Trudne, ale rozwijające

Wygrana 2:0 w Opolu – niemal cztery miesiące temu – to jedyny „na zero z tyłu” pierwszoligowy występ Wojciecha Banasika w koszulce Polonii.

POLONIA BYTOM

Wiosną ub. roku Wojciech Banasik zagrał w dziewięciu meczach o punkty i zainkasował 15 goli.  W pięciu grach tego sezonu kapitulował już... czternastokrotnie. Ostatnie dwa razy – w minionej kolejce z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Po końcowym gwizdku głowy nie zwieszał, ale do swojego występu podchodził realistycznie. - Są sytuacje, w których trudno zrobić coś więcej, ale są i takie, w których oczekuje się od bramkarza czegoś ekstra i ja czuję, że przy drugiej bramce mogłem pomóc – opisywał okoliczności trafienia Radosława Majewskiego. - Co prawda był po drodze rykoszet, ale to nie jest żadne usprawiedliwienie. Taka piłka po prostu nie powinna mi wpaść – dodawał.

W butach Axela

W Bytomiu kibice (ale nie tylko) wciąż wzdychają do Axela Holewińskiego, rówieśnika Banasika, który w sezonie 2024/25, jeszcze w drugiej lidze, niemal połowę spotkań (15 z 32) kończył bez puszczonego gola, a już po awansie na zaplecze ekstraklasy, jesienią 2025, niepokonany był w siedmiu z 18 gier. Generalnie jednak nie sposób sprowadzić sporej liczby straconych przez Polonię goli wyłącznie do postawy bramkarza. - Nie miał łatwego zadania po poprzednim spotkaniu (Bytomianie przegrali 2:5 w Mielcu – dop. aut.). Uważam, że z Pogonią zagrał przyzwoite zawody, zresztą jak cały zespół. Natomiast niestety wciąż „przeciekamy” w obronie – objaśniał Konrad Gerega, trener Niebiesko-czerwonych.

Duma i ból

- Na pewno strata tylu bramek boli, szczególnie kiedy poświęca się tyle pracy na treningach i pasji, bo reprezentowanie tych barw to dla mnie duma – zaznaczał Banasik. Nawet jednak najlepsze słowa z boku (choćby te trenerskie, o przyzwoitych zawodach...) nie zaleczą w pełni ran, jakie najwyraźniej odczuwa sam bramkarz z każdą puszczoną piłką i pewnie nie tylko on. - Dla głowy jest trudne, kiedy traci się tyle bramek. Nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich w naszej drużynie – mówił po remisie z Grodziszczanami.

Głosy zza pleców

- W obsadzie bramki obraliśmy konkretną drogę, w którą chcemy inwestować i dlatego ten młody chłopak potrzebuje teraz wsparcia – podkreślał trener Gerega sam z siebie, w pomeczowym komentarzu na konferencji prasowej. Najwyraźniej zza pleców docierały doń niekoniecznie sympatyczne komentarze i momentami szydercze okrzyki (i oklaski) po skutecznych interwencjach Banasika.

- Oczywiście że się to słyszy na murawie... ale trzeba się skupić na pracy, tylko na boisku się obronię – odpowiedział nam golkiper, pytany o te złośliwostki.

- To na pewno trudny moment dla Wojtka, choć dla niego jest to również rozwijające doświadczenie w kontekście tego, że pewnie nigdy wcześniej nie miał takiej sytuacji. To jest prawo kibica: wymagać i wspierać, a ludzie, którzy wchodzą do gry na tym poziomie, muszą być przygotowani na krytykę – ocenił tę sytuację Konrad Gerega.

Dariusz Leśnikowski



Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się