Trzeba chwalić Siemieńca
Rozmowa z Maciejem Makuszewskim, byłym reprezentantem Polski i zawodnikiem m.in. Jagiellonii Białystok i Lecha Poznań, obecnie grającym w Mazurze Radzymin
Adrian Siemieniec udowadnia, że polski trener też potrafi! Fot. Weronika Morciszek/PressFocus
- Moim zdaniem tak naprawdę tylko dwa zespoły były przygotowane do tego, żeby grać w europejskich pucharach. Reszta drużynjest niestety ciągle w fazie budowy. W Górniku było trochę zmian, w Rakowie podobnie. Losowanie tez nie było łatwe, szczególnie dla Zabrzan. Super sprawa, że GieKSa zagrała w europejskich pucharach, ale też nie miała łatwo, bo trafiła na przeciwników, którzy okazali się nieco lepsi. Zostały drużyny, które przyzwyczaiły nas do tego, że co roku są w europejskich rozgrywkach, czyli Lech Poznań i Jagiellonia Białystok. Jest jednak lepiej niż sezon temu, bo poszły pięterko wyżej do Ligi Europy.
Tak jak pan wspomniał, Górnik miał ciężkiego rywala i odpadł, ale można być zaskoczony rezultatem w Częstochowie?
- Widać było brak jakości i, tak jak powiedziałem, Raków jest w przebudowie i brakuje mu na razie chociażby takiego impulsu z ławki rezerwowych. W dogrywce sami widzieliśmy, jak to wyglądało… Goście okazali się lepsi, ale uważam, że absolutnie był to rywal w zasięgu i można było awansować do fazy ligowej. W Częstochowie mają materiał do analizy, w którym kierunku klub powinien iść dalej. Nie załamywałbym rąk, bo Raków pokazywał wielokrotnie, że potrafi, a właściciel jest ambitny. Mam nadzieję, że znowu wróci na odpowiednie tory, do których przyzwyczaił, i w kolejnych latach będzie grać w europejskich pucharach.
Lech remisem przypieczętował awans do Ligi Europy. To drugie spotkanie pokazało, że wciąż jest sporo do poprawy czy po 7:0 w pierwszym meczu przyszło trochę rozluźnienia?
- Zacząłbym od tego, że zawsze jest coś do dopracowania, bo nawet ta faza eliminacji Ligi Mistrzów pokazała, że w Lechu dalej trzeba pracować. Nic za darmo się nie dostaje! Nawet jak w pierwszym meczu jest fajnie, miło i przyjemnie, to w piłce trzeba być czujnym. Cały czas warto poprawiać swoje niedoskonałości. Jednak jak się wygrywa w pierwszym spotkaniu bardzo wysoko, to na rewanż jedzie się z bagażem komfortu i świadomością, że tak naprawdę wygrało się tę rywalizację. Ktoś powie, że po meczu z Aarhus też wydawało się, że Lech ma dużą zaliczkę, ale tutaj i rozmiar zwycięstwa, i jakość piłkarska były po stronie Kolejorza. Myślę, że te 2:2 to takie dogranie tego meczu.
Czesi, którzy są aktualnie za nami w rankingu UEFA, mają swojego przedstawiciela w Lidze Mistrzów, podobnie Słowacja. Norwedzy mają nawet dwa kluby. W takim razie kiedy nastąpi przełamanie u nas?
- Powiem jak każdy kibic – za rok! (śmiech). U Lecha wszystko było na dobrej drodze, wszystko się zgadzało, ale może za duża strefa komfortu nie pomogła. Jak mówimy o Lidze Mistrzów, to warto pogratulować Tymoteuszowi Puchaczowi, bo nikt się nie spodziewał, że Sabah da radę. Klub powstał w 2017 roku i udało mu się awansować! Nie jest więc powiedziane, że Lechici daliby sobie z nimi radę albo z Hapoelem Beer Szewa. Krok po kroku, szklanka jest do połowy pełna i prędzej czy później będzie można oglądać polski zespół we wtorkowe czy środowe wieczory i posłuchać hymnu LM.
Mistrzów Polski nie ma w Lidze Mistrzów, ale mogą się trochę poczuć jakby jednak w nich byli, bo rywalami będą m.in. Bayer Leverkusen i Benfica, które w poprzednim sezonie grały właśnie w tych rozgrywkach. Jagiellonia zmierzy się chociażby z silnym Olympique Lyonem.
- W Lidze Europy grają już bardzo poważne zespoły, ograne w Lidze Mistrzów, gdzie dla nich to troszeczkę zejście w dół, a dla Lecha kroczek w górę. To na pewno są drużyny, które będą faworytami nawet do końcowego triumfu, ale fajnie będzie się z nimi sprawdzić. Taki przedsmak Champions League, bo te drużyny mają ogromną jakość. Będę czekał na te spotkania, żeby zobaczyć jak Kolejorz wygląda na tle tych rywali. Jagiellonię także, bo trener Adrian Siemieniec wielokrotnie pokazał, że potrafi grać z dobrymi zespołami w Europie. Uważam, że trzeba go chwalić i jego sztab za pracę, jaką wykonuje dla regionu, miasta, i polskiej piłki. To jest modelowy prowadzony klub, który pokazuje, że da się grać zarówno w lidze, jak i w europejskich pucharach.
Zarówno Lech jak i Jagiellonia będą w stanie sprawić niespodzianki z tymi silniejszymi rywalami?
- Polskie zespoły potrafią się potknąć na teoretycznie słabszych rywalach, ale też potrafią grać z lepszymi od siebie. Mam tutaj na myśli np. Fiorentinę, z którą wcześniej Kolejorz powalczył, a w zeszłym sezonie właśnie Duma Podlasia. Myślę, że już nie ma takiego paraliżu przez drużynami na najwyższym poziomie. Oczywiście nasze zespoły będą w roli kopciuszka i moim zdaniem wszystko jest otwarte!
Maciej Makuszewski Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
