Trzeba słuchać kibiców

Wystarczyło nie zabrać na mecz Kacpra Przybyłki, żeby Odra pokazała ofensywną siłę i wygrała w Głogowie.

Maksymilian Pingot (z numerem 55) strzelił jedynego gola w meczu kończącym 2. kolejkę. Fot. Gleb Soboliev/Press Focus

W porównaniu z przegranym i bezbarwnym występem Opolan na inaugurację sezonu ich trener Łukasz Tomczyk dokonał dwóch zmian w składzie. W jedenastce na mecz z Chrobrym nie zmieścili się Marcin Staś i Kacper Przybyłko. Ba, ten drugi - doświadczony napastnik, nie został nawet wpisany do meczowej kadry. Kibice Niebiesko-czerwonych taki manewr sugerowali już od dawna i nieustannie się dziwili, dlaczego urodzony w Niemczech i ograny na międzynarodowych boiskach, ale zupełnie bezproduktywny ostatnimi czasy zawodnik ciągle występuje w koszulce z herbem Opola...

O tym, że mieli rację, można się było przekonać już w pierwszym kwadransie. W jego trakcie Opolanie – choć w spotkaniu z Arką oddali zaledwie 2 celne strzały – przekroczyli normę o 150 procent, a najważniejsze, że jedno z tych trzech celnych uderzeń dało prowadzenie. W 9 minucie, gdy Głogowianie grali w osłabieniu, bo za linią boczną opatrywany był kapitan gospodarzy Robert Mandrysz, który w starciu z Michałem Feliksem rozbił głowę - goście wykorzystali przewagę liczebną. Długo rozgrywali piłkę po seryjnie bitych stałych fragmentach gry, aż wreszcie Tomasz Gajda sprzed pola karnego dograł na 8. metr. Tam Maksymilian Pingot przyłożył stopę do futbolówki i pokonał Krzysztofa Bąkowskiego, ustalając – jak się okazało – wynik meczu.

Na tym się jednak nie skończyło, o czym świadczą liczby, z jakimi zespoły schodziły na przerwę. Przyjezdni mieli siedem strzałów, z których trzy były celne, oraz sześć rzutów rożnych. Gospodarze, którzy w pierwszej kolejce wygrali 5:1 ze Stalą w Rzeszowie, tym razem przed własną publicznością we wszystkich tych rubrykach po 45 minutach nie mieli nic!

W przerwie jednak Łukasz Becella znalazł klucz do otwarcia wszystkich kont ofensywnych. Krwawiący i zmieniający ciągle opaski uciskowe na głowie Mandrysz ustąpił miejsca Adrianowi Bukowskiemu, a Chrobry ruszył do ataku. Już w 48 min zmiennik kapitana oddał pierwszy strzał, zakończony rzutem rożnym i obraz spotkania zaczął się wyrównywać.

Obydwie drużyny zaczęły rozgrywać akcje, wykorzystywać stałe fragmenty gry i oddawać strzały. W tym wszystkim – jednym i drugim – brakowało jednak celności. Najlepszym komentarzem do tego jest fakt, że Opolanie po przerwie nie oddali ani jednego celnego strzału. Z kolei Głogowianie, którzy w drugiej połowie uderzali 16 razy, dopiero w 90 minucie pierwszy raz zmusili Artura Halucha do interwencji. Bramkarz Odry nie dał się zaskoczyć po główce Michała Kozajdy z 8 metrów, a dobitkę powstrzymał Mathieu Scalet. Ostatnią szansę na wyrównanie gospodarze mieli w 4 minucie doliczonego czasu, jednak po główce Jakuba Lisa z 5. metra Haluch popisał się efektowną paradą. Po chwili zabrzmiał ostatni gwizdek.

Jerzy Dusik

 

Ocena meczu H H H

Chrobry Głogów – Odra Opole 0:1 (0:1)

0:1 – Pingot, 9 min

CHROBRY: Bąkowski – Kozajda, Gricz, Bartolewski – Ibe-Torti, Mandrysz (46. Bukowski), Bąk (87. Szabłowski), Tabiś (64. Lis), Szarabura (78. Sadiku) – Rybak (78. Grzelak), Strózik. Trener Łukasz BECELLA.

ODRA: Haluch – Mijuszković, Piroch (71. Cassio), Pingot – Milosz (26. Kupczyk), Gajda, Scalet, Biedrzycki (71. Palacz) – Szysz, Feliks (56. Spaczil), Barański (56. Liber). Trener Łukasz TOMCZYK.

Sędziował Mateusz Jenda (Warszawa). Widzów 2000. Żółte kartki: Piroch, Spaczil.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się