inauguracji sezonu na temat „Man of the match”.

Ależ odlot Lucjana Zielińskiego: gol i dwie asysty! Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

POLONIA BYTOM

Swoich zwolenników miał oczywiście autor dubletu, Kamil Wojtyra. Inni wskazywali na dynamicznego Konrada Andrzejczaka, którego trafienie na 3:2 wyrwało Polonistów z boiskowego marazmu.  Widać było, że klątwa spotkania z ŁKS-em dała znać o sobie – trener Konrad Gerega na pomeczowej konferencji odwoływał się do scenariusza z wiosny (od 2:0 do 2:3).  Brawa dla chłopaków, że przetrzymali ten moment – dodawał. Spora w tym zasługa Kamila Orlika, który dał bardzo mocną zmianę – to też jeden z kandydatów do miana MVP (choć zagrał tylko pół godziny).

Liczby też się liczą

Zdecydowanie jednak numerem jeden w bytomskiej ekipie był – według nas – Lucjan Zieliński. To on otworzył wynik – choć wielu obserwatorów przypisało tę bramkę obrońcy gości, Ołeksandrowi Azaćkyjowi, a potem asystował przy dwóch kolejnych golach gospodarzy.  Fajny początek sezonu, będzie mnie meganapędzać – cieszył się 28-letni wahadłowy Bytomian. Tym jednym występem niemal wyrównał swe osiągnięcia z... całego minionego sezonu! Zebrał w nim dwa gole i dwie asysty, co zdecydowanie nie odzwierciedlało jego roli w drużynie.  Na tę sumę okazji, jaką wykreowałem, liczby były zdecydowanie za małe – oceniał Zieliński. W tej rundzie zakładam sobie wyższe cele!  podkreślał z mocą. Że stać go na ich realizację, pokazuje jego przeszłość. W sezonie 2023/24 w barwach Polonii na boiskach drugoligowych nazbierał sześć trafień i cztery asysty, a jeśli komuś mało, przywołajmy jeszcze rozgrywki o rok wcześniejsze. Jako zawodnik MKS-u Kluczbork zdobył w 3. lidze 16 goli i okrasił je 8asystami, mając tym samym prawie 45-procentowy udział we wszystkich trafieniach ligowych drużyny z Opolszczyzny. Krótko mówiąc – potencjał jest!

6:5? Czemu nie!

Polonia w piątkowy wieczór z jednej strony była kreatywna w ofensywie; z drugiej – mocno rozkojarzona w destrukcji.  Błędy w obronie niskiej – tak trener Gerega definiował przyczyny trzech trafień rywali (rzut karny dla nich też podyktowany został po stracie piłki przed „szesnastką”). Zieliński ma jednak własne spojrzenie na tego typu boiskowe widowiska. – Jestem zawodnikiem ofensywnym, więc zawsze cieszyć mnie będzie strzelanie bramek – zaznaczał.  Stracimy pięć bramek? Może być; pod warunkiem, że sami strzelimy sześć!  mówił z uśmiechem, a bytomscy kibice pewnie przytaknęliby mu ochoczo.

Poradnik pozytywnego myślenia

W piątek też gorąco dziękowali swym ulubieńcom za stworzone widowisko. Choć – jak już zauważyliśmy – Poloniści stresów swym fanom nie oszczędzili.  Każdy z nas tak bardzo chciał tych trzech punktów, że pojawiła się nerwowość. Chylę czoło przed chłopakami z ławki, bo dali megajakość i podtrzymali mecz!  komplementował kolegów Lucjan Zieliński.  Również dzięki nim po golu rywali na 2:2 szybko się podnieśliśmy, choć mnie już przeleciała przez głowę myśl o powtórce z ŁKS-u... tu Bytomianin też nawiązywał do feralnej potyczki. Z miejsca jednak włączał tryb z „poradnika pozytywnego myślenia”.  Trzeba zwalczać demony w głowie!  zadeklarował.  A wtedy z meczu na mecz będzie lepiej!

Kolejna okazja do potyczki z owymi demonami – już w piątek. O 18.00 Polonia zagra na wyjeździe z... ŁKS-em!

Dariusz Leśnikowski

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się